8

Kup Pan bilet z widokiem jakim chcesz mieć.

Prawdopodobnie, każdy z nas ma swój ulubiony zespół muzyczny i sportowy. Uwielbiamy ich oglądać w telewizji, a jeszcze większą radość czerpiemy z możliwości oglądania naszych ulubieńców na żywo. Niestety, podczas zakupu biletów zdarza się, że nie wiemy gdzie dokładnie będziemy siedzieć i ile z koncertu/wydarzenia sportowego tak naprawdę zobaczymy. Tę sytuację zdaje się rozwiązywać aplikacja […]

Prawdopodobnie, każdy z nas ma swój ulubiony zespół muzyczny i sportowy. Uwielbiamy ich oglądać w telewizji, a jeszcze większą radość czerpiemy z możliwości oglądania naszych ulubieńców na żywo. Niestety, podczas zakupu biletów zdarza się, że nie wiemy gdzie dokładnie będziemy siedzieć i ile z koncertu/wydarzenia sportowego tak naprawdę zobaczymy. Tę sytuację zdaje się rozwiązywać aplikacja mobilna SeatGeek.

Zdarza się, że bilety na koncert czy mecz kupujemy poniekąd w ciemno. Oczywiście, niektóre portale oferują możliwość interaktywnego zwiedzania miejsca gdzie odbędzie się dane widowisko, jednak nie wszystkie. SeatGeek nie jest młodym startupem, gdyż działa już dosyć prężnie od 2009 roku na terenie USA. Zasada tego startupu jest prosta, portal zbiera informacje o dostępnych biletach na dane wydarzenia sportowo-rozrywkowe. Dzięki SeatGeek możemy kupić bilet na koncert, mecz czy inne wydarzenie kulturalne.

Oprócz tego, aplikacja dosyć niedawno odpaliła kolejny ficzer, a raczej kolejne narzędzie, dzięki któremu kupujący wiedzą gdzie dokładnie będą siedzieć podczas koncertu lub meczu. Zasada działania jest bardzo zbliżona do ich strony WWW. Dzięki aplikacji, użytkownik może szybko znaleźć interesujące go wydarzenie wprost ze swojego telefonu. Użytkownik może w prosty sposób wyszukać interesującego go wydarzenia, wpisując, np. nazwisko muzyka, miejsce, gdzie odbędzie się dane wydarzenie lub cenę biletu. Po wybraniu interesującego koncertu lub meczu, użytkownik otrzymuje mapę miejsca, w którym dane wydarzenie się odbędzie. Na mapie pojawia się także informacja o cenach poszczególnych miejsc, a same siedziska są intuicyjnie zaznaczone.

Przyznam szczerze, że aplikacja wygląda nieźle biorąc pod uwagę to, że plany statycznych miejsc, a w szczególności stadionów są dosyć skomplikowane. W tym przypadku, twórcom udało się stworzyć ciekawe, a co najważniejsze, bardzo wygodne dla użytkownika narzędzie. Widać, że twórcy starupu są w pełni zaangażowani w to co tworzą, a sama nazwa SeatGeek w pełni oddaje ich podejście do tematu. Na rynku możemy znaleźć wiele ciekawych aplikacji, jednak słabo przemyślanych pod kątem UX, a jak wiemy użytkownicy na ten element zwracają uwagę najczęściej. Nic tak nie wkurza, jak kiepskie menu, czy nielogicznie rozłożone klawisze funkcjonalne w aplikacji.

Plany stadionów czy budynków, w których odbywają się wydarzenia kulturalno-sportowe są prawie w pełni interaktywne. Oznacza to tyle, że użytkownik z perspektywy swojego telefonu może poprzez przybliżanie i oddalanie oglądnąć prawie cały stadion. Całość została okraszona zdjęciami i wizualizacjami poszczególnych miejsc widowiskowych. Co ciekawe, twórcy nie skorzystali z najprostszej metody, czyli  stworzenia kilku planów budynków, które mogliby powielać. Większość planów, które zobaczymy w aplikacji pokrywa się z tymi rzeczywistymi. Jak wiemy, różne stadiony/hale/spodki mają to do siebie, że kształtem, rozmieszczeniem poszczególnych miejsc i ich ilością nie są do siebie podobne. To naprawdę miłe zaskoczenie.

O ile mi wiadomo, jest to jedna z pierwszych, jak nie pierwsza aplikacja oferująca tego typu interaktywne plany miejsc widowiskowo sportowych. Większość z dostępnych wcześniej aplikacji wykorzystywała statyczne obrazki, które, o ile nie były w wysokiej rozdzielczości, niewiele dawały potencjalnemu nabywcy biletu. Aplikacja w tym momencie jest dostępna jedynie na platformę iOS, jednak z informacji, które przedstawili jej autorzy trwają prace nad Androidową wersją.

Mobile rośnie w siłę, temu nikt nie zaprzeczy, stąd ten ciekawy ruch SeatGeek mający na celu poszerzenie swoich usług i popularyzację ich portalu. Z danych, które udostępnił startup wynika, że przed wypuszczeniem aplikacji ruch na ich stronie z urządzeń mobilnych wynosił 25% z całości ruchu na stronie. Także widać, że startup ten jest prowadzony z głową. Nie zdziwiłbym się, gdyby w przeciągu następnego roku ich aplikacja generowała większe dochody niż sama strona WWW. Twórcy mają także na uwadze możliwość integracji swojej aplikacji z Applowskim Passbokiem, co w perspektywie czasu może spowodować duży napływ nowych użytkowników.

Sam pomysł i jego realizacja zasługują na pochwałę. Szkoda, że appka działa jedynie na terenie USA, jednak biorąc pod uwagę wyniki finansowe SeatGeek, które z kwartału na kwartał rosną, możemy się spodziewać, że w przeciągu następnego roku ich pomysł albo zawita do Europy, albo pojawią się podobne inicjatywy już istniejących firm oferujących podobne usługi. Tak czy inaczej, warto śledzić ich poczynania i kierunek rozwoju.