6

Latające taksówki coraz bliżej. Jeśli nie do przewożenia ludzi, to przynajmniej do transportu serc i nerek

Naprawdę ciekawe rzeczy dzieją się na polu transportu i zmian, jakie mogą tam zajść już w najbliższych latach. Często piszemy o pojazdach autonomicznych, ale niedawno dorzuciłem do tego np. wizję szybkich kapsuł, które mogłyby się przemieszczać w mieście, wcześniej opisywałem projekt, w którym wraca się do sterowców. Z pewnością nie wieje tu nudą. Kolejnym intrygującym motywem są duże drony do przenoszenia ludzi. Chociaż latająca taksówka może też przewozić organy do przeszczepu...

Latająca taksówka – na dobrą sprawę pewnie i teraz znajdziemy takie usługi, wykorzystywane są w nich helikoptery czy samoloty. Rozwiązanie raczej dla bogatszej części społeczeństwa i nie jest stosowane na wielką skalę. Czy zmienią to projekty firm, które próbują się przedrzeć do biznesu awiacyjnego? Będzie im trudno, ale szanse zawsze są.

Volocopter, czyli niemiecka taksówka z XXI wieku

Czy ta maszyna wygląda przekonująco jako środek transportu dla dwóch osób? Mam pewne wątpliwości. Ale lata i podobno całkiem nieźle sprawdza się w tej roli. Jest wyposażona w 18 śmigieł, system do ręcznego sterowania, ale też rozwiązanie, które umożliwia autonomiczny lot. Oznacza to, że sprzęt mógłby służyć jako latająca taksówka bez pilota, gdyby zezwoliły na to przepisy. A jeśli z tym będzie problem, to sprzętem może sterować pilot i jedna osoba załapie się na lot.

Z tym ostatnim jest jednak pewien problem: raczej nie potrwa długo. Jak zwykle w takich konstrukcjach, kłopot stanowi zasilanie, baterie nie zapewniają zbyt wiele energii – lot może trwać około 20 minut. Krótko. Zbyt krótko. Producent, firma e-Volo, zapewnia jednak, że postara się poprawić ten parametr i dobić do godziny lotu, co brzmi już znacznie lepiej. Najciekawsze jest to, że nie mówimy o maszynie, która do komercyjnego użycia mogłaby trafić np. za dekadę – ekipa stojąca za projektem chce mieć wersję przeznaczoną do masowej produkcji już za parę lat, więc teoretycznie Volocopter moglibyśmy oglądać na niebie na większą skalę jeszcze w tym dziesięcioleciu. Tu pojawia się jednak problem…

Czy latająca taksówka tego typu rzeczywiście może być wykorzystywana na większą skalę? Czy to rozwiązanie, które może stanowić alternatywę dla stosowanych obecnie lub opracowywanych rozwiązań z zakresu transportu? Przyznam szczerze, że mam coraz większy problem z tym, by wyobrazić sobie flotę takich maszyn przemieszczających się nad miastem. No i ten nieszczęsny czas lotu – tego nie można używać przez cały czas niczym taksówki samochodowej, bo ograniczenie techniczne jest zbyt duże. Pozostaje sport, zabawa i czekanie na klientów z grubszym portfelem. Chociaż z drugiej strony…

Latająca taksówka dla organów

Na początku roku pisałem o maszynie Ehang 184 – projekt podobny do niemieckiego, ale tym razem twórcami są Chińczycy. Sprzęt zaprezentowano podczas targów CES i głośno zastanawiano się wówczas, jak można wykorzystać takie duże drony, czy znajdzie się dla nich miejsce na rynku. Okazuje się, że są na to szanse – pierwsza nisza już staje się widoczna: to transport organów przeznaczonych do transplantacji. Firma Ehang podejmie współpracę z Lung Biotechnology, której celem będzie stworzenie systemu transportu organów.

Projekt ambitny, zakłada wykorzystanie tysiąca maszyn i jest rozpisany na kilkanaście lat. Chodzi o to, by poważnie zwiększyć efektywność w transplantologii, a ta zależy m.in. od czasu przeznaczonego na przewiezienie organów. Ma być szybko i bez zakłóceń, co ma zapewnić szybki dron skonstruowany tak, by wrażliwy ładunek nie uległ w nim uszkodzeniu. Ten program podobno nie tylko zwiększy możliwości, ale też zmniejszy wydatki – jeżeli uda się to osiągnąć i efekty będą zadowalające, to latająca taksówka zyska na znaczeniu, kolejne kraje i miasta mogą się zgłaszać do firm produkujących taki sprzęt. Powstanie nowy biznes. A kto wie, jakie rozwiązania jeszcze czekają na opracowanie?