54

Nieśmiało z kątka wychodzi do nas „Era post-kabel” – niech żyje mobilny Internet w domu?

Nie ukrywam, że jestem gorącym fanem mobilnego dostępu do Internetu w domu, choć... w obecnym miejscu zamieszkania w Rzeszowie nie jest z tym kolorowo i akurat znajduję się w samym środku niewielkiej dziury w zasięgu LTE. Na szczęście za kilka miesięcy szykuje mi się przeprowadzka do centrum i tam już nie muszę obawiać się o słabą pracę sieci. Cieszę się na to podwójnie - nie będę musiał znowu bawić się z lokalnymi dostawcami. Zabiorę jedynie router, włączę i... to wszystko.

W najlepsze trwa era mobilnego dostępu do Internetu, ten zaczął wkradać się nam nawet do domów. To, co kojarzyliśmy głównie z modemami USB, ewentualnie z przenośnymi routerami podbija nasze mieszkania i domy, przy czym okazuje się, że większość osób, które zdecydowały się na to rozwiązanie (w kręgu moich znajomych) wyraża zadowolenie z tego, jak to działa, ile kosztuje i co oferuje.

Wczoraj pisaliśmy dla Was o tym, że w Play pojawi się niebawem LTE-A, na starcie skorzysta z niego 79 miast o wielkości większej niż 10 tysięcy mieszkańców. Od razu w zasięgu LTE-A od Play znajdzie się 31% ogólnej populacji, co stanowi całkiem niezły wynik, ci ludzie – o ile posiadają odpowiednie urządzenia będą mogli jako jedni z pierwszych skorzystać z możliwości stojących za „ulepszonym” LTE. Czy coraz większe transfery (w wypadku Play nawet do 262 Mbps), coraz mniejsza zawodność połączenia i obniżające się ceny pozwolą nam na całkowite zapomnienie o „kablach”?

lte

Jest jeszcze jedna kwestia – limity

Nieodłącznym elementem sieci LTE są ukryte w umowach limity. Nawet, jeżeli operator mówi o „nielimitowanym” dostępie do sieci, to mimo wszystko w dokumentach skryte są zapisy zabezpieczające interesy telekomu, który po przekroczeniu pewnego pułapu (najczęściej jest to 100 GB w skali miesiąca), może podjąć decyzję o ograniczeniu prędkości usługi. Zazwyczaj tak się nie dzieje – niejednokrotnie zdarzyło mi się ten pułap znacznie przekroczyć i nic strasznego się nie stało. Wy możecie mieć zgoła inne doświadczenia. Sam naprawdę mocno korzystam z Internetu – dużo pobieram, dużo wysyłam, oglądam filmy, słucham muzyki i do tego przeglądam Internet. Biorę pod uwagę to, że jedna aktualizacja dla konsolowej gry może stanowić gruby procent tej puli, więc mogę zrozumieć zwiększone potrzeby niektórych.

Granice „limitów” zostaną zapewne podwyższone wraz z popularyzowaniem się tego typu usług. Nasze wymagania cały czas się zmieniają, oczekujemy, że sieci będą jeszcze szybsze, pozwolą nam na oglądanie treści w jak najlepszej jakości, na każdym możliwym sprzęcie. LTE ma niemal wszystko, by zaoferować klientom dostęp do Internetu taki, jakiego sobie życzą, niestety problem jest w tym, iż jest to opatrzone limitami, które z miejsca eliminują tę usługę w kontekście chociażby treści 4K. Ile takich treści obejrzymy? Co z VR? Operator musi bardzo ostrożnie żonglować ofertami po to, by móc utrzymać swoją infrastrukturę (lub zapłacić za dzierżawy), nie może dopuścić do sytuacji, w których sieć się zapcha, bo użytkownicy postanowili zrobić sobie rundkę po torrentach.

Do ery „post-kabel” jeszcze daleko

Pamiętacie mój tekst o LTE w domu? Wskazywałem jasno, mobilny Internet to przede wszystkim alternatywa dla osób, gdzie kabel albo jest problematyczny, albo działa naprawdę źle. Taką sytuację miałem na rzeszowskiej Wilkowyi, gdzie nie założono nowej infrastruktury dlatego, iż nikomu się to nie opłacało. Średnia wieku na osiedlu wynosi grubo ponad 55 lat, nikt nie potrzebował superszybkiego Internetu, 10 Mbps było absolutnym maksimum. Mało, w tym miejscu Play potrafił wyciągnąć około 35 Mbps. A i łącze było stabilniejsze…

lte

Natomiast, gdybym miał Wam doradzić – macie do wyboru (i wiecie, że będzie działać): superszybki kabel i nawet LTE-A, to wskazałbym na kabelek. Nawet, jeżeli uda się Wam wyciągnąć większe prędkości z agregowanego LTE, to mimo wszystko na kablu nie macie limitów danych. A apetyt lubi rosnąć „w miarę ściągania”, może się okazać, że niezbyt korzystne dla konsumentów zapisy mogą okazać się solą w oku tych, którzy upatrywali w LTE realną alternatywę dla kabla. Jeszcze nie… i jak wskazał Grzegorz Ułan w rozmowie ze mną na ten temat… nie ma szans, by operatorzy zrezygnowali z limitów zaszytych w umowach. Mogą je podnieść, mogą je jeszcze bardziej ukryć, ale zawsze będą.

Grafika: 1, 2, 3