22

Którą firmę warto obserwować w 2014 roku? Zdecydowanie Google

Kilka dni temu zadałem sobie pytanie: która firma z branży IT najbardziej zasługuje na naszą uwagę w roku 2014? Propozycji nie brakuje, bo każdy gracz ma coś do udowodnienia i nie jest to przesadzona opinia. Nad jedną korporacją zatrzymałem się jednak na dłużej, ponieważ jej działania w ostatnich kwartałach, a właściwie latach, można uznać za […]

Kilka dni temu zadałem sobie pytanie: która firma z branży IT najbardziej zasługuje na naszą uwagę w roku 2014? Propozycji nie brakuje, bo każdy gracz ma coś do udowodnienia i nie jest to przesadzona opinia. Nad jedną korporacją zatrzymałem się jednak na dłużej, ponieważ jej działania w ostatnich kwartałach, a właściwie latach, można uznać za najbardziej intrygujące. Lub niepokojące – jak kto woli.

Gdy prześledzimy listę firm z branży IT, które najczęściej pojawiały się we wpisach na AW w roku 2013, to okaże się, iż każda z nich albo przynajmniej zdecydowana większość ma wysoko zawieszona poprzeczkę: Microsoft musi udowodnić, że przejęcie oddziału Nokii oraz zmiana CEO pomogą firmie i staną się jej „dodatkowym silnikiem”, Samsung powinien pokazać, że jego ambicje nie są przesadzone, a pozycja w branży to nie przypadek, przed Apple nadal etap udowadniania, że „jeszcze się nie skończyli”, Intel będzie przekonywał, iż odnajduje się w nowych realiach, LG oraz chińscy producenci zapewne zechcą pokazać, że są silni i głodni sukcesu, Sony powinno udowodnić, że restrukturyzacja przynosi satysfakcjonujące rezultaty, Twitter, że może zarabiać na swoim biznesie, a Facebook, mimo iż w poprzednich kwartałach odbił się na giełdzie, chyba nie zaliczy roku 2013 do bardzo udanych. Mógłbym wspomnieć o jeszcze kilku firmach, ale to chyba wystarczy – przed nami „rok udowadniania”. Wśród przywołanych przed momentem korporacji brakuje jednego mocnego gracza – Google. I to właśnie ich będę obserwował z największą atencją.

Pisząc o korporacji z Mountain View niejednokrotnie używałem określenia „internetowy gigant”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo dla wielu osób Google stanowi synonim Internetu. Coraz częściej dochodzę jednak do wniosku, że to pojęcie przestało oddawać rozmiar firmy oraz wachlarz segmentów, w których korporacja działa prężnie albo ma zamiar działać prężnie. Jeśli dłużej się nad tym zastanowimy, to okazuje się, iż ten gracz niedługo może być wszędzie lub prawie wszędzie.

Intel partnerem technologicznym AntywebInternet, a w nim media społecznościowe, wyszukiwarka, przeglądarka, przeróżne usługi i serwisy, chmura, Android (i to na olbrzymiej liczbie urządzeń) chromebooki, Motorola Mobility, portfolio patentowe, doświadczeni pracownicy, miliardy dolarów na kontach, mocne wsparcie innych firm. To już jest. Gigant nie zamierza jednak na tym poprzestawać i chce zagościć w naszych domach (w każdej jego części: salonie, kuchni, łazience, sypialni), w samochodach, szeroko pojętych usługach i przemyśle, a nawet w kosmosie.

Pod koniec roku 2013 głośnym echem odbiło się przejęcie przez Google firmy Boston Dynamics, która działa przede wszystkim w dziedzinie robotyki. Jednocześnie okazało się, że gigant z Mountain View bardzo poważnie myśli o tej gałęzi nowych technologii i poczyna w niej sobie coraz śmielej. Nie mogło oczywiście zabraknąć opinii, iż obserwujemy narodziny potęgi, która doprowadzi do kataklizmu znanego np. serii filmów Terminator. Słowo klucz, czyli Skynet padło tu nie raz i nie dwa. Faktycznie jest się czego bać?

Nie chcę roztaczać czarnych wizji na początku nowego roku, który z założenia powinien być lepszy od poprzedniego, ale nie stwierdzę też, iż obawy związane ze wzrostem znaczenia Google są bezpodstawne. Nie mamy już do czynienia z „luzacką” firmą założoną w garażu przez dwóch sympatycznych chłopaków. Panowie może nadal są sympatyczni, ale ich dzieło urosło do rozmiarów, których nie spodziewali się zapewne sami twórcy. I trudno przewidzieć, do czego doprowadzi dalszy rozwój korporacji. W pewnym momencie względna równowaga na rynku może zostać zachwiana i z dominującej pozycji Google nie będą zadowoleni nawet jego zagorzali fani i akcjonariusze.

W nowym roku pracownicy i decydenci Google mają chyba najmniej do udowadniania, bo z każdym kwartałem rosną w siłę i nie zaliczają większych wpadek. Nie znaczy to jednak, że z Montain View będzie wiało nudą – to właśnie na korporację sterowanę przez trio Brin-Page-Schmidt należy uważnie patrzeć i analizować każdy ich ruch.