36

Krótka historia o tym, jak dziewiętnastolatek znalazł pracę u jednego z najlepszych deweloperów gier wideo na świecie

Jaki jest sposób na znalezienie zatrudnienia w wymarzonym zawodzie? Wystarczy poświęcić rok (a konkretnie około dwóch tysięcy godzin) na stworzenie najlepszej formy CV, jaką można sobie wymarzyć. Jeżeli chcesz projektować gry, to myślę że mod wielkości 1/3 „właściwej” gry jest taką właśnie formą. Historia ta chyba nie była opisywana na łamach Antywebu. Dziewiętnastoletni Alexander Velicky […]

Jaki jest sposób na znalezienie zatrudnienia w wymarzonym zawodzie? Wystarczy poświęcić rok (a konkretnie około dwóch tysięcy godzin) na stworzenie najlepszej formy CV, jaką można sobie wymarzyć. Jeżeli chcesz projektować gry, to myślę że mod wielkości 1/3 „właściwej” gry jest taką właśnie formą.

Historia ta chyba nie była opisywana na łamach Antywebu. Dziewiętnastoletni Alexander Velicky wymarzył sobie, że będzie tworzył gry wideo. Jednakże, zamiast zapisać się na odpowiednie kursy, pójść na studia i wtedy zastanawiać się nad tym, jak zdobyć doświadczenie, postanowił podejść do tematu inaczej. Poświęcił on pełen rok na stworzenie moda do The Elder Scrolls V: Skyrim. Projekt Falskaar, kiedy ujrzał światło dziennie (w lipcu tego roku), przytłoczył ogromem – pracowało nad nim w wolnym czasie prawie sto osób, w tym aktorzy, którzy nagrali nowe kwestie dla postaci. Zawartości wystarczało na 25 godzin zabawy, a świat był wielkości 1/3 tego, który przygotowała Bethesda. W ten sposób Alexander chciał dostać pracę w gamedevie. Udało mu się przyciągnąć uwagę mediów, po czym zostało mu rozglądać się za ofertami pracy. Biorąc pod uwagę to, jaki kawał roboty wykonał twórca, dziwię się, że deweloperzy sami nie walili do niego drzwiami i oknami.

Dzisiaj jednak Alexander poinformował, że w końcu znalazł zatrudnienie. Po wypuszczeniu Falskaara zaczał rozsyłać e-maile z CV. Wśród firm, na których odzew nastolatek niespecjalnie liczył, znalazło się Bungie – studio, które stworzyło m.in. serię Halo, a teraz pracuje nad Destiny.

Pora na oczywisty żart, aczkolwiek anglojęzyczny. Cytując Eurogamera: “You could say it was his … Destiny.”

Bardzo motywująca historia, pokazująca, że mimo młodego wieku można osiągnąć bardzo wiele. Bungie to studio, które śmiało można porównywać z takimi legendami jak Bethesda czy Blizzard. Wypada też pochwalić własnie Bungie, za to że nie boją się zainwestować czasu w młodego i pracowitego człowieka (zapewne trzeba będzie go wiele nauczyć, wszak pracował głównie na narzędziach moderskich).

Świetna sprawa. Wątpię, żeby Alexander przeczytał ten wpis, ale życzę mu powodzenia. To się nazywa zacząć karierę z przytupem.