76

LG jest jak Radwańska – wielkie nadzieje i przeważnie jęk zawodu

Ostatnimi czasy czytam coraz więcej informacji na temat smartfonów marki LG i chyba coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad polityką tej firmy. Koreańska korporacja nie może się przebić do grona największych/najbardziej popularnych producentów, a jednocześnie nic nie wskazuje na to, by miała spaść w tym zestawieniu na niższe pozycje. Każdy kolejny ruch (głównie prezentacje i […]

Ostatnimi czasy czytam coraz więcej informacji na temat smartfonów marki LG i chyba coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad polityką tej firmy. Koreańska korporacja nie może się przebić do grona największych/najbardziej popularnych producentów, a jednocześnie nic nie wskazuje na to, by miała spaść w tym zestawieniu na niższe pozycje. Każdy kolejny ruch (głównie prezentacje i sprzedaż nowych smartfonów) ma to zmienić, ale zazwyczaj kończy się podobnie. Czyli słabo.

Wyjaśnię na wstępie swoje porównanie: LG od przynajmniej kilku kwartałów zapowiada, że jest na dobrej drodze do osiągnięcia świetnych wyników sprzedaży i pogrożenia palcem konkurencji, ale póki co niewiele z tego wynika. Działania i ich rezultaty są jedynie cieniem tego, co obieca wcześniej azjatycki koncern. Wokół premier ich sprzętu oraz współzawodnictwa z innymi markami za każdym razem jest podgrzewana atmosfera i zazwyczaj efekt jest ten sam – spore rozczarowanie. Podobnie jest z naszą najlepszą tenisistką, która kojarzy mi się (to oczywiście moja opinia – kibice zapewne staną murem za tą panią) z wiecznie pompowanym balonem pękającym w ćwierćfinale każdej wielkiej imprezy (albo w przedbiegach tychże*). Na dobrą sprawę, można to odnieść do wielu innych sportowców/drużyn reprezentujących nasz kraj, ale zdecydowałem się na konkretny przykład z konkretną twarzą.

Wróćmy jednak do LG (Agnieszką Radwańską zajmą się specjaliści od tenisa). Niedawno w Sieci zrobiło się głośno na temat nowego smartfonu koreańskiej korporacji – Optimusa G Pro. Z nazwy można było wywnioskować, że to jakaś podrasowana wersja Optimusa G zaprezentowanego w drugiej połowie ubiegłego roku. Festiwal plotek nie trwał zbyt długo – LG wraz z japońskim operatorem NTT DoCoMo zaprezentowało smartfon i szybko poznaliśmy wszystkie szczegóły. To kolejny tabfon, który pod względem specyfikacji nie odbiega zbytnio od mocnych propozycji konkurencji.

Na pokładzie Optimusa G Pro znalazł się 5-calowy ekran o rozdzielczości Full HD (440 ppi), czterordzeniowy procesor Snapdragon Pro o taktowaniu 1,7 GHz, 2 GB pamięci operacyjnej, aparat 13 Mpix itp. itd. Słuchawka ma współpracować z platformą Android 4.1. Możemy chyba powić o standardowym wyposażeniu (na korzyść modelu przemawia w miarę pojemny akumulator – 3000 mAh) i nie jest to produkt na miarę przełomu. Zapewne nie stanie się nawet obiektem powszechnego zainteresowania, przedmiotem zażartej dyskusji oraz pożądania nastolatków, geeków, hipsterów. To po prostu kolejny smartfon LG.

lg_600

Patrząc na grafiki i zdjęcia Optimusa G Pro trudno chyba na słowa uznania w aspekcie designu – gdzieś to już widziałem. W odpowiedzi na tę uwagę mogę oczywiście usłyszeć, że trudno dzisiaj stworzyć produkt, który nie będzie czegoś przypominał. W tym konkretnym przypadku ciężko jednak mówić o choć jednym motywie wyróżniającym słuchawkę. Czy to ma jakieś znaczenie? Ma – jeżeli model nie stanie się rozpoznawalny, to nie zapadnie nikomu w pamięć. A jeżeli nie zapadnie nikomu w pamięć, to przepadnie z kretesem i odegra rolę kolejnego punktu w portfolio koreańskiego producenta. Jeżeli taki jest plan, to trzeba go po prostu zaakceptować.

Wspominałem już o operatorze NTT DoCoMo – to w jego ofercie pojawi się prezentowany model. W Kraju Kwitnącej Wiśni sprzęt dostępny będzie od kwietnia. Kiedy trafi do Europy/na globalny rynek? Nie wiadomo. I tu dochodzimy do jednej z największych bolączek LG – sprzedaży. Przykładem problemów w tej materii mógłby być np. Nexus 4 – smartfon miał potencjał, by stać się symbolem pozytywnych zmian w koreańskiej firmie, ale coś poszło nie tak. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Podobnie sprawa wyglądała w przypadku Optimusa Vu, a obecnie można ją odnieść również do Optimusa G.

lg_600 2

Model ten anonsowano jeszcze w III kwartale ubiegłego roku. Firma pochwaliła się ostatnio, iż sprzedano już milion sztuk smartfonu. Dobry wynik? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony, można napisać, że Samsung w takim samym czasie sprzedał kilkadziesiąt milionów sztuk Galaxy S III. Z drugiej strony, LG sprzedawało swój sprzęt „jedynie” w Korei, Japonii, Kanadzie oraz USA i dopiero teraz ma wypłynąć na „szersze wody” (to oznacza przede wszystkim sprzedaż w Europie i w Chinach). Jest jednak i trzecia strona medalu (a nawet czwarta – tu zabawię się w Tewie Mleczarza): na rynkach, na których LG wystartowało ze swoim produktem z pewnością można sprzedać więcej niż 1 milion smartfonów, a przy okazji warto mieć na uwadze, że opóźnienia we wprowadzeniu słuchawki do innych państw, to wina producenta.

LG cały czas jest krok (albo nawet kilka kroków) za firmami, z którymi chce rywalizować. Jeżeli prezentuje się jakiś sprzęt, to trzeba iść za ciosem i szukać klientów w skali globalnej. Być może opisana wada polityki firmy działa na ich wyniki jeszcze bardziej destrukcyjne niż aktualizacje (a właściwie ich brak), które tak irytują użytkowników smartfonow LG. Jeżeli model Optimus G Pro przypadł Wam do gustu, to nie musicie się zastanawiać skąd weźmiecie pieniądze na jego zakup – w ciągu kilkunastu miesięcy, jakie zapewne dzielą nas od wprowadzenia tego produktu na polski rynek, z pewnością wpadniecie na jakiś pomysł.

*Nie dotyczy Igrzysk Olimpijskich – to impreza małej rangi.

Źródła zdjęć: sport.interia.pl, compulenta.ru