26

Firmy IT mają na kontach setki miliardów dolarów. Co zrobią z tymi pieniędzmi?

Jak wyglądałoby 250 mld dolarów w banknotach? Trudno to sobie wyobrazić, wypadałoby zrobić jakąś symulację komputerową. Po co? A chociażby po to, by zrozumieć, jakim majątkiem dysponuje dzisiaj Apple. Nie jest tajemnicą, że firma z Cupertino zdołała już zgromadzić takie środki na swoich kontach i w każdym kwartale powiększa ten kopiec. Warto jednak pamiętać, że ten gracz nie stanowi wyjątku: inni giganci tech również dorobili się fortun.

Korporacje IT śpią na pieniądzach – zapewne nikogo nie zaskoczę tą informacją. Można wręcz stwierdzić, że przyzwyczailiśmy się do tego stanu. Jeszcze kilka lat temu, gdy rozkręcał się fenomen Apple, media zwracały uwagę i na kosmiczne wyniki w każdym kwartale, i na rosnący majątek. Pojawiały się przeróżne teksty: co firma może kupić za te pieniądze, z PKB którego kraju da się to porównać, czyje długi udałoby się spłacić takimi środkami. Festiwal wyliczanek. A dzisiaj? Wydaje się, że ta moda minęła. Najwyraźniej nie robi to już na nas wielkiego wrażenia, przyzwyczailiśmy się do tych miliardów dolarów. Albo po prostu uznaliśmy je za zbyt abstrakcyjne. Wszak mówimy o sumie, która już teraz bliska jest poziomu biliona złotych. Takimi liczbami operują politycy czy ekonomiści, ale przeciętny zjadacz chleba wzrusza ramionami.

Apple w tym przypadku mocno wybija się ponad poziom konkurencji, ale trzeba pamiętać, że ta ostatnia do biednych nie należy. Śledząc raporty kwartalne firm z tej działki spoglądam do rubryk prezentujących zgromadzany majątek i za każdym razem widzę tam coraz większe góry złota. Microsoft, Alphabet, Cisco czy Oracle to gracze, którzy zgromadzili minimum 50 mld dolarów. W przypadku korporacji z Redmond jest to grubo ponad sto miliardów, firma z Mountain View zbliża się do granicy 100 mld. Łącznie te cztery przedsiębiorstwa mają znacznie więcej niż Apple. A dorzućmy do tego kolejne firmy: Amazon, HP (razy dwa), Intel, Facebook, Qualcomm. Wciąż mówimy o USA, tymczasem w Azji też mają się dobrze: Samsung dysponuje olbrzymim majątkiem, w siłę rosną firmy chińskie, do biednych nie należą gracze z Japonii. Dolary, jeny, juany i wony mienią się w oczach.

Im większe są te liczby, tym bardziej zastanawia mnie, co korporacje IT zrobią z tą kasą? Wszak każda z wymienionych mogłaby kupić np. lwią część polskiej giełdy. Jasne, to nie byłoby takie proste, nie wydarzyłoby się od razu i z puntu widzenia tych firm pewnie nie ma większego sensu, lecz chodzi o przykład. Czy potężni gracze z Doliny Krzemowej (w sensie geograficznym i biznesowym) zaczną w końcu szastać kasą na prawo i lewo czy też majątki na kontach (zazwyczaj zagranicznych) będą rosły przez długie lata bez ruszania tych środków? Wszak może się skończyć na dopisywaniu kolejnych zer do rachunków. Nierzadko przy coraz większym tempie, bo zyski tych graczy wciąż rosną – pisałem dzisiaj, że Apple zaliczyło bardzo dobry kwartał, ale ten obecny ma być fenomenalny. Deszcz złota.

Część tych pieniędzy jest oczywiście wydawana na przejęcia, Google sypnął kiedyś większą sumą, by kupić Motorola Mobility, Microsoft niejednokrotnie pokazywał, że potrafi sięgnąć głęboko do portfela – wystarczy przypomnieć Skype, komórkowy oddział Nokii, LinkedIn. A na tym przecież nie koniec. Tyle, że to wciąż zaledwie część majątku. A najbogatsze w tym zestawieniu Apple nie dokonuje dużych przejęć. I wydaje się mało prawdopodobne, by zmieniło politykę w tym zakresie. Będziemy zatem czytać o kolejnych miliardach i bilionach dolarów zgromadzonych na kontach przez korporacje IT. Kasa, która z pewnością mogłaby poważnie przyspieszyć rozwój technologiczny. Tyle tylko, że ów przyspieszony rozwój nie jest na rękę wspomnianym graczom. Duże liczby na kontach są ważniejsze.