72

Loudness Wars – o kastracji dźwięku słów kilka

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego muzyka z stworzona w ubiegłym wieku przeważnie brzmi lepiej od tej współczesnej (lub współczesnych "remasterów")? Jak to jest, że na 10 melomanów/audiofili, których spytacie o najlepiej brzmiące albumy, co najmniej połowa z nich prędzej czy później wspomni o Pink Floyd? Przecież to były lata 70-te i 80-te, a technologia była wtedy w powijakach. Nawet Nokia 3210 jeszcze nie istniała :)

Zastanówcie się więc teraz razem ze mną jak to możliwe, że gdy słuchamy tytułowego utworu ze starej płyty Genesis – Invisible Touch z tłoczenia z 1986 roku, to brzmi on lepiej niż z oficjalnej składanki „Platinum Collection” z 2004 roku? Dlaczego instrumenty brzmią naturalniej, łatwiej je rozróżnić i sam utwór jest bardziej „skoczny”? To przecież dokładnie to samo wykonanie! To nie żadne spotkanie muzyków po latach, specjalna wersja studyjna dla iTunes ani nic podobnego. To po prostu nowa metoda masteringu, która wywołała w świecie nagraniowców, melomanów i audiofili tzw. „Loudness War”.

Skąd „wojna” w nazwie? Ano stąd, że w wyniku walki między wydawcami o coraz głośniejsze nagranie, muzyka jest dosłownie kastrowana z przekazu emocjonalnego, jaki artysta chciał nam przekazać i przez to my – słuchacze – jesteśmy dosłownie ofiarami tej wojny. Łatwo to można zrozumieć, gdy się pomyśli o tym jak trudno teraz uświadczyć gęsiej skórki gdy ulubiony kawałek się „rozkręca”, do tego mało kto już stosuje ciche pasaże w trakcie utworu, bo potem to i tak zostanie zrównane z głośniejszymi partiami niczym po przejeździe walca drogowego. Lubicie te subtelne instrumenty w trzecim planie? One również giną bezpowrotnie podczas kompresji. Tak samo jest z agresywnością perkusji i elektrycznych gitar. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że słuchanie tak „zmielonej” muzyki szybko męczy nasz słuch i mózg. Znacznie szybciej niż w przypadku nagrań o dużej dynamice i naturalnym brzmieniu.

Jasne, można powiedzieć, że to jest kolejny wymysł audiofili i nikt tego nie słyszy, ale to nie jest prawda. Wiele osób z branży muzycznej już dawno zwróciło uwagę na ten problem.

Bob Dylan powiedział w wywiadzie dla Rolling Stone:

Słucha się tych nowych płyt i są okropne, dźwięk je całkowicie przykrywa. Nie można niczego rozróżnić: ani wokalisty, niczego – zupełnie jak szum” a samo Rolling Stone określiło to zjawisko jako „Śmierć Hi-Fi.

Kolejnym profesjonalistą potępiającym omawiane zjawisko jest Geoff Emerick – Inżynier dźwięku pracujący m.in. z Beatlesami, Paulem McCartneyem, Elvisem Costello, Trevorem Rabinem, Kate Bush i Jeffem Beckiem.W 2003 roku otrzymał nagrodę Technical Grammy Award, która jest przyznawana za wybitne osiągnięcia w dziedzinie nagrań.

Ted Jensen, który jest uznawany za osobę odpowiedzialną za brzmienie albumu Death Magnetic Metallici, na oskarżenie o fatalną realizację nagrań odpowiedział:

Zdecydowanie podzielam Twoją reakcję. Jestem zmuszony uderzać głową o mur limitera skali każdego dnia. W tej sytuacji nagrania już dotarły do mnie w tej spłaszczonej formie. Wystarczy, że powiem, iż nigdy nie zostałbym zmuszony do przesterowania rzeczy tak bardzo, jak tu. Uwierz mi, że nie jestem dumny z tego iż jestem łączony z tym i możemy mieć nadzieję, że wyniknie z tego coś dobrego w pewnej formie gwałtownego sprzeciwu przeciwko głośnością ponad wszystko.

Ale po co zmieniać brzmienie w taki sposób? Oczywiście dla pieniędzy. Ktoś pomyślał, że jak dany utwór będzie w radiu głośniejszy od innych (przy niewielkich różnicach głośności mózg odbiera na początku głośniejszą muzykę jako lepiej nagraną)i na plastikowych głośniczkach w naszych laptopach/telefonach utwór miał większy „pazur”, to lepiej się sprzeda. Najczęściej uzyskiwane jest to poprzez kompresję dynamiki i zwiększenie poziomu głośności. Co otrzymujemy w zamian? Spadek jakości nagrania, mniejszą głębię, obciętą ilość detali, pogłosów i zniekształcenia (clipping) gdy przesterowany utwór wychodzi poza skalę dźwięku możliwego do odtworzenia. Okazało się jednak, że my – konsumenci – wcale nie jesteśmy tacy głusi i sprzedaż tak nagranych albumów zamiast wzrosnąć, spadła. To, że w tanim radiu samochodowym skompresowana muzyka brzmi lepiej, nie miało żadnego przełożenia na sukces finansowy. Publikacja z maja 2011 roku w „Journal of the Audio Engineerig Society” (artykuł „The Loudness War: Do Louder, Hypercompressed Recordings Sell Better?”) udowodniła tą tezę.

Jak to wygląda na wykresie? Weźmy na warsztat najpopularniejszą piosenkę serialową, czyli The Rembrandts – „I’ll Be There” z „Przyjaciół”.

Widzimy na wykresie dosłownie ścianę dźwięku, która bardzo szybko zaczyna męczyć słuchacza. Utwór został nagrany w 1995 roku.

A jak muzyka powinna brzmieć? Tak jak np. „Faith” Georga Michaela:

Różnica jest dosłownie miażdżąca. Dynamika jest ogromna, rozdzielczość stoi na bardzo wysokim poziomie, cały utwór brzmi harmonijnie, naturalnie i chce się go słuchać raz po razie. Rok nagrania: 1987.

Tutaj zaś bezpośrednie porównanie na bazie kolejnych remasterów piosenki Michaela Jacksona – Black or White. Czy trzeba coś dodawać?

Całą sytuację rewelacyjnie tłumaczy Matt Mayfield z firmy Matt Mayfield Music na tym filmiku:

Krótko, zwięźle i na temat.

Na nasze szczęście, dla równowagi powstają organizacje non-profit, które zrzeszają artystów i nagraniowców aby zadbać wspólnie o najwyższą jakość nagrań. Do takich należą m.in. niemieckie Pleasurize Music oraz Turn Me Up!, które stara się wprowadzić procedury badania i oznaczania płyt, które są poprawnie masteringowane. Warto też zerknąć na facebookowy fanpage Dynamic Range Day i prześledzić ich coroczne nagrody przyznawane za muzykę wolną od kompresji. Można tam znaleźć wiele znanych gwiazd i naprawdę dobrych albumów. Dzięki nim odkryłem ostatni album Daft Punk – Random Access Memories, który wygrał w 2014 roku. Może nie wszystkie utwory mi odpowiadają, ale np. taki „Contact” lub „Within” brzmią po prostu F E N O M E N A L N I E! Rozdzielczość dźwięku, nasycenie, dynamika, bas! Sprawdźcie sami. Znajdźcie albumy innych nominowanych i wygranych. Odkrywajcie świetną muzykę nagraną w doskonały sposób i piszcie w komentarzach co wam przypadło do gustu :)

Photo: Gudella/Depositphotos.