Recenzja

Kryminał na wakacjach, z którego się dobrze pośmiejesz. Oceniamy "Biały Lotos" od HBO

KK
Konrad Kozłowski
3

Nieco bez echa przeszła premiera "Białego Lotosu" na HBO, co mnie mocno zdziwiło, bo to naprawdę udana komedia. A może coś więcej...

Tytułowy Biały Lotos to nazwa kompleksu wypoczynkowego, który odwiedzają nasi główni bohaterowie. Tych nie jest dwóch czy trzech, ale ciut więcej - to pierwsze, co odznacza serial na tle wielu innych. Grupa urlopowiczów pojawia się na wyspie dzięki łodzi i już podczas rejsu, od którego zaczyna się pierwszy odcinek, mamy szansę poznać ich prawdziwą naturę. Niech nie zmylą Was pozory, bo pod przykrywką mniej lub bardziej zamożnych rodzin lub nowożeńców czai się coś nawet odrobinę złowrogiego.

ViaPlay zatrzęsie polskim rynkiem TV i VOD? Oferta i umowy robią wrażenie

Serial na wakacje od HBO zabierze nas na... wakacje

Serial określiłbym idealnym daniem na lato, bo właśnie w okresie urlopowym mamy okazję co tydzień oglądać każdy nowy odcinek (przedpremierowo udostępniono mi ich pięć, więc wkrótce będziemy na bieżąco). Epizody przynoszą wiele zabawnych sytuacji, także takich, które doskonale znamy z własnych (rodzinnych) wyjazdów, a to po prostu bawi jeszcze bardziej. Ale nie brakuje bardziej skrajnych przypadków - bohaterów, osobowości i sytuacji, bo rzeczywiście postaciom z góry przypisano dość przewidywalne później role, co doprowadza do okoliczności, w których ich cierpliwość zostaje wystawiona na najgorszą próbę.

Nareszcie polski serial sci-fi! „Otwórz oczy” na zwiastunie!

Trzeba przyznać, że taki kontrast świetnie wybrzmiewa w dokładnie skrojonych okolicznościach. Ekskluzywny ośrodek i rajskie krajobrazy wcale nie uwalniają od smutków, problemów i trosk. Czasem bywa wręcz odwrotnie - ucieczka od codzienności i dekompresja sprawiają, że puszczają nam nerwy, a także wszelkie hamulce, co może prowadzić do niemałych konfliktów. Tym bardziej, gdy okaże się, że osoby, które przypłynęły na urlop wcale nie są zupełnie przypadkowe i na jaw wychodzą pewne powiązania oraz relacje.

Obsada "Białego Lotosa" to największy atut serialu

W obsadzie seriali znalazło się kilka znanych twarzy, ale nie brakuje debiutantów. Taki miks przekłada się na zróżnicowany i intrygujący obraz, bo nie jesteśmy zmęczeni kolejnym występem gwiazd. Trzeba jednak przyznać, że kiedy jest to potrzebne, to Steve Zahn oraz Murray Bartlett biorą na swoje barki ciężar komedyjny tego serialu i rozkręcają go jak należy. Ciekawa rola przypadła Fredowi Hechingerowi, którego pamiętamy chociażby z "Kobiety w oknie" - ponownie wciela się w osobliwego nastolatka, którego problemy często biorą górę. Relacja i dialogi z ojcem to jeden z diamentów tej produkcji.

Dlaczego Amazon podpisuje się pod taką słabizną? Recenzja Jolt (Zwarcie) na Amazon Prime

Pierwszy odcinek jasno Wam powie, czy to komedia dla Was

Mike White, czyli twórca serialu, nie jest raczej wyjadaczem, a tutaj pisał scenariusz i reżyserował. Efekty są zaskakująco dobre, choć trzeba przyznać, że najwięcej uznania należy się obsadzie, która czasem z marnych fragmentów scenariusza potrafi wyciągnąć coś więcej, niż zaplanowano. Casting nie mógłby być chyba lepszy, ale nie zdziwię się, jeśli ktoś po jednym czy dwóch odcinkach stwierdzi, że "Biały Lotos" nie nadaje na tych samych falach.

Amazon nakręci dokument o Robercie Lewandowskim!

Wśród opinii na temat nowego serialu HBO pojawiają się też te skrajnie negatywne, ale w dwa tygodnie po premierze oceny są zaskakująco dobre i w porównaniu z IMDb, Metacritic i Rotten Tomatoes ocena na polskim Filmwebie wypada najsłabiej. Czy Polacy nie są gotowi na taki humor lub nigdy się do czegoś takiego nie przekonają? W oryginale "Biały Lotos" wypada co najmniej dobrze, miewa swoje momenty świetności, ale jeśli po pierwszym odcinku nie odczujecie satysfakcji, to chyba nie ma co dalej brnąć.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: