36

Kurs fotografii na iPhonie… szkoda, że nie na pralce [do kawy]

Nie mogłem się powstrzymać. Gdy po raz pierwszy przeczytałem tego newsa śmiałem się, potem przeczytałem jeszcze raz niepewny, czy dobrze zrozumiałem i czy czasem moje oczy nie przeniknęły za zasłonę Rzeczy i nie sięgnęły do innego wymiaru, a potem znów się śmiałem. Przepraszam, czy gdzieś tutaj jest jakaś lista absurdalnych pomysłów, bo mam kandydata? W […]

Nie mogłem się powstrzymać. Gdy po raz pierwszy przeczytałem tego newsa śmiałem się, potem przeczytałem jeszcze raz niepewny, czy dobrze zrozumiałem i czy czasem moje oczy nie przeniknęły za zasłonę Rzeczy i nie sięgnęły do innego wymiaru, a potem znów się śmiałem. Przepraszam, czy gdzieś tutaj jest jakaś lista absurdalnych pomysłów, bo mam kandydata?

W osnutej mgłą Anglii narodził się koncept (choć legendy mówią, że nie oryginalny on ci), którego przełomowość zrewolucjonizuje fotografię na zawsze. Otóż na Kensington and Chelsea College ma już wkrótce wystartować nowy kurs dla tamtejszych studentów – „iPhoneography”. Celem tych zajęć ma być nauczenie młodych ludzi, w jaki sposób robić dobre zdjęcia na ich iPhonach wykorzystując do tego „przełomową” technologię optyczną Apple oraz zestaw aplikacji dostępnych w AppStore. Jak mówi pomysłodawca zajęć, pan Richard Gray, który, o dziwo, jest profesjonalnym fotografem:

Jest to wielka wyrównawcza siła. Już nie potrzebujesz drogich i skomplikowanych urządzeń, aby robić wspaniałe zdjęcia

Ha, to prawda, przecież aparat w iPhonie jest tak rewolucyjny, że inny już nie jest potrzebny, jak możemy usłyszeć w nadawanej non stop w polskiej telewizji reklamie.

Oczywiście, jeżeli celem tego kursu ma być nauczenie studentów, w jaki sposób zrobić fajną fotkę z imprezy lub widoczek z wakacji, nałożyć na niego filtr, wykadrować, wyeliminować w prosty sposób czerwone oczy, może nawet za pomocą niektórych aplikacji podrasować trochę zoom i zredukować nieco szumy, to rozumiem. Ale co aparat z iPhona ma wspólnego z profesjonalną fotografią, że potrzebne są do tego zajęcia? Pana Graya urzekła moc prostoty i łatwość dzielenia się swoimi zdjęciami z całym światem. To prawda, ale żeby aż robić kurs, który nauczy studentów „strzelać” ładne fotki z komórki? Kurde, opanowanie tej niezwykłej technologii zajmuje mniej więcej 2 minuty.

Cóż, świat się zmienia. Proponuję, aby w najbliższym czasie otworzyć kurs fotografii na tabletach, jak również na laptopach – no co, przecież jest przednia kamera, warto byłoby umieć zrobić sobie dobre profilowe zdjęcie:) Zresztą, iPhone to ma być dopiero początek, w planach jest rozszerzenie programu o komórki z Androidem.

Wiem, wiem, wolność Tomku w swoim domku i co mi do tego?:) Nic, co nie znaczy, że nie można się z tego pomysłu pośmiać. Kurs to dopiero początek, czekam na pełnowymiarowy kierunek z takimi zajęciami, jak: „który filtr z Instagram najlepiej pasuje do porannego światła wschodzącego słońca”, oraz „co zrobić, gdy blask księżyca jest za mocny i zdjęcie nie chce wyjść”. Zresztą, co się dziwię, sektor akcesoriów prężnie działa i to nie od dziś:

Foto [1],[2]