7

Pionowa mysz Logitech MX Vertical to bardzo fajny sprzęt, ale jednak nie dla mnie

Spędzając wiele godzin przy komputerze, warto zwracać uwagę na środowisko pracy. Szczególnie jego ergonomię. W pewnym wieku zaczyna doskwierać niewygodny fotel powodujący ból pleców, złe ułożenie dłoni na klawiaturze czy bóle nadgarstków od korzystania z myszki. Nikogo nie powinno więc dziwić to, że wielu producentów zwraca uwagę na ergonomię. Jednym z nich jest Logitech i doskonały przykład to pionowa myszka Logitech MX Vertical, dzięki której faktycznie nadgarstek mniej się męczy. Ale po kolei.

, Paweł, chcesz przetestować pionową myszkę Logitecha z serii MX?

Jako wielki fan gryzonia Logitech MX Master, którego używam od czterech lat od razu odpowiedziałem, że tak. Wcześniej słyszałem, że pionowa mysz jest sprzętem, dzięki któremu nie nabawię się zespołu cieśni nadgarstka. To poważna choroba, która wiąże się z rehabilitacją, a na pewno długie godziny spędzane przy komputerze z normalną myszką w ręku mogą się do wystąpienia tej dolegliwości przyczynić.

Logitech przyzwyczaił nas, że seria MX to świetne wykonanie i MX Vertical niczego w tym temacie nie zmienia. To wciąż solidnie, bardzo pieczołowicie przygotowana konstrukcja z fajną, szarawą, przechodzącą w ciemny brąz kolorystyką (w zależności od światła). Ciekawa i przyjemna w dotyku faktura materiału pokrywającego gryzonia, dbałość o szczegóły, idealnie wręcz wyprofilowany kształt. Gumopodobne wykończenie gwarantuje pewny chwyt, dłoń się dzięki temu nie ślizga, ale jednocześnie ciężko doczyścić z myszki pyłki kurzu – ile bym jej nie wycierał, również wilgotną szmatką, zawsze coś na obudowie zostawało. Mysz jest ogromna, sprawia wraże „klockowatej”, ale nie jest zbyt ciężka (135 gramów). Wygląda…dość osobliwie i na pewno zwróci uwagę kiedy postawicie ją obok klawiatury czy laptopa. Wygląd zdecydowanie na plus, choć pewnie u niektórych wywoła salwy śmiechu, bo jednak jest trochę karykaturalna. Pamiętacie lody z automatu? MX Vertical wygląda podobnie, też jest tak dziwnie wykręcona.

Z technicznych aspektów, wszystko jest tu na miejscu. Regulowana czułość – od 400 do 4000 dpi (skoki co 50 dpi), naprawdę świetnie trzymająca bateria o pojemnosci 240 mAh, którą jak to w Logitechach MX trudno rozładować – działa przewodowo i bezprzewodowo (BT, obecny w zestawie dongiel USB), co ciekawe ma port ładowania USB-C. Ciekawie zaprojektowano ślizgacze, które otaczają dolną powierzchnię myszki, niestety bardzo szybko zbierają kurz w szczelinach, co doskonale widać na zdjęciach. Na pierwszy rzut oka (o ile można tak napisać) mysz świetnie leży w dłoni. O tym dlaczego tak sądzę, napiszę później.

Mysz ma dwa małe podłużne przyciski pod kciukiem, dwa duże klasyczne przyciski przedzielone kółkiem oraz dodatkowy przycisk na górze. Na spodzie klasycznie dla serii – przełącznik włącz/wyłącz oraz przycisk przełączania między urządzeniami, bo ponownie możemy podłączyć się do trzech sprzętów i jednym naciśnięciem guzika przełączać się między nimi. Super sprawa, bardzo łatwo się do tego rozwiązania przyzwyczaić.

MX Vertical współpracuje oczywiście z oprogramowaniem Logitech Options, które pozwala ustawić między innymi czułość myszy oraz zaprogramować dodatkowe przyciski.
Jak sami widzicie, w przeciwieństwie do myszek gamingowych nie ma tu miliona przycisków, podświetleń i jakichś wymyślnych opcji. To po prostu standardowy MX, trochę okrojony z dodatkowych funkcji. Najbardziej niestety boli brak możliwości pracy na na szklanej powierzchni. Zdarza mi się korzystać z laptopa na szklanym stole i bardzo cenię MX Master za tę funkcję.



No dobrze, wiecie już, że myszka jest pionowa, a na początku wspomniałem o zespołu cieśni nadgarstka. Ma to bezpośredni związek, bowiem myszka została zaprojektowana tak, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia tej dolegliwości. Podobno pionowa myszka zmniejsza napięcie mięśni, zmniejszając też ryzyko choroby, jednocześnie sprawiając, że przy dłuższym użytkowaniu kontroler ma zbawienny wpływ na nasz nadgarstek i komfort pracy.

I nie ukrywam, że faktycznie już po kilkudziesięciu minutach czuć, jakby dłoń i nadgarstek mniej się męczyły. Upatruję tu ułożenia samej dłoni, mój nadgarstek nie leżał w całości na podkładce, opierała się na niej tylko prawa jego część – ta, która nawet przy zwykłym dotyku wydaje się mniej unerwiona, twardsza i bardziej odporna na czynniki zewnętrzne. Więc tak, po chwili czuć, że ergonomia stoi tu na wyższym niż w klasycznych myszkach poziomie. Ale…

Macie tak czasem, że bardzo chcecie żeby coś Wam się podobało i zmuszacie się do tego? Nie ma znaczenia czy to muzyka, film, sprzęt – cokolwiek. Ja mam tak z Logitech MX Vertical. Uwielbiam swoją Logitech MX Master, odstawiłem ją na jakiś czas na rzecz myszek gamingowych (kiedy grałem więcej na PC), ale do pracy nie ma dla mnie nic lepszego. MX Master idealnie leży w mojej dłoni, jest wygodna, wydaje się jakbym przy niej odpoczywał. Jeśli któregoś dnia wyzionie „myszego ducha”, od razu kupię nową lub zdecyduję się na model 2S. A piszę o tym dlatego, że wyrwałem się wręcz do testu Logitech MX Vertical kiedy tylko został mi on zaproponowany. I na dobrą sprawę niewiele mam temu sprzętowi do zarzucenia. Jest bardzo dobrze wykonany, elegancki, ma ten “MX Masterowy” sznyt, jednak im więcej z niej korzystałem tym bardziej chciałem wrócić do normalnej myszki. Może i przy tym sprzęcie jest jakiś moment, w którym to dziwne, nienaturalne uczucie mija, ale ja nie potrafiłem do niego dotrzeć.

Po pierwsze czułem dziwne uczucie w nadgarstku, delikatne, denerwujące mrowienie. Podejrzewam, że to kwestia przyzwyczajenia, nawyków i niechęci do zmian – ale jednak dawało o sobie znać na tyle, że chyba nie mógłbym bez frustracji przejść całkowicie na ten kontroler. Różnie też jest z samą pracą – o ile jeszcze przy przeglądaniu sieci z precyzją było ok, to przy montowaniu wideo po prostu się męczyłem. Robiąc coś w Adobe Premiere Pro czułem się jakbym…mieszał zupę łyżką – ciężko mi było trafić w konkretne fragmenty ekranu, kursor minimalnie zjeżdżał mi w prawą stronę, czułem obce mi przechylenie dłoni. Do tego cały czas prawa dolna część mojego nadgarstka szorowała po podkładce. Może to i kwestia przyzwyczajenia albo moja dłoń mogłaby się układać na gryzoniu lepiej, ale po chwili to łaskotanie zaczynało mi przeszkadzać. Ostatecznie przez tych kilka tygodni używałem Logitech MX Vertical przez godzinę, odkładałem na większość dnia, wracałem na chwilę wieczorem, następnego dnia robiłem przerwę i tak w kółko. Nie doszedłem do momentu, w którym pomyślałbym “ej, to jest super, zostaję przy niej”. Może po prostu nie jest to sprzęt dla mnie. Dlatego przed ewentualnym zakupem namawiam Was żebyście (o ile będzie taka możliwość) spróbowali choć przez 15 minut by przynajmniej poczuć jak to jest zanim wydacie tych 400 złotych, bo na tyle mniej więcej wyceniono ten sprzęt. Bardzo fajny sprzęt, wierzę w jego „uzdrawiające” właściwości, ale nie każdy od razu się do niego przekona.