58

Kto i ile płaci za promocję na AW?

W poniedziałek pracuję dla Apple, we wtorek dla Samsunga, w środę płaci Google, czwartek to dukaty przysyłane przez Microsoft. A w piątek… W piątek nikt nie sypie kasą, bo spada liczba czytelników i firmy nie chcą, by o nich pisano (dobrze) pod koniec tygodnia – lepiej obstawiać inne dni. W piątek płacą startupy, które nie […]

W poniedziałek pracuję dla Apple, we wtorek dla Samsunga, w środę płaci Google, czwartek to dukaty przysyłane przez Microsoft. A w piątek… W piątek nikt nie sypie kasą, bo spada liczba czytelników i firmy nie chcą, by o nich pisano (dobrze) pod koniec tygodnia – lepiej obstawiać inne dni. W piątek płacą startupy, które nie mają jeszcze grubej sakiewki na promocję.

Już na wstępie zaznaczę, że jeśli weszliście tu, by poznać finanse AntyWeba i dowiedzieć się, ile kasy wydały poszczególne firmy na akcje promocyjne, to niestety nie uzyskacie tej wiedzy. Jeśli bardzo to kogoś interesuje, to spróbujcie wyciągnąć informacje od Grzegorza, ewentualnie przeprowadźcie zakrojone na szeroką skale śledztwo. Ten tekst poświęcam pieniądzom, których nie ma. Przynajmniej na to wskazuje rzeczywistość – w świadomości niektórych Czytelników wygląda to inaczej.

Kiedyś na AW pojawił się tekst, w którym zostało wyjaśnione, że tekst sponsorowany jest oznaczany jako tekst sponsorowany, różnego typu akcje partnerskie też są oznaczane. Mimo to ciągle czytam w komentarzach o dukatach, które spływają do naszych kieszeni za promowanie jednej firmy i szkalowanie innej. Co ciekawe, na przestrzeni dwóch dni ta sama firma może być wychwalana za pieniądze i obrzucana błotem (za to zapewne płaci konkurencja). Niektóre z tych komentarzy to żarty, niektóre wyglądają na dzieło frustratów, którzy po prostu muszą coś napisać. Są i te doszukujące się spisku. Jedne bawią, inne irytują, po pewnym czasie naprawdę nie chce się już na nie odpowiadać.

Nie wiem, jak część z Was wyobraża sobie naszą pracę, ale to nie jest tak, że we wtorek rano odzywa się telefon i tajemniczy głos oznajmia: napisz o nas dobrze, a zarobisz stówkę. Piszę od lat i jeszcze nikt nie zadzwonił, nie napisał, nie zapukał do drzwi z kopertą wypełnioną podobiznami Jagiełły. Co tam Jagiełły, przeca jest jeszcze Zygmunt Stary – wolałbym kopertę wypchaną banknotami z wizerunkiem tego władcy. Nikt nie chce dać w łapę, by zabłysnąć na AW. Albo inaczej: mnie nikt nie che dać w łapę. I nie, nie jest to apel do firm z branży – ja bym się bał tej stówki ;)

Jeśli nie chwalę/ganię za pieniądze, to pewnie robię to, bo lubię/nie cierpię danej firmy. I zawsze będę po stronie korporacji Y, atakując gracza X. Niby ma sens, ale jeśli we wtorek czyta się, że jest się bezrefleksyjnie oddanym Samsungowi, a dwa dni później ktoś pisze, że złe słowa dotyczące Samsunga wynikają pewnie z bezmyślnego przywiązania do Apple, to pozostaje rozłożyć ręce w geście rozpaczy. Tak, rozpaczy, bo marnuję swój czas na tłumaczenie komuś, że nie krytykuję firmy/usługi/urządzenia z powodu preferowania oferty konkurencji. Krytykuję, bo ktoś zrobił kaszanę. Przynajmniej ja tak to odbieram.

Będę z Wami szczery: nie jestem fanem żadnej z firm, którymi się tu zajmujemy. Antyfanem też nie. Nie będę umierał ani za Nokię, ani za Apple’a, ani za Windowsa. Nie będę też nikogo przekonywał, że lepszy jest Android/Windows Phone. O zamierzonym dyskredytowaniu Nokii a Androidem (świeży przykład) nie ma nawet co wspominać – jeśli ktoś chce kupić ten tablet, to niech go kupi i pokaże wszystkim znajomym nabytek. Odradzać nie zamierzam. Napiszę po prostu, że to nie jest tablet Nokii. Nie dlatego, że ich nie lubię albo uważam produkt za słaby. Napiszę tak, bo takie są realia. I tyle. Niektórzy komentujący niestety nie są w stanie tego pojąć i z niewiadomych powodów przywołują inne firmy, inne produkty i tworzą teorie spiskowe. Może to jest ciekawa forma spędzania czasu, ale ja jakoś nie potrafię dostrzec jej atutów.

Na przyszłość: nie biorę kasy ani od Apple, ani od Samsunga. Nie jestem fanem ani Androida, ani WP. Jeśli zastąpią ich firmy czy produkty X, Y, Z, to o tym napiszę, ale bez ekstatycznych uniesień albo zeszklonych oczu. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze pod tym tekstem będę musiał tłumaczyć komuś, że nie jestem oddanym fanem Androida…

Źródło grafiki: youtube.com