16

Budżetowa mysz gamingowa za 99 złotych może być naprawdę fajna. Jak gra się na Logitech G102 Prodigy?

Gamingowe myszy kojarzą mi się z drogim sprzętem, szczególnie jeśli ktoś chce pójść w świat bez kabli. Są jednak tak zwane budżetowe rozwiązania gamingowe, które nie muszą wcale oznaczać, że urządzenia trącają tandetnym wykonaniem i ze światem gamingu mają wspólne jedynie fantazyjne kształty czy kolorowe wykończenie. Logitech G102 Prodigy to doskonały dowód na to, że za stówkę można kupić naprawdę udanego, przeznaczonego do gier gryzonia.

Równo rok temu testowałem Hykker Gaming Master FX, czyli kosztujący 59 złotych zestaw gamingowy z Biedronki. W jego skład wchodziła klawiatura i myszka – powiedzmy sobie szczerze, wykonanie obu sprzętów pozostawiało wiele do życzenia i czuć było, że jest to zestaw za bardzo małe pieniądze. Niedawno na Antywebie pojawiła się moja recenzja sprzętu z tak zwanego drugiego bieguna, czyli mysz SteelSeries Rival 650, za którą trzeba zapłacić aż 550 złotych. Moim zdaniem to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza bezprzewodowa konstrukcja tego typu. Testowa przesiadka na kontroler za 99 złotych niespecjalnie mnie więc cieszyła, nawet na sprzęt z logo znanej i szanowanej firmy Logitech. Tymczasem po ograniu G102 Prodigy mogę śmiało powiedzieć, że jeśli chodzi o budżetowy segment, ten gryzoń jest świetny. Nie traktujcie tego materiału jak recenzji, raczej jak krótkie wrażenia z użytkowania – mam jednak nadzieję, że na tyle treściwe by zachęcić lub odwieść Was od zakupu tego sprzętu. Obstawiam jednak, że zdecydujecie się raczej na pierwszą opcję.

Mysz Logitech G102 wykonano z twardego, matowego (choć odbijającego trochę światło) plastiku. Konstrukcja jest bardzo klasyczna i niestety jej największą wadą jest przeciętna ergonomia. Podczas gdy większość gamingowych myszek ma świetnie wyprofilowany kształt, który idealnie układa się w dłoni, G102 nie zamierza do niej przylegać. Takie odczucie wynika w dużej mierze z mojego przyzwyczajenia do wyższych konstrukcji, jednak po jakimś czasie mija. Ostatecznie mysz leży naturalnie, choć cały czas wydawała mi się zbyt płaska. Na minus na pewno brak jakichkolwiek gumowych wykończeń, które poprawiałyby chwyt gryzonia. Konstrukcja jest jednak na tyle zgrabna i dobrze spasowana, że wizualnie na pewno przypadnie Wam do gustu. Podoba mi się natomiast delikatne podświetlenie – z tyłu dostajemy pasek LED, podświetlone jest również logo Logitech – fajnie to wygląda.




Responsywność dwóch głównych przycisków stoi na wysokim poziomie, mają jednak dość głośny klik, za którym nie przepadam. Omron D2FC-F-7N w lewym i prawym przycisku gwarantuje natomiast do 10 milionów kliknięć, więc jest spora szansa na to, że mysz przetrwa u Was naprawdę długo. Kółko scrolla chodzi sprawnie. Bardzo podoba mi się spięcie przycisku do zmiany DPI z aplikacją Logitech Gaming Software. W większości myszek nie mam zielonego pojęcia jaką czułość za jego pomocą ustawiłem, tu pojawia się okienko w prawym dolnym rogu ekranu, na którym umieszczono rzeczoną informację. Na lewej ściance mamy dwa programowalne przyciski, które bardzo przyjemnie układają się pod kciuk.

Aplikacja Logitech Gaming Software pozwala ustawić na wspomnianym przycisku przy scrollu pięć presetów DPI, samą wartość można podciągnąć na czujniku Mercury aż do 8000 – sporo jak na sprzęt za takie pieniądze. Ta sama prosta w obsłudze i intuicyjna appka daje dostęp do systemu programowania dodatkowych przycisków, jak również ustawienia koloru i stylu podświetlenia. Wyznaczenie miejsca zapisywanych profili zależy od Was – może to być wewnętrzna pamięć myszy lub komputer.

Mysz sprawdzi się świetnie zarówno w codziennej pracy, jak i w wymagających grach pokroju CS: GO. Sam testowałem ją przede wszystkim na PlayerUnknown’s Battlegrounds i muszę przyznać, że nie czułem dużej różnicy w dokładności względem używanych wcześniej, dużo droższych konstrukcji. Lift-off distance, który jest istotny jeśli często podnosicie kontroler z podkładki/biurka podczas grania to 1,2 mm, co można uznać za dobry wynik). Niezależnie od tego, czy gracie na niskim czy wysokim DPI, będziecie z działania tego sprzętu zadowoleni.

Jeśli szukacie gamingowej myszy, a Wasz budżet oscyluje w granicach 100 złotych, Logitech G102 Prodigy będzie świetnym wyborem. Mysz działa bardzo dobrze, charakteryzuje ją wysoka czułość i dokładność. Może ergonomia konstrukcji nie stoi na najwyższym poziomie i można by ją było nieco poprawić, jednak da się do tego przyzwyczaić – szczególnie, że przy dłuższych sesjach nie odczuwałem zmęczenia dłoni. Miłe zaskoczenie, fajny, dobry kontroler za rozsądne pieniądze.