0

LG przejęło inicjtywę w smartfonowym pojedynku z Samsungiem

Od kilkudziesięciu dni na rynku mobilnym można obserwować rywalizację na „wygięte smartfony”, w której udział bierze dwóch koreańskich producentów. Modele Galaxy Round oraz G Flex przyjmowano w branży różnie: obok słów zachwytu albo zaciekawienia pojawiały się drwiny i pytania o sens tych działań. Nie jest tajemnicą, że sceptycyzm przeważył. Możliwe jednak, iż pomysł z giętkimi […]

Od kilkudziesięciu dni na rynku mobilnym można obserwować rywalizację na „wygięte smartfony”, w której udział bierze dwóch koreańskich producentów. Modele Galaxy Round oraz G Flex przyjmowano w branży różnie: obok słów zachwytu albo zaciekawienia pojawiały się drwiny i pytania o sens tych działań. Nie jest tajemnicą, że sceptycyzm przeważył. Możliwe jednak, iż pomysł z giętkimi smartfonami zakorzeni się w sektorze mobilnym.

W Sieci pojawiły się pogłoski na temat sprzedaży smartfonu Galaxy Round i wynika z nich, że na przestrzeni 40 dni Samsungowi udało się sprzedać 10 tys. sztuk tego urządzenia. Dużo? Wystarczą proste obliczenia, by okazało się, iż każdego dnia sprzedawano średnio 250 telefonów. Wynik słaby, bo mógłby go wykręcić jeden sklep w dobrej lokalizacji. Jak na cały kraj liczący kilkadziesiąt milionów obywateli, nie jest to oszałamiający rezultat. Z jednej strony, podpiszę się pod taką oceną, ale z drugiej strony… No właśnie – jestem w stanie wskazać drugą stronę medalu.

Po pierwsze, należy pamiętać o cenie urządzenia – w przeliczeniu wynosi ona ponad tysiąc dolarów, więc trudno uznać sprzęt za powszechnie dostępny – nawet w kraju z bogatym społeczeństwem. Po drugie, nie można zapominać o ograniczeniu, które narzucił sobie Samsung: skupił się wyłącznie na rynku rodzimym i trudno stwierdzić, ile smartfonów udałoby się sprzedać, gdyby model był dostępny w innych krajach. Tu mam jednak wątpliwości dotyczące promowania sprzętu: jestem ciekaw, czy korporacja byłaby w stanie znaleźć dobry sposób, jakiś punkt zaczepienia, dzięki któremu mogłaby przekonać klientów, że nowe rozwiązanie ma zalety i jest warte swej ceny? Obawiam się, iż to ie byłoby takie proste i producent musiałby się poważnie nagimnastykować. Lekcję odrobiła pod tym względem firma LG, ale o tym za chwilę – wróćmy do Samsunga.

Gdy podaje się jakiś wynik sprzedaży (ale nie tylko), to zazwyczaj dobrze go z czymś porównać – na tej podstawie łatwo stwierdzić, czy rezultat jest dobry czy zły. W przypadku Galaxy Round trafiłem na porównania z wynikami… Galaxy Note trzeciej generacji. Pomysł mizerny i to z kilku powodów: linia Note stała się już rozpoznawalną i powszechnie cenioną marką, nie ma większych problemów z jej dostępnością, w promocję urządzenia pompowane są spore pieniądze. Round to świeżak i ewentualnie można go porównać z pierwszym Note. Jest jeszcze jedna kwestia – Galaxy Note 3 stanowi na dobrą sprawę konkurencję dla Round. Oba są modelami z topowymi podzespołami, ale „trójka” cieszy się na rynku uznaniem, a wygięte novum kwitowane jest raczej uśmieszkami (nie twierdzę, że to błąd – nadal nie rozumiem tego pomysłu). Warto sięgnąć jednak pamięcią do roku 2011 i przypomnieć sobie, czy Galaxy Note również był od poczatku uznawany za świetny pomysł…

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden motyw – przywołane dane pochodzą z koreańskich mediów i trudno stwierdzić, ile mają wspólnego z rzeczywistością. Niedawno pisałem o sporej różnicy w wynikach sprzedaży smartwatcha Galaxy Gear podawanych przed koreańskie media i Samsunga. Nie twierdzę, że w tym przypadku może być podobnie, ale też nie zdziwiłbym się, gdyby znowu pojawił się komunikat, że dziennie sprzedawanych jest np. 500, a nie 250 smartfonów Round.

Czas na LG G Flex. Niedawno opublikowałem tekst, w którym zastanawiałem się, czy ten sprzęt ma szansę odnieść sukces. Coraz częściej myślę, iż ma. Co więcej, producent utwierdza mnie w przekonaniu, że nawet wie, jak to osiągnąć. LG nie tylko wprowadza swój nowy produkt na szerszy rynek, obejmujący np. USA i Europę, ale też, a może przede wszystkim, szuka sposobów na przekonanie ludzi do swojego projektu. Najlepszym na to przykładem jest wczorajszy tekst Filipa, który pisał o powłoce modelu G Flex. Powłoce, potrafiącej się „leczyć”. Autor tekstu pozytywnie zareagował na ich nową technologię, a Czytelnicy z nim nie polemizowali – sporo osób uznało, że to faktycznie fajny pomysł oraz innowacja, a przecież o te ostatnio coraz trudniej. Efekt? Model G Flex kojarzy się dobrze, będzie odbierany jako nowoczesne rozwiązanie. Tworząc taki pakiet, LG zapewne nie działało po omacku i solidnie przemyślało sprawę. Teraz właściwie ją rozgrywa i ostatecznie może liczyć na zainteresowanie potencjalnych klientów. Pisząc krótko: mieli plan i dobrze go realizują. Trudno powiedzieć to samo o Samsungu, dlatego owe 10 tys. sprzedanych smartfonów uznaję za przyzwoity wynik.

Czy wygięte smartfony odniosą sukces? Tego nie wiem ani ja, ani żaden branżowy spec. Odnoszę jednak wrażenie, że ten pomysł może się przyjąć – najpierw jednak sami producenci muszą być pewni (albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie), iż zmierzają we właściwym kierunku i powinni umieć przekonać do tego klientów. Póki co to zadanie lepiej realizuje LG i wyprzedza pod tym względem Samsunga. Możliwe zatem, że to właśnie tej firmie branża będzie zawdzięczała nową gamę produktów.

Źródło grafiki: intomobile.com
Źródło informacji: media.daum.net via tech.onliner.by