18

Liczba treści usuwanych z wyników wyszukiwania Google jest przerażająca

Google w ramach swojego raportu przejrzystości podsumował wszystkie żądania o usunięcie treści z wyników wyszukiwania, jakie pojawiły się w 2014 roku. Okazuje się, że ich liczba jest zaskakująco duża, a co więcej, z roku na rok rośnie w zastraszającym tempie. Organizacje chroniące interesy wytwórni i twórców coraz śmielej korzystają z dostępnych narzędzi, co widać jak […]

Google w ramach swojego raportu przejrzystości podsumował wszystkie żądania o usunięcie treści z wyników wyszukiwania, jakie pojawiły się w 2014 roku. Okazuje się, że ich liczba jest zaskakująco duża, a co więcej, z roku na rok rośnie w zastraszającym tempie. Organizacje chroniące interesy wytwórni i twórców coraz śmielej korzystają z dostępnych narzędzi, co widać jak na dłoni.

Łącznie w cały 2014 roku właściciele praw autorskich złożyli do Google 345 mln wniosków o usunięcie linków do nielegalnie opublikowanych treści chronionych prawami autorskimi z wyszukiwarki. W porównaniu z rokiem ubiegłym jest to wzrost o 75 proc. Wobec takich doniesień nie powinno dziwić, że wyszukiwarka sukcesywnie zmniejsza widoczność stron tego typu. Najwyraźniej jednak niedostatecznie, bo organizacje zajmujące się walką z piractwem są coraz śmielsze i zwracają uwagę na coraz większą liczbę witryn.

2015-01-08_150744

Liderami rankingu są serwisy hostujące pliki:  4shared.com, rapidgator.net i uploaded.net. W przypadku każdego z nich na celownik wzięta ponad 5 milionów linków. Jeśli chodzi o zgłoszenia, rekordzistą jest BPI, które w 2014 roku łącznie przekazało do Google 60 mln żądań. Ile spośród nich zostało faktycznie usuniętych? To trudne do wyliczenia. Wiadomo, że wyszukiwarka nie zawsze podejmuje działania i w wybranych przypadkach po prostu odmawia organizacjom usunięcia danego linku, gdy uzna to za niezasadne. Nie dzieje się tak jednak często. Jednym z nielicznych przypadków jest odmowa z listopada ubiegłego roku, kiedy MPAA chciało całkowicie wyrzucić z Google aż 81 serwisów. Na szczęście nic z tego nie wyszło.

2014-takedown

Wobec tego Google próbuje radzić sobie w inny sposób. Ostatnie zmiany w algorytmie mają przełożyć się na znacznie gorsze pozycjonowanie witryn, które zawierają pirackie treści. Prawdopodobnie na tym nie koniec i doczekamy się kolejnych działań, które usatysfakcjonują wytwórnie. Sytuacja staje się bowiem mocno niekorzystna dla Google’a – im mniej indeksowanych stron, tym mniej treści, a mniejsza ilość treści przekłada się na spadającą liczbę użytkowników, którzy skorzystają z usług dających im dostęp do tego, czego szukają. Zresztą twórcy wyszukiwarki już niejednokrotnie zwracali uwagę na to, że wytwórnie również mają sporo za uszami i trudno się z tym nie zgodzić:

Piracy often arises when consumer demand goes unmet by legitimate supply. As services ranging from Netflix to Spotify to iTunes have demonstrated, the best way to combat piracy is with better and more convenient legitimate services.

Nie zapominajmy, że prawa autorskie to nie jedyna przyczyna, z której z Google’a znikają treści. Od niedawna żądania o usuwanie linków mogą składać również mieszkańcy Europy. Pojawia się również niezliczona liczba wniosków od władz państw w różnych regionach świata (szczególnie tych nie do końca demokratycznych). Ile łącznie treści w tym roku usunięto z wyszukiwarki? Lepiej nie pytać…