13

Ma miliard użytkowników i nie zarabia. Co to za serwis?

Rzadko się zdarza, żeby usługa licząca aż miliard użytkowników nie potrafiła przekuć tej liczby w realne zyski. Tymczasem ten serwis ma właśnie taki problem. Na nic miliardy wyświetleń, miliony materiałów, dziesiątki aplikacji na różnych platformach. Może czas na jakieś radykalne kroki i działania? Niestety tutaj również nie jest tak prosto i kolorowo… Serwis, o którym […]

Rzadko się zdarza, żeby usługa licząca aż miliard użytkowników nie potrafiła przekuć tej liczby w realne zyski. Tymczasem ten serwis ma właśnie taki problem. Na nic miliardy wyświetleń, miliony materiałów, dziesiątki aplikacji na różnych platformach. Może czas na jakieś radykalne kroki i działania? Niestety tutaj również nie jest tak prosto i kolorowo…

Serwis, o którym mowa to YouTube, a przynajmniej tak twierdzi Wall Street Journal, powołując się na własne źródła. W opublikowanym na stronie internetowej gazety materiale pojawia się informacja, że YouTube w ogóle nie przynosi Google’owi żadnych pieniędzy. W 2014 przychody wyniosły aż 4 mld dolarów. A zyski? Zero. To duży problem, szczególnie, że sprzedaż na YT stanowi 6 proc. całkowitych obrotów Google’a.

Przyczyna jest banalna. Otóż YouTube działa przede wszystkim dzięki linkom i osadzanym na stronach internetowych klipom. To właśnie tutaj jest większość spośród tego miliarda użytkowników i to w ten sposób konsumują oni materiały wideo, omijając stronę główną z reklamami Google’a.

Problemem ma być również zasięg. Ze źródeł WSJ wynika, że zaledwie 9 proc. użytkowników generuje 85 proc. wyświetleń. Przekłada się to na znacznie mniejsze audytorium i w konsekwencji sprawia, że zainteresowanie reklamodawców jest dużo mniejsze niż w przypadku ciągle górującej pod tym względem na YT telewizji.

Visitors stand in front of a logo of YouTube at the YouTube Space Tokyo, operated by Google, in Tokyo

Remedium na ten problem mają być nowe mechanizmy targetowania reklam. Szczegóły pozostają nieujawnione, ale można się spodziewać, że spoty i komunikaty o charakterze komercyjnym będą widoczne częściej i zostaną mocniej dopasowane do preferencji użytkowników. Google dysponuje ogromną liczbą danych na nasz temat, zatem nie powinno to stanowić większych problemów. Pewnym rozwiązaniem może być też usługa Music Key, która angażuje serwis w dystrybucji muzyki. Trudno jednak oczekiwać, że przyniesie ona na tyle duże pieniądze, by zapewnić zyski z działalności zarówno Google Music oraz YouTube’a.

Jest jeszcze jeden scenariusz – może Google nie chce zarabiać na YT, a sytuacja, w której serwis wychodzi na zero jest po prostu satysfakcjonująca. Biorąc pod uwagę koszty utrzymania serwerów, a także te wszystkie inwestycje mające na celu podnieść jakość i liczbę autorskich, profesjonalnie realizowanych treści taki układ może faktycznie być dla Google’a póki co zadowalający. Firma czerpie zyski z wielu innych kanałów, więc może sobie pozwolić na to, by monetyzować YouTube’a powoli i bez pośpiechu – z uwzględnieniem interesów (i humorów) jego społeczności.