73

Lubię płacić gotówką i nie planuję z niej rezygnować

Żyjemy w świecie, gdzie kolejne firmy prześcigają się w pomysłach związanych z ułatwieniem nam wszystkich codziennych czynności -- także tych związanych z płatnościami. I mimo ich wszelkich starań -- ja wciąż wolę płacić gotówką.

Co rusz słyszę narzekania na brak Apple Pay w Polsce. Wszyscy użytkownicy Android Pay wychwalają usługę pod niebiosa, a jak karty płatnicze — to bez opcji zbliżeniowych nawet nie podchodź. Absolutnie mi to nie przeszkadza, rozumiem te ułatwienia w stu procentach. Nie trzeba nurkować w portfelu w poszukiwaniu drobnych. Nic nam nie ciąży. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wcale nie zabraknie nam na tego batonika więcej, którego dobraliśmy przy kasie. Dlaczego zatem wolę płacić gotówką? No bo przecież nie dlatego, żeby sobie utrudniać życie — aż takim masochistą nie jestem.

Gotówka > karty płatnicze

Nie, to żadne hipsterstwo i widzimisię. Jak każdy, zakupy robię regularnie. W różnych miejscach. Standardowo raz na kilkanaście dni pakuję cały bagażnik rozmaitości, za które płacę kartą. To jedna z wygód dzisiejszego świata. Klasyka gatunku, pewnie wielu z was robi dokładnie to samo. Ale na supermarketach świat się nie kończy. Ba, nie kończy się nawet na osiedlowych sklepikach, gdzie od jakiegoś czasu też już można zapłacić plastikiem. Bo wiecie, są jeszcze lokalne bazarki —  a tam już żaden MasterCard czy Visa mi nie pomogą. Na targu wszelkich rozmaitości również. Na szczęście w restauracjach, przynajmniej tych polskich, płatności kartą przestały być problemem. Wiele z nich jednak wciąż nie przyjmuje napiwków z terminala. A jeżeli obsługa jest dobra (i nie wliczona w cenę), to jednak wypada coś dorzucić do podstawowego rachunku. I tutaj znowu — często bez gotówki się nie obędzie.

Miejscami gotówka jest niezastąpiona

To proste rzeczy, ale to właśnie przez nie od zawsze dbam o to, by mieć przy sobie gotówkę. Tych kilkanaście złotych, które pozwolą mi kupić podstawowe produkty, czy docenić uprzejmość innych. Do tego zestaw awarii których byłem świadkiem (i przy okazji armageddon który się wówczas wydarzył, bo ludzie zostali bez pieniędzy) nauczył mnie, że wygodne nie zawsze znaczy lepsze. A tym bardziej najlepsze. Słyszeliście kiedyś w supermarkecie komunikat o tym, że płatności kartą są tymczasowo niedostępne z powodu awarii? Jeżeli tak, to na pewno nie ominęła was reakcja wielu ludzi dookoła, którzy wiedzieli, że z zakupów dzisiaj nici. Kilka razy byłem jednym z nich, a teraz… no cóż, przy większych zakupach nie zawsze mogę sobie pozwolić na wszystko — ale na pewno nie wrócę do domu bez najpotrzebniejszych w danym dniu produktów.

Na szczęście nie trzeba się ograniczać

Wszyscy już wielokrotnie dyskutowaliśmy o tym, że karty są fajne. Że lubimy konta w bankach — niekoniecznie tych ziemnych. Że noszenie drobniaków jest uciążliwe. Tak, znamy to. I choć widzę wiele pozytywnych aspektów współczesnych rozwiązań, to absolutnie nie widzi mi się rezygnowanie z monet i banknotów. Za każdym razem gdy jestem w kraju, gdzie bez gotówki wiele nie zdziałamy (a nie trzeba szukać daleko — już przecież restauracje u naszych zachodnich sąsiadów właściwie nie znają czegoś takiego jak terminale płatnicze), z fascynacją patrzę na to, jak dla lokalnych mieszkańców to jest naturalne. Polska bardzo szybko chłonie nowe rozwiązania płatnicze i powoli już zapomina o tych najbardziej podstawowych. A tym jeszcze sporo brakuje do perfekcji, także myślcie co chcecie, ale ja tam lubię pozostawać tym jednym krokiem w przeszłości.

To jak, korzystacie jeszcze z gotówki, czy właściwie nie czujecie już takiej potrzeby w ogóle?