4

Łatwy w naprawie flagowiec? LG ma się czym pochwalić

Zapewne kojarzycie pojawiające się w Sieci materiały, na których spece rozbierają na części pierwsze elektronikę. I nie chodzi mi tu o rozbiórkę przy pomocy dynamitu, ale o artystów ze śrubokrętami, nożykami i pęsetami. To oni sprawdzają, czy dany smartfon albo tablet łatwo rozłożyć i ewentualnie naprawić. Niektórzy klienci kierują się wynikami tych rozbiórek przy zakupie […]

Zapewne kojarzycie pojawiające się w Sieci materiały, na których spece rozbierają na części pierwsze elektronikę. I nie chodzi mi tu o rozbiórkę przy pomocy dynamitu, ale o artystów ze śrubokrętami, nożykami i pęsetami. To oni sprawdzają, czy dany smartfon albo tablet łatwo rozłożyć i ewentualnie naprawić. Niektórzy klienci kierują się wynikami tych rozbiórek przy zakupie sprzętu. Powinni zatem wiedzieć, że model G4 od LG uznano za flagowca przyjaznego remontom.

Kupując tablet, smartfon, komputer czy smartwatch, klient chciałby dostać sprzęt, który nie tylko będzie się dobrze sprawował, ale też nie doprowadzi do wystąpienia siwych włosów, gdy pojawią się problemy. Mam tu na myśli wszelkiej maści usterki, uszkodzenia i awarie obniżające jakość korzystania ze sprzętu lub uniemożliwiające jego użytkowanie. Klient ma nadzieję, że jego sprzęt nie sprawi kłopotów, a jeśli już się pojawią, to łatwo i tanio da się je usunąć. Niestety, to często jedynie życzenia.

Często bywa tak, że naprawa urządzenia kosztuje niewiele mniej niż nowy produkt. Komponenty są ze sobą ściśle powiązane i nie da się wymienić jednego wadliwego elementu. Producenci decydują się na takie działania, by poprawić wydajność sprzętu, zmniejszyć jego rozmiary. Wśród klientów krąży oczywiście opinia, że to po prostu skok na kasę: wydaje się kila tysięcy złotych na flagowy smartfon, a gdy się zepsuje, gdy zniszczy się np. ekran, to nie pozostaje nic innego, jak kupić nowe urządzenie. Dlatego poszukuje się wspomnianych we wstępie zestawień prezentujących stopień trudności i koszty remontu elektroniki.

W Sieci pojawił się materiał z rozbiórki flagowca LG, modelu G4 i okazało się, że na tle innych flagowców z Androidem ten sprzęt wypada naprawdę dobrze. Specjaliści nie mieli większego problemu z tym, by szybko demontować kolejne komponenty, całość można szybko rozłożyć i złożyć, a wnętrze smartfonu prezentuje się sensownie – nie panuje tam bałagan, nie nadużywano kleju, przewody nie są ułożone niechlujnie, co szybko zostałoby uznane za „sabotaż producenta”. Inżynierowie koreańskiego producenta podobno stanęli na wysokości zadania.

Oznacza to, że w przypadku awarii G4 właściciel nie będzie skazany na wrzucenie smartfonu do szuflady czy śmietnika (oczywiście takiego, w którym zbiera się elektrośmieci) – ma szansę przywrócić smartfon do życia. Podkreślę jednak, że „ma szansę” nie jest równoznaczne z „nie będzie miał z tym problemu”. Niektóre remonty nadal będą nieopłacalne lub trudne w realizacji. Jednak w tym przypadku szansa na wskrzeszenie flagowca jest większa niż u konkurencji. Przynajmniej sporej jej części.

LG naprawdę pozytywnie zaskakuje ostatnimi czasy – etap ciągłych wpadek, marazmu i bylejakości, jaki charakteryzował ich biznes mobilny najwyraźniej stał się niemiłym wspomnieniem. Teraz grają w ekstraklasie i co jakiś czas przypominają nam, że nie znaleźli się w niej przez przypadek. Naprawdę duża metamorfoza, mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie nas zadziwią. Byle pozytywnie…

lg-g4