bitcoin
26

Kryptowaluty. Czy bańka pęknie?

Kryptowaluty to niezmiennie bardzo nośny i ważny temat. Jest on świetnym przykładem trwających transformacji nie tylko w dziedzinie środków płatniczych, ale również zmian w sposobach rozliczania pewnych operacji (blockchain, smart-kontrakty). Rosnące ceny kryptowalut, wahania ich wartości oraz głośne kradzieże tego typu dóbr stawiają przed nami pytanie w stylu: "co dalej?". Bo chyba większość z nas uważa, że mamy do czynienia z bańką.

Wizja znakomitego zwrotu z inwestycji w kryptowaluty, atrakcyjność dla wszelkiej maści spekulantów oraz bliskie powiązania z aktywami kapitałowymi powodują, że stworzyła się bańka, która może pęknąć, ale wcale nie musi. Nieznane są również dokładne skutki jej pęknięcia – wiadomo, że wiele osób straci swoje pieniądze z różnych powodów – zainwestowały w złym momencie, zainwestowały za dużo, w nieodpowiedni instrument, przekazały pieniądze nie tej firmie co trzeba. Ale jak możliwe tąpnięcie wpłynie na inne rynki? Czy po pęknięciu bańki pojawią się nowe, skuteczne regulacje dotyczące kryptowalut lub technologii blockchain?

Firmy technologiczne już teraz mocno inwestują nie tyle w kryptowaluty, co w blockchaina, który obok kryptowalut wyklarował się jako bardzo skuteczne metoda prowadzenia „inteligentnych, szybkich i bezpiecznych rozliczeń”. Problemem jest jednak to, że nie ma ku temu odpowiednich regulacji – nieznane są obowiązku oraz prawa operatorów publicznych łańcuchów blokowych i w tej materii dzieje się coś w rodzaju „wolnej amerykanki”. Jednak mając już zbudowaną własną infrastrukturę będzie prościej dostosować ją do nowych regulacji. Każdy chce być „jednym z pierwszych”, eksperci nie mają złudzeń, że sam blockchain w niedługim czasie zrewolucjonizuje rynek teleinformatyczny.

kryptowaluty

Ale co z kryptowalutami? Bańka pęknie, czy nie pęknie?

Nie chciałbym sam orzekać w tym temacie – posiłkując się informacjami od ekspertów tego rynku oraz ekonomistów mogę powiedzieć jedynie, że… nie wiadomo czy pęknie i w jaki sposób się to odbędzie. Wielu ludzi porównuje tę sytuację do tzw. „bańki dotcomów”, ale z całą pewnością nie wyczerpuje to obecnie trwającej sytuacji. Sam blockchain oraz kryptowaluty w odróżnieniu od dotcomów to rozwiązania globalne z bezpośrednim dostępem do użytkowników końcowych, co w przypadku dotcomów nie było osiągalne.

Ważniejsze jest to, aby kryptowaluty oraz sam blockchain znalazły powszechnie akceptowalne oraz przydatne zastosowania jeszcze przed tym jak bańka pęknie (tutaj wróżymy sobie nieco z fusów, ale… innego wyjścia nie ma). Skoro nie wiemy dokładnie, czy dojdzie do zapadnięcia się kryptowalut oraz blockchaina, to pasowałoby szybko znaleźć dla nich konkretne zastosowania, które nawet w przypadku pęknięcia bańki pozwolą tym technologiom „przeżyć”.

Ważne jest zatem to, aby zwiększyć ogólną liczbę użytkowników końcowych – warto zadać sobie pytanie dotyczące tego, co możemy zrobić, aby blockchain oraz kryptowaluty były lepiej rozumiane oraz dostępne.

Niestety, nie pomagają temu uwypuklane często incydenty z udziałem kryptowalut. Kradzieże, ataki cybernetyczne oraz „zły PR” tworzony w mediach nie do końca rozumiejące te technologie powodują, że nie tyle kryptowaluty są uważane za „złe”, co blockchain, tak bardzo powiązany z nimi również przeżywa swego rodzaju kryzysy wizerunkowe.

kod, kryptowaluty

A tymczasem blockchain oraz kryptowaluty mogą zostać wykorzystane w dobrym celu

Pęknięcie bańki, która jest mocno powiązana z inwestycjami oraz spekulacjami na rynku może spowodować szybki rozwój regulacji sprzyjających dobremu wykorzystaniu tych technologii. Pewne grono osób jednak optuje za tym, aby „nie grzebać” przy kryptowalutach z uwagi na obawę o zbyt wysoki wpływ rządów oraz instytucji na infrastrukturę, której główną zaletą jest jej decentralizacja. Ale ta cecha to również niebezpieczeństwo, że zostaną one wykorzystane w nieakceptowalny z punktu widzenia prawa sposób.

Natomiast dla blockchaina już teraz mnoży się zastosowania np. w instytucjach rządowych, gdzie założenie firmy, uzyskanie jakiegoś pozwolenia lub na przykład dokonanie transakcji kupna – sprzedaży mogłoby się oprzeć na zasadach smart-kontraktów, które pozwoliłyby na bezpieczne ich zatwierdzenie oraz ominięcie konieczności wykonania żmudnych i zabierających czas operacji w urzędach. Problem jest jednak tego typu, że wdrożenie blockchaina w urzędach wymaga sporej mocy obliczeniowej i jednocześnie… wiele kosztuje. Nie każdy będzie gotowy na poniesienie tego kosztu, co może wpłynąć na bardzo słabą adopcję tego rozwiązania, jeszcze przed pęknięciem bańki.

W tym momencie trudno jest odpowiedzieć na pytanie: „kiedy pęknie bańka” i „czy bańka pęknie”, tego nie wiedzą nawet eksperci i nie chcą stawiać jednoznacznych osądów. Nas jednak powinno interesować to, czy uda nam się przed krachem stworzyć zestaw rozwiązań oraz zastosowań, które pozwolą blockchainowi i kryptowalutom mimo tego incydentu przetrwać na rynku.