Są gry, które się nie starzeją i Europa Universalis IV zdecydowanie się do nich zalicza. Nie tylko ze względu na nieustające wsparcie ze strony twórców, ale również ze względu na swój uniwersalny charakter i ponadczasowy gameplay. Common Sens sprawił, że znów wsiąkłem, a weekend zleciał niespodziewanie szybko. Common Sense to najnowszy dodatek do strategii Europa […]

Są gry, które się nie starzeją i Europa Universalis IV zdecydowanie się do nich zalicza. Nie tylko ze względu na nieustające wsparcie ze strony twórców, ale również ze względu na swój uniwersalny charakter i ponadczasowy gameplay. Common Sens sprawił, że znów wsiąkłem, a weekend zleciał niespodziewanie szybko.

Common Sense to najnowszy dodatek do strategii Europa Unversalis IV. Tym razem twórcy skupili się na zarządzaniu naszym państwem w trakcie pokoju, a przy tym rozbudowali zarządzanie w w krajach z funkcjonującym parlamentem. Jednocześnie dodano dodatkowe elementy związane z religią, systemem wasali i kolonii oraz polityką wewnętrzną. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to na niewiele nowości, to w praktyce różnica w rozgrywce jest kolosalna.

Tradycyjnie dodatek debiutuje wraz z patchem 1.12.0, dzięki któremu część nowości trafia również do osób, które dodatku nie kupiły. Co ciekawe, nowy patch dodaje też elementy z poprzedniego rozszerzenia Res Publica w przypadku, gdy użytkownik nie ma go na swoim koncie Steam. Tyle teorii. Jak się w Common Sense gra?

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to nowy system rozwoju prowincji. Wcześniej mieliśmy do wyboru kilkadziesiąt budynków, z czego każdy przyznawał poszczególne bonusy. Jedynym ograniczeniem była tutaj kolejność – najpierw stawialiśmy konstrukcje pierwszego poziomu, a na samym końcu wybieraliśmy między jedną z dwóch struktur najwyższego poziomu. Teraz system ten uległ całkowitemu przebudowaniu.

2015-06-14_00004

Do gry wszedł współczynnik „development”, który odzwierciedla stopień rozwoju naszej prowincji. Aby go podnieść musimy przeznaczyć nasze punkty monarchy i inwestować w trzy odpowiadająće im obszary. Administracja podnosi bazowy podatek w prowincji i obronę przed szpiegami, Dyplomacja zwiększa produkcję oraz szybkość produkcji okrętów, a punkty militarne zwiększają liczbę rezerwistów oraz garnizon fortu. Im więcej punktów wykupimy, tym więcej miejsc na budynki będzie posiadała dana prowincja. Część struktur jest z czasem ulepszana, ale większość wymaga wolnego slotu. Trzeba zatem kombinować.

Z nowym systemem budynków wiąże się też odmienna rola fortów. Teraz zwyczajnie nie opłaca się budować fortyfikacji w każdej prowincji, bo jej utrzymanie kosztuje. Co prawda możemy dezaktywować fort, ale nadal płacimy połowę jego nominalnego utrzymania. Zamiast tego inwestujemy zatem w budowle obronne na obrzerzach kraju w prowinjach przygranicznych. Przeciwnik, który wedrze się na nasze ziemie, będzie musiał najpierw zająć fort, zanim przebije się w głąb kraju. To czyni wojny bardziej realnymi (w końcu nikogo nie było wówczas stać na zamek w każdej prowincji) oraz nadaje im większej dynamiki.

2015-06-16_00002

Zmiany dosięgnęły również systemu zarządzania krajem. Tutaj szczególnie odczują to gracze kierujący krajami z obecnym parlamentem. Dotyczy to m.in. Polski czy Anglii. Parlamentarzyści szybko dają nam w kość i wymagają zręcznego lawirowania na scenie politycznej. Zresztą nie tylko parlament doczekał się usprawnień. Znacznie bardziej rozbudowany jest teraz m.in. system walczących frakcji w Danii, a także charakterystyczne elementy ustroju innych państw. Wisienką na torcie jest mechanizm pozwalający na większą ingerencję w podległe nam państwa, a więc wasali i kolonie. Możemy teraz sugerować im nakładanie embarg handlowych na naszych rywali, a także wyciągać pieniądze ze skarbca. Warto zauważyć też, że spadek naszej reputacji, zepsute relacje, wysokie taryfy handlowe i wiele innych mogą przełożyć się na podniesienie chęci wyzwolenia. Jeśli nie utrzymamy tego współczynnika w ryzach czeka nas bunt i wojna.

2015-06-16_000012015-06-14_00001

Common Sense to również szereg udoskonaleń w systemie religii. Tutaj skupiono się przede wszystkim na protestantyzmie. Dotąd europejski kraj zmieniając religię na inną niż katolicka wypadał z wyścigu o fotele kardynalskie i kontrolę nad kurią, a w zamian nie dostawał nic. Teraz uległo to zmianie i kościół protestancki odgrywa znacznie większą rolę. Widać to chociażby po zmienionym ekranie Świętego Cesarstwa Rzymskiego, gdzie dwie frakcje religijne walczą ze sobą o wpływy – przewaga jednej z nich daje jej członkom pewne bonusy. Protestanckie religie mogą być swobodnie konfigurowane. Sami zatem decydujemy, co legnie u podstaw naszego kościoła i jakie w rezultacie bonusy dzięki temu otrzymamy. Wszystko to w ryzach trzyma współczynnik mocy religii. W przypadku buddyzmu jest jeszcze ciekawiej, bo tutaj mamy suwak karmy, która zmienia się w zależności od naszych decyzji.

Bardzo trafną nowością jest ranking naszego rządu. Dotąd nie mieliśmy większego wpływu na to, czy jesteśmy małym biskupstwem czy też imperium. Teraz, gdy suma wskaźnika „development” z naszych prowincji przekroczy pewien poziom, będziemy mogli awansować nasz kraj do wyższej rangi i w końcu stać się wielkim cesarzem potężnego imperium.

2015-06-14_00002

Te wszystkie zmiany sprawiają, że dzięki Common Sense EUIV jest jeszcze bardziej zróżnicowana. Ja pierwsze boje toczę tutaj Neapolem (a obecnie Włochami, po jednoczeniu), ale już wiem, że w następnej kolejności chcę wypróbować kraju z parlamentem i przejść na protestantyzm najszybciej, jak to możliwe. Potem pewnie fajnie by było zagrać jakimś mocarstwem z Azji, albo zarządzać kolonią (co pozwolił już dodatek El Dorado). Tych możliwości jest cała masa, a osiągnięć w Steamie do zdobycia stale przybywa. Warto się z nimi mierzyć. Satysfakcja ze zdobycia odznaki za wyniesienie małego Trebizondu do rangi imperium jest ogromna, podobnie jak zgromadzenie aż 21 podległych państw.

W tym wszystkim denerwuje, że Paradox już nawet nie kryje się z tym, że łoi graczy z kasy. Common Sense jest bowiem dostępny w pakiecie z paczką graficzną, w której znajdziemy kilkadziesiąt nowych jednostek. Całość to wydatek ok. 65 złotych. Za sam dodatek zapłacimy 47 zł, a paczka jednostek to 17 zł (ceny biorę z cdp.pl). Czy naprawdę konieczne było rozbijanie tego na dwie części? Dobrze przynajmniej, że nie wprowadzono równolegle kilkunastu pomniejszych paczek graficznych z 1-2 jednostkami za 1-2 euro. Szwedzki producent jest niestety do tego zdolny. Nadrabia jednak tymi darmowymi patchami i ciągłym wsparciem dla swojego produktu, więc co nieco można mu wybaczyć. Szczególnie, że tworzy tak fantastyczne gry.