6

KRD: Taksówkarze boleśnie odczuli skutki pandemii. Przewóz pasażerów zmalał aż o 70%

Wczoraj przedstawiciele KRD podzielili się danymi o długach, w jakie w ostatnim czasie popadli taksówkarze, zwłaszcza ci, prowadzący JDG. Znaczący na to wpływ miał wybuch pandemii koronawirusa i olbrzymi spadek przewozów pasażerskich taksówkami.

Jeszcze w lutym branżę taksówkarską rozgrzewała dyskusja nad zmianami w przepisach o przewozach osobowych, nazwanych „Lex Uber”, które miały wejść w życie od 1 stycznia 2020 roku. Z uwagi na to, że Uber czy Bolt nie byli w stanie tak szybko przestawić się na nowe, przełożono ich wykonalność na 1 kwietnia, później z uwagi na wybuch pandemii do września. Teraz branża zmaga się z innym poważniejszym problemem – walką o przetrwanie i z długami.

Nie wiem z jakiego źródła korzystał KRD, ale w rozmowie z przedstawicielem Bolta uzyskałem podobne dane, a więc ma to jakieś przełożenie na całą branże – przewóz pasażerów zmalał aż o 70%. To ogromny spadek, głównego źródła dochodów. Niektóre korporacje ratują się szukaniem innych form, jak iTaxi z dowozem zakupów spożywczych, we współpracy z Auchan, ale to w żaden sposób nie zrekompensuje strat związanych z brakiem przejazdów.

Sam to zaobserwowałem przy swoich przejazdach, w ostatnim miesiącu zamawiałem 3 razy taksówkę i za każdym razem udawało mi się zamówić Free Now Lite w kilka sekund, co nigdy wcześniej od debiutu tej usługi jeszcze w myTaxi, mi się nie udawało. Zamknięte dyskoteki, restauracje, praca zdalna, to wszystko odbiło się na całej branży, no i przełożyło na zwiększone długi.

Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej:

Taksówkarze nie mogą przenieść swojej działalności do Internetu, jak robi podczas pandemii wiele firm. Przewóz to usługa fizyczna i nie da się jej wykonywać wirtualnie. Do tego taksówkarze konkurują z Uberem i wypożyczalniami aut na godziny, co sprawia, że na rynku przewozów osobowych jest naprawdę gęsto. Obecna sytuacja mobilizuje jednak taksówkarzy do poszukiwania nieszablonowych pomysłów. Nie poddają się, o czym świadczy zmiana profilu działalności, czyli przestawanie się na usługi parakurierskie. To znak, że zwłaszcza mikrofirmy będą w stanie podnieść się z zapaści.

Według danych KRD na koniec kwietnia zadłużenie taksówkarzy sięgnęło 119,5 mln zł, kiedy w analogicznym okresie wynosiło 71,6 mln zł. Aktualnie więc, przeciętny taksówkarz boryka się z długiem na poziomie 25 816 zł.

Lwią część z tego zadłużenia obarczeni są taksówkarze prowadzący JDG – aż 115,9 mln zł, co daje 97% całości. Przekładając to na konkretne liczby, z 4631 dłużników widniejących w KRD, 2365 to właśnie Jednoosobowe Działalności Gospodarcze, których średnie zadłużenie kształtuje się w kwocie 14,3 tys. zł.

Z kolei największe zadłużenie ma jedna z warszawskich spółek taksówkarskich, na które składa się 121 zobowiązań na kwotę 1,6 mln zł (1 mln zł dla firmy leasingowej i 406 tys. zł dla ubezpieczyciela)

Jakub Kostecki prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso:

Najwięcej zleceń windykacyjnych w branży przewozów osobowych, jakie do nas trafiają, to odzyskanie należności z udzielonych i niespłaconych kredytów w bankach. Taksówkarze biorą kredyty operacyjne na rozruch działalności gospodarczej, bo nie każdy ma środki na wkład własny, a koszt wejścia do branży nie jest najniższy. Korzystają też z leasingu pojazdów, ale nie zawsze spłacają raty za samochód, który daje im pracę.

Największe zadłużenie w kraju, mają taksówkarze z Mazowsza, które sięga tam do kwoty 12 mln zł, dalej są taksówkarze z województwa pomorskiego – 4 mln zadłużenia w postaci niezapłaconych faktur i ze Śląska – 3,7 mln.

Źródło: KRD.