4

Krwiożercze zombie, Plus, maniak z piłą i NASA

Październik to najdłuższy miesiąc w roku (ze względu na zmianę czasu) – to zwiększa szanse na kumulację ciekawych wydarzeń, o których warto napisać. Początek października podkręca nadzieje na taki rozwój wypadków: mamy dzisiaj sporo rocznic godnych uwagi. Wszystkim miejsca poświęcić nie można, ale dla superszybkich pociągów i filmów wbijających w fotel zawsze znajdzie się wolny […]

Październik to najdłuższy miesiąc w roku (ze względu na zmianę czasu) – to zwiększa szanse na kumulację ciekawych wydarzeń, o których warto napisać. Początek października podkręca nadzieje na taki rozwój wypadków: mamy dzisiaj sporo rocznic godnych uwagi. Wszystkim miejsca poświęcić nie można, ale dla superszybkich pociągów i filmów wbijających w fotel zawsze znajdzie się wolny akapit…

Wystartował Plus

We wrześniowych kalendariach pojawiły się sieci komórkowe Idea (Orange) oraz Era (T-Mobile). Teraz przyszedł czas na trzeciego dużego gracza: 1 października 1996 roku nastąpiło komercyjne uruchomienie sieci Plus. Osiemnastka, dobry powód do świętowania. Organizatorem i gospodarzem ewentualnej imprezy będzie jeden z najbogatszych Polaków: Zygmunt Solorz-Żak. To jego Cyfrowy Polsat kontroluje dzisiaj operatora Plusa, czyli Polkomtel. Transakcja dość głośna, z pewnością duża – nawet w skali europejskiej. Ale trudno się temu dziwić: Plus może się pochwalić pokaźną liczbą użytkowników. O firmie ostatnio zrobiło się głośno w związku z ofertą PlusH.

NASA rozpoczyna działalność

National Aeronautics and Space Administration, czyli NASA kojarzy pewnie każdy. Nie mówię o wiedzy na temat struktury Agencji, jej programów oraz osiągnięć, bo to już działka, po której poruszają się osoby zainteresowane tematem. Jest jednak masowy wymiar tematu: NASA w filmach, programach popularnonaukowych, wiadomościach dostarczanych przez media. Na hasło NASA każdemu staje pewnie przed oczami statek kosmiczny czy skafander kosmonauty. Temat poruszany dzisiaj, ponieważ Agencja rozpoczęła działalność 1 października 1958 roku. Prezydent Dwight Eisenhower powołał ją do życia specjalnym aktem z końca lipca tegoż roku.

NASA nie powstała nagle i z powietrza. Przed nią funkcjonował NACA, czyli National Advisory Committee for Aeronautics powołany do życia w roku 1915. W drugiej połowie XX wieku nie spełniał on już swoich zadań i należało go zastąpić jednostką bardziej skoncentrowaną na eksploracji kosmosu. Skłaniała ku temu m.in. sytuacja geopolityczna: Związek Radziecki realizował ambitny program kosmiczny i USA nie mogły zostać w tyle. Do gry weszła zatem jednostka podlegająca bezpośrednio prezydentowi i skupiła się na realizacji narodowego programu lotów kosmicznych. To NASA dostarczyła człowieka na Księżyc, to NASA ma go dostarczyć na Marsa. Prędko to nie nastąpi, NASA będzie musiała podjąć współpracę z innymi instytucjami oraz firmami, ale ostatecznie pewnie będzie mogła pochwalić się sukcesem na tym polu.

Szybka kolej po japońsku

Od dawna chcę zaliczyć podróż bardzo szybkim pociągiem, ale nadal marzenie pozostaje niespełnione. W Polsce do jego realizacji z pewnością nie dojdzie, więc muszę szukać w innych krajach. Do głowy przychodzi np. Japonia ze swoją siecią linii kolejowych Shinkansen oraz maszynami mknącymi po niej z prędkością kilkuset km/h. Budowa pierwszego odcinka tego systemu zakończyła się równo pół wieku temu: 1 października otwarto odcinek łączący Tokio i Osakę. Wówczas pociągu jeździły z prędkością 200 km/h, co nawet dzisiaj robiłoby wielkie wrażenie na polskich pasażerach podróżujących składami rodzimych firm…

Dzień kultowych horrorów

Na koniec mocne uderzenie filmowe. Pierwszego dnia października premierę miały dwa horrory, które z czasem uznano za fundamenty tego gatunku: w roku 1968 widzowie poznali Noc żywych trupów, a w roku 1974 Teksańską masakrę piłą mechaniczną. Pierwszy w reżyserii George’a Romero, za drugim stał Tobe Hooper – obaj panowie kojarzeni są głównie z tym gatunkiem i wspomnianymi obrazami. Chociaż większe przerażenie wzbudza u mnie szaleniec z piłą, niż atak zombie, to w pamięci bardziej zapadł mi chyba film Romero. A wszystko za sprawą kasety VHS z Nocą żywych trupów. Wbrew zakazom Rodziców dobrałem się do niej ponad 20 lat temu i nie było to zbyt mądre posunięcie kilkulatka. Trauma pozostała na długo…