14

Takiego Lokiego uwielbiamy. Oceniamy nowy serial Marvela

"Loki" był jednym z najbardziej wyczekiwanych seriali Marvela na Disney+ i otwierający historię 1. sezonu odcinek nie zawodzi. To czysta rozrywka, na którą każdy liczył.

Loki to charakterny bohater Marvela, któremu mało kto kibicuje, ale każdy darzy go pewną dozą sympatii. Do opowiadanych historii zawsze wnosi humorystyczny element, a Tom Hiddleston to chyba jedyny aktor, który mógł mu nadać tyle… elegancji i braku ogłady jednocześnie. Ma niewyparzoną gębę, ale szybko kombinuje i potrafi wyjść z niejednej trudnej sytuacji. Sporo nabroił, ale przysłużył się w kilku ważnych sprawach. Czy to sprawiedliwie, że może zostać osądzony za swoje działania? Odpowiedzią na to pytanie może być fabuła serialu „Loki”.

Netflix wydał miliony na efekty, by podmienić aktorów – imponujące wideo zza kulis

Loki w opałach, czyli serial o ulubionym łotrze z MCU

Jego akcja rozgrywa się chwilę po „Avengers: Endgame”, więc widzowie zaznajomieni z tymi okolicznościami nie będą mieli problemu szybko odnaleźć się w osi czasu zdarzeń. Dość szybko jednak porzucone zostaje nawiązanie do tego wątku, bo oczywiście skupiamy się na postaci Lokiego i sytuacji, w której się znalazł. Po kradzieży Tesseraktu i próbie ucieczki zostaje schwytany przez służby pilnujące porządku w liniach czasu i multiwersum, ale jego los wcale nie jest przesądzony, bo zamiast resetu dostanie drugą szansę. Będzie się oczywiście opierać, zasłaniać czekającym na niego tronem, ale można się szybko domyślić, że współpraca będzie jego jedynym sposobem na zachowanie chociaż częściowej wolności.

Oto najpopularniejsze filmy Netfliksa (oficjalna lista). Zaskoczeni?

Premierowy odcinek wciąga w poboczną historię Lokiego

Pierwszy odcinek „Lokiego” nie jest widowiskiem, które zapamiętamy na długo, ale to niezwykle przyjemny seans, który mija bardzo szybko. Jest pełno dynamicznych dialogów, ciętych ripost i zabawnych scen, czyli dokładnie to, czego oczekiwalibyśmy po serialu z Lokim w centrum wydarzeń. Nie brakuje chwil na złapanie oddechu i krótka zadumę, ale można by powiedzieć, że nie zmieniono balansu pomiędzy tymi elementami w stosunku do innych produkcji z tym (super)bohaterem. Widać wyraźnie, że Tom Hiddleston nadal świetnie bawi się grając Lokiego, dzięki czemu postać jest pełna energii i emocji, a od czasu do czasu można wciąż dostrzec błysk w oku, gdy ma szansę zagrać coś nowego.

„Ciche miejsce 2” to gigantyczny sukces. Tak powinno się kręcić sequele

Gdy na zwiastunach ujrzałem u jego boku Owena Wilsona, byłem pewien, że będzie on idealnym partnerem dla Hiddlestona, bo aktor wielokrotnie dowiódł, że sprawdza się w historiach nasączonych sporą ilością humoru, ale dotyczących ważnych tematów lub rozgrywających się w dość poważnych okolicznościach. Sama jego postawa już wprowadza przyjazną atmosferę i zachęca do dalszego oglądania. Scenariusz pierwszego odcinka nie zaprowadza nas jednak zbyt daleko w kontekście całej historii, więc rola Mobiusa M. Mobiusa może się jeszcze zmienić.

Loki nie cierpi na ograniczony budżet. Odróżnicie filmy Marvela od seriali?

Zupełnie jak w przypadku innych serialowych produkcji Marvela, tutaj także mamy do czynienia z budżetem odpowiadającymi tego rodzaju projektowi. W trakcie seansu nie mamy wrażenia, że twórcy musieli godzić się na jakieś ustępstwa w kontekście scenografii czy efektów specjalnych, bo te służą opowiadaniu historii jak należy. Nie wiem, czy biorąc pod uwagę wybrane sceny, nieświadomi widzowie byliby w ogóle w stanie odróżnić kinowe blockbustery, jakimi są filmy w MCU, od seriali, które trafiają na Disney+. W serwisie VOD mamy do czynienia z bardziej kameralnymi opowieściami, ale gdy zachodzi potrzeba nie da się dostrzec żadnego ograniczenia funduszy. Na naszych oczach nadal pisana jest nowa epoka w historii seriali (telewizyjnych).

To nie jest Cruella De Mon, którą wszyscy znacie. Recenzja filmu „Cruella”