112

Kto jest autorem książki Katarzyny Pakosińskiej? Oskarżenie o plagiat poparte niezbitymi dowodami

Książka „Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska”, autorstwa Katarzyny Pakosińskiej, została wydana rok temu przez Wydawnictwo Pascal. Wszystko być może dobrze by się skończyło, książka wyprzedana – temat zamknięty. Pech chciał, że jeden z egzemplarzy trafił niedawno do Artura Bińkowskiego, autora bloga Oblicza Gruzji. Początkowo sprawa rozbijała się o cytowanie jego własnych treści na trzech stronach tejże książki […]

Książka „Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska”, autorstwa Katarzyny Pakosińskiej, została wydana rok temu przez Wydawnictwo Pascal. Wszystko być może dobrze by się skończyło, książka wyprzedana – temat zamknięty. Pech chciał, że jeden z egzemplarzy trafił niedawno do Artura Bińkowskiego, autora bloga Oblicza Gruzji.

Początkowo sprawa rozbijała się o cytowanie jego własnych treści na trzech stronach tejże książki bez podania źródła. Temat próbowała nagłośnić Wyborcza, a Wydawnictwo obiecało przyjrzeć się sprawie i ją wyjaśnić z autorką książki i wspomnianego bloga.

Do dziś jednak nic się w tej sprawie nie zmieniło, a pojawiły się dodatkowo niezbite dowody na kopiowanie treści z Internetu i to nie tylko ze strony bloga Artura Bińkowskiego, który to przygotował zrzuty ekranów z zaznaczonymi fragmentami kopiowanych, często żywcem, treści.

geografiki

My o sprawie dowiedzieliśmy się od naszego Czytelnika, który podesłał nam link do wywiadu z Arturem Bińkowskim, opublikowanym na stronie LosWiaheros. Osobiście najbardziej interesujące w tej sprawie wydało mi się samo stanowisko Wydawnictwa Pascal, które obiecało twórcy bloga zadośćuczynienie finansowe pod warunkiem, uwaga… „zachowania milczenia o pozostałych naruszeniach”.

Postanowiliśmy więc temat poruszyć u nas oraz nagłaśniać sprawę dalej. O stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy też obie strony.

Wydawnictwo Pascal

AW: Przygotowujemy materiał opisujący konflikt blogerów z Waszym Wydawnictwem, przy czym chcielibyśmy się zapoznać z opinią obydwu stron. Stąd moja prośba o ustosunkowanie się do zarzutów o plagiaty – http://www.flickr.com/photos/artur-binkowski/sets/72157639062775356/ zawartych w wydanej przez Was książki Pani Katarzyny Pakosińskiej Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska.

Przedstawione przez autora bloga Oblicza Gruzji, Pana Artur Bińkowskiego, „zapożyczenia” są tak ewidentne, że chyba nie mamy, co do nich wątpliwości. Pytanie, co z tym zamierza zrobić Wydawnictwo Pascal? Wycofanie książki ze sprzedaży to jedno, też chyba nie podlega dyskusji? Tylko co dalej? Co już ze sprzedanymi egzemplarzami i zadośćuczynieniem dla poszkodowanych w tym wszystkich osób?

WP: Jak już wskazywaliśmy, zapoznaliśmy się ze stanowiskiem Autorów bloga „Oblicza Gruzji” i przekazaliśmy je Autorce książki. Jesteśmy z Nimi i Autorką w kontakcie, w trakcie rozmów, które mamy nadzieję, doprowadzą do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości i pozytywnego rozwiązania całej sprawy.
Nie możemy jednak ujawniać publicznie szczegółów prowadzonych rozmów, gdyż w ten sposób nie zachowalibyśmy uzgodnionej z blogerami poufności.

Artur Bińkowski

AW: Dziś jeden z Czytelników podesłał nam Pana wywiad – http://www.loswiaheros.pl/podroze-bez-cenzury-wywiady/81-internet/729-artur-binkowski-oblicza-gruzji.

Chcielibyśmy to opisać dla nagłośnienia sprawy, przy czym chcielibyśmy się zapoznać z opinią obydwu stron. Stąd moja prośba o przesłanie Pana stanowiska w tej sprawie. Jak to na dzień dzisiejszy wygląda? Jakimi informacjami i aktualnym stanowiskiem Wydawnictwa w tej sprawie Pan dysponuje, no i w końcu czego oczekujecie od Wydawnictwa? Jakich konkretnych działań?

AB: Sprawa pokrótce wygląda tak, jak przedstawiłem ją w podanym wywiadzie. W razie potrzeby mogę opisać szerzej interesujące aspekty, przesłać chronologię zdarzeń, itp. Zaczęło się od recenzji (opublikowanej 8 listopada) oraz pisma do Wydawnictwa z naszymi żądaniami.

Na dzień dzisiejszy brak odzewu ze strony Wydawnictwa Pascal – milczą od 9 grudnia, kiedy przesłaliśmy im uwagi do ich propozycji porozumienia. Głównym zarzutem do tej propozycji były zapisy zobowiązujące nas, w ramach otrzymanej kwoty, do nie zgłaszania więcej żadnych roszczeń i zarzutów w stosunku do Książki. Tym samym porozumieniem z *nami* w sprawie naruszenia *naszych* praw autorskich chcieli załatwić także kwestię *innych* naruszeń, w których to nie my jesteśmy stroną. Właściwie to można to uznać jako nakłanianie do współudziału. Drugą kwestią, którą uznaliśmy za cwaniactwo Wydawnictwa, była próba przedłużenia sobie czasu na sprzedaż Książki – zażądaliśmy od nich wycofania Książki do maja, a w porozumieniu umieścili zapis o „zaprzestaniu wprowadzania” do maja. Pomniejszych uwag do propozycji mieliśmy więcej, ale te były kluczowe.

W związku z tym, że milczą aktualnego stanowiska Wydawnictwa w tej sprawie nie posiadamy.
Jest tylko oficjalne oświadczenie Wydawnictwa w mediach, jednak odnosi się ono wyłącznie do naszych roszczeń a jedynym jego celem było ich umniejszenie (np. na 350 stron zaledwie kilka zdań). Bardzo nas interesuje co teraz, w świetle przedstawionych dowodów, powiedzą…

Od początku informowaliśmy Wydawnictwo, że w Książce jest więcej fragmentów skopiowanych lub podejrzanych o skopiowanie, ale to zignorowali. A książkę dalej sprzedawali. Dlatego sami wyszukaliśmy i udokumentowaliśmy potwierdzone plagiaty (podejrzanych fragmentów jest więcej). Opublikowaliśmy całość oraz wystosowaliśmy list otwarty do Wydawnictwa, w którym przedstawiamy zarzuty wobec Autorki, Wydawnictwa oraz Redaktorki i domagamy się wycofania książki w trybie natychmiastowym, bez zbędnego przeciągania sprawy, co miało miejsce do tej pory. Informację o liście otwartym wysłaliśmy do red. nacz. Agnieszki Hetnał, z którą korespondowaliśmy w sprawie porozumienia.

Wyznaczony w naszym pierwszym piśmie termin wycofania Książki ze sprzedaży (do maja), czyli nasze osobiste „przyzwolenie” na półroczne wycofywanie książki, traci znaczenie w świetle przedstawionych później dowodów – przy tej skali plagiatowej Książka po prostu nie ma prawa być sprzedawana.

Aktualne pozostaje nasze żądanie wypłacenia nam przez Wydawnictwo odszkodowania z tytułu naruszenia naszych praw autorskich w przedstawionej im kwocie, którą zaakceptowali (5400 zł).
Dodatkowo zażądaliśmy od Wydawnictwa wypłacenia nam określonej kwoty (3200 zł za 160 godzin pracy dwóch osób) za wyszukanie w Książce naruszeń praw autorskich, czyli za wykonanie pracy, która była obowiązkiem redaktorki zatrudnionej przez Wydawnictwo, a także zwrócenia nam kosztów zakupu Książki (40 zł).

Domagaliśmy się też wydania przez Wydawnictwo publicznego oświadczenia, uczciwego i zgodnego ze stanem faktycznym, zawierającego przeprosiny za bezprawne wykorzystanie naszych tekstów i utworów. W tej sytuacji domagamy się, by Wydawnictwo wydało publiczne oświadczenie, w którym przeprosi *wszystkich* autorów i czytelników zarówno za wydanie takiej pozycji, jak i za późniejsze ignorowanie informacji o występujących w niej plagiatach.

Domagamy się też, żeby Wydawnictwo publicznie zobowiązało się do uregulowania spraw z pozostałymi autorami oraz przekazania określonej przez Wydawnictwo kwoty na wsparcie i rozwój Wikipedii

Opinia radcy prawnego

Poprosiliśmy też o opinię w tej sprawię radcę prawnego, zajmującego się się własnością intelektualną.

Marcin Maruta: Sytuacja jest prosta – jeżeli prawdą jest podawana skala „zapożyczeń”, to mamy tu przypadek naruszenia praw autorskich, i osobistych i majątkowych. Autor, który chce się posłużyć cudzym tekstem, może to zrobić w ramach tzw. prawa cytatu, ale wymaga to spełnienia szeregu przesłanek, między innymi oznaczenia kogo i skąd cytujemy. Jak rozumiem (i można zobaczyć na stronach www), przesłanki te nie zostały wypełnione.

Raczej nie może być mowy także wyłącznie o „inspiracji” cudzym utworem. Roszczenia pokrzywdzonych to spory katalog, od zaprzestania naruszeń (a nawet żądania zabezpieczenia w postaci wstrzymania dystrybucji książki), złożenia stosownego oświadczenia (przeprosin), no i oczywiście żądania zapłaty odszkodowania (i zadośćuczynienia).

Co do odszkodowania to prawo autorskie przewiduje znów kilka możliwości, w tym przeciekawe roszczenie o „zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu”.

Można też żądać wydania uzyskanych korzyści. Oraz „zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu Promocji Twórczości”.

I ponownie, choć z innej podstawy, żądania „jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie”. Podstaw raczej nie zabraknie, tu przesądzający będzie zakres naruszeń, czyli ilość i jakość zapożyczeń.

Swoją drogą nieprawdopodobne, że w dobie Internetu i powszechnego wyczulenia na plagiat ktoś może wpaść na taki pomysł.

Pierwsze 5 zrzutów (opisy) z listy opublikowanych przez Artura Bińkowskiego:

11578377224_823d98ed1c_o

11578041135_b9dfa45c7e_o

11578379974_f0af03f296_o

11578276543_64de29e900_o

11578268533_c97dcb2e40_o

W moim odczuciu Wydawnictwo od początku źle rozegrało całą sprawę. Ewidentnie chciało zamieść temat pod dywan, a propozycja „uciszenia” blogera dolała oliwy do ognia. W dzisiejszych czasach szybkiego przepływu informacji i ogólnodostępnej sieci z góry skazuje takie działania na porażkę, a w rezultacie pogarsza całą sytuację.

Zastanawia mnie jeszcze jeden fakt, gdzie w tym wszystkim jest Pani Katarzyna Pakosińska? Nie chciałbym ostatecznie oceniać postępowania tej Pani bez jej oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Ale przedłużające się milczenie oraz stawanie za plecami swojej agentki również działa na jej niekorzyść i może wpłynąć niekorzystnie na jej publiczny wizerunek.

Wierzę, że w większości to jej dzieło, rzeczywiste przeżycia, wspomnienia i opisy z Gruzji, ale ktoś ewidentnie „dopomógł” tej książce „zapożyczonymi” z Internetu treściami, za wiedzą lub nie, Pani Pakosińskiej…