7

„Ekologiczne” klocki LEGO. Jak na nie nadepniesz, boli tak samo. Matkę Ziemię też…

Czy plastik produkowany z trzciny cukrowej pozwoli pomóc w ograniczeniu zanieczyszczenia środowiska? Śmiem wątpić.

Wiele firm dąży obecnie do tego, by zmniejszyć ilość generowanych przez siebie plastikowych odpadów. Restauracje zamieniają słomki na papierowe, jednorazowe torebki zastępowane są takimi wykonanymi z materiału, a tam gdzie to możliwe – plastikowe opakowania ustępują kartonowym. Co jednak zrobić, jeżeli cały twój produkt zbudowany jest z plastiku? W takiej sytuacji znalazła się znana wszystkim firma LEGO, której klocki od dziesięcioleci produkowane są z tworzywa sztucznego. Jeżeli dostaną się do oceanu, mogą tam trwać przez 1 300 lat. Popularność marki sprawia, że klocków na świecie przybywa szybko, a wraz z nimi – plastikowych odpadów. Firma postanowiła coś z tym zrobić.

Do 2030 pożegnamy ostatniego tradycyjnego klocka

Jakiś czas temu LEGO zapowiedziało, że rozpoczyna poszukiwania alternatywy dla używanego przez siebie tworzywa. Wybór surowca padł na trzcinę cukrową, ponieważ wyprodukowane w ten sposób elementy mają nie różnić się od ich plastikowych odpowiedników pod względem trwałości, wymiarów czy wagi.  Obecnie zaledwie 2 proc. klocków wykonanych jest właśnie z tego materiału, jednak do 2030 r. wszystkie mają powstawać właśnie z trzciny. LEGO reklamuje swoje działania za pomocą całkiem przyjemnych dla oka spotów.

Jeżeli patrząc na to ręce same złożyły wam się do oklasków, to muszę niestety was rozczarować – rzeczywistość nie jest tak kolorowa, jak klocki w powyższym klipie.

EKO klocki LEGO to dalej plastik. Z innego źródła, ale wciąż plastik

Robiąc research do tego materiału natknąłem się na film przygotowany przez dr Sharon George i dr Deidre McKay z Keele University w Wielkiej Brytanii. Ma on 1 proc. liczby wyświetleń klipu od LEGO, ale prowadzące zwracają w  nim uwagę na bardzo ważną rzecz. „Nowe” klocki LEGO nie tylko nie różnią się pod względem wagi, rozmiarów i trwałości od oryginalnych części – są także identyczne pod względem właściwości chemicznych. Oznacza to, że w żaden sposób nie pomogą one w problemie zanieczyszczenia planety plastikiem, a wrzucone do oceanu – w dalszym ciągu pozostaną w nim na najbliższe 1 300 lat.

Jedyne, co wyróżnia nowe klocki to sposób produkcji. Może on mieć niższy ślad węglowy niż stosowana dotychczas metoda produkcji plastiku, ale i to rozwiązanie ma swoje wady. Aby wyprodukować zakładaną przez firmę liczbę klocków potrzebne są olbrzymie plantacje trzciny cukrowej, które LEGO chce zlokalizować na terenie Brazylii. Łatwo więc o sugestie, co zostanie wycięte, żeby zrobić miejsce pod wspomniane uprawy. Ponadto, mając na uwadze to, jaka jest tam kultura pracy oraz jak działają tamtejsze rafinerie, dr. McKay opisała ten rodzaj tworzywa jako „low carbon, high slavery”.

Moim zdaniem próba znalezienia alternatywy dla plastiku jest jak najbardziej słusznym działaniem, jednak nie w wydaniu, które prezentuje nam LEGO. Dużo więcej sensu ma firmowana przez producenta akcja „RePlay”, polegająca na oddawaniu klocków osobom, którym wciąż mogą się one przydać. Pozwoli ona faktycznie ograniczyć liczbę wyrzucanych do śmieci elementów. Niestety, nie jest to tak wdzięczny PR’owo temat…