8

Koszykarz z NBA zanotował gorszą skuteczność. Twierdzi, że to przez większego iPhone’a

Na koniec upalnego dnia coś lżejszego, materiał z gatunku „co ja czytam?”. Można go zatytułować „Nie gram w kosza (a muszę), bo mam większego iPhone’a”. Różne rzeczy zarzuca się urządzeniom Apple, szerzej smartfonom, ale z taką sytuacją spotykam się pierwszy raz. Telefon nie wybuchł, nie wygiął się, nie odebrał wzroku odpryśniętą farbą – uszkodził rękę […]

Na koniec upalnego dnia coś lżejszego, materiał z gatunku „co ja czytam?”. Można go zatytułować „Nie gram w kosza (a muszę), bo mam większego iPhone’a”. Różne rzeczy zarzuca się urządzeniom Apple, szerzej smartfonom, ale z taką sytuacją spotykam się pierwszy raz. Telefon nie wybuchł, nie wygiął się, nie odebrał wzroku odpryśniętą farbą – uszkodził rękę sportowca, który nie był przyzwyczajony do takiego rozmiaru ekranu.

Najpierw myślałem, że to jakiś żart. Ale trafiłem na informację w kilku miejscach, serwisy musiałyby od siebie kopiować dowcip. Może tak robiły, bo trudno uznać, że to dzieje się naprawdę. Bohaterem historii jest Matt Bonner, który w NBA występuje od ponad dekady, a który obecnie związany jest z San Antonio Spurs. Znawcą koszykówki i amerykańskiej ligi nie jestem, ale to chyba nie jest gracz bliżej nieznany kibicom i fanom – nie próbuje wypłynąć na historii z diabolicznym smartfonem.

Bonner przez dziesięć lat rzucania za trzy punkty osiągnął średnią skuteczność na poziomie ponad 41%. W ostatnim sezonie spadła ona poniżej 37% Powód? Kontuzja, tzw. łokieć tenisisty. Zdarza się, chociaż koszykarz zapewnia, że nie lubi się tłumaczyć. Jednocześnie dodaje, co spowodowało uraz: duży iPhone. Apple zwiększyło rozmiar ekranu i trzeba się przyzwyczaić do obsługiwania go w inny sposób. Jak się okazuje, jest to dość niebezpieczne. Może zatem Apple powinno ostrzegać klientów, że jest ryzyko?

Sam Bonner chyba zdaje sobie sprawę z tego, że jego słowa mogą bawić, musi być przygotowany na falę kpin. Jednocześnie zastanawiam się jednak, czy jego wyznanie zostanie podłapane przez jakiegoś szarego użytkownika, który stwierdzi, że można na tym zarobić parę groszy – wystarczy przecież pozwać Apple przekonując, że smartfon uszkodził rękę. Nie eksplodował, nie poraził prądem, ale doprowadził do kontuzji. Bo za duży. Powinni mniejsze produkować. Kto to słyszał, żeby tak przesadzać z rozmiarem telefonu…

Internet może i jest okrutny, lecz przy okazji dostarcza treści, które potrafią rozbawić. Czekam na rozwój wydarzeń we wspomnianej historii.