22

Koronawirus najlepszym wspólnikiem serwisów społecznościowych. Na naszą zgubę

Izolacja...coś do czego zostaliśmy zmuszeni czy może coś do czego sami dążymy? Czy nasz pęd do wymyślania kolejnych sposobów na zwiększenie dystansu społecznego nie przypomina podcinania gałęzi na której właśnie siedzimy? Rozwiązania, które teraz nam pomogą na dłuższą metę może nas osłabić jako społeczeństwo.

Ostatnio pisałem na temat restauracji przyszłości przedstawionej przez Burger Kinga, chociaż niektórzy wolą to nazywać lokalem gastronomicznym. Jak się tu do tego odniosę, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Inspiracją do tego tekstu jest komentarz jednego z czytelników o wdzięcznym pseudonimie F**K THE SYSTEM, którego przy tej okazji chciałbym gorąco pozdrowić.

Pozwolę sobie wspomniany komentarz przytoczyć (pisownia oryginalna):

Mysle, ze idac tym tokiem myslenia powinnismy sie wszyscy zamknac w domach, kupowac przez internet, nie wychodzic i nie spotykac sie z ludzmi, a za pare lat zostanie tylko garsta ludzi normalnych bo cala reszta zwariuje.

Co to ma byc? Juz Facebook ograniczyl kontakt miedzy ludzmi, ludzie nie potrafia ze soba rozmawiac, spotykac sie, juz nie mowiac o zachowaniu miedzy ludzmi. A teraz chca jeszcze bardziej to ograniczyc przez korone?? Choreeee….

Mysle ze jezeli pozwolimy na to, to za niedlugo spokojnie nie bedzie mozna przejsc po ulicy, bo jak zblizysz sie do kogos za blisko to dostaniesz mandat albo cie oskarza i zamkna.

Oddalamy się od siebie

Minęło kilka dni, a ja dalej o tym myślę i kurczę muszę przyznać, że w tych słowach jest naprawdę dużo prawdy. Może na pierwszy rzut oka tego aż tak bardzo nie widać, ale jak się człowiek nad tym głębiej zastanowi to technologia nas niszczy i przez „nas”, mam jak najbardziej na myśli również siebie samego.

Instagram sprawia, że obraz naszego świata się wypacza. Widzimy tam pięknych i młodych. Zawsze bogatych no i koniecznie z serią sukcesów w rękawie. A to tylko iluzja, iluzja, którą sami sobie serwujemy i w którą bardzo chętnie i łatwo wierzymy.

Facebook sprawia, że nasz kontakt społeczny ogranicza się często do Messengera i kilku komentarzy. Grunt, że mamy setki znajomych na swojej liście.

Halo halo, Pacholczyk co w tym złego? Przecież w dzisiejszym pędzie nie ma czasu na spotkania! Lepiej tak niż wcale!

Problem w tym, że technologia, usługi internetowe, media społecznościowe sprawiły, że oczekujemy natychmiastowej gratyfikacji i to najlepiej bez wysiłku. Po co się silić na wyjście na miasto, skoro można się złapać na fejsie i pogadać. Pogadane? Pogadane! Więc co ja się czepiam? Pomimo poczucia ciągłego kontaktu i bliskości oddalamy się od siebie. Ludzie czują się bezpieczniej za ekranami swoich telefonów i komputerów, to ich strefa komfortu.

COVID-19 pogłębia problem

No i przyszedł koronawirus. Lockdown, izolacja społeczna, praca zdalna…to tak jakby wszystkie te problemy weszły na ostry cykl sterydowy.

Wiele firm rozważa przejście na tryb w pełni zdalnej pracy. Niemal każda wprowadza taką możliwość jako opcja. Z biznesowego punktu widzenia jest to rozsądne. Skoro taka sytuacja zdarzyła się raz, to może przytrafić się nam ponownie i musimy być na to gotowi. Jednak społecznie stanowi to coraz większe wyzwanie.

Wspomniana przeze mnie restauracja Burger Kinga może i jest bardzo sensowna w czasie pandemii, posiada szereg nowatorskich rozwiązań i jest zaawansowana technologicznie, ale ukazuje równocześnie pogłębiającą się patologię.

Patologię, która coraz mocniej będzie oddalać nas od siebie. No bo gdzie jest granica? Czy jest nią lokal, bar, klub, siłownia, kino, a może centrum handlowe? Czy chcemy stać się społeczeństwem, którego nadrzędnym celem jest odcięcie się od zwykłego, ludzkiego kontaktu na rzecz tego cyfrowego w obawie przed chorobą? 

Oczywiście, że COVID-19 jest realnym zagrożeniem, teraz i w najbliższej przyszłości tak samo jak wiele innych chorób. To, że musimy zachować szczególne środki bezpieczeństwa nie podlega absolutnie żadnej dyskusji. Jednak wspomniane rozwiązania w zakresie restauracji czy lokali gastronomicznych, znaczący wzrost wykorzystania usług internetowych, zakupów online i innych form izolowania się od ludzi zostaną z nami na długo po pandemii. 

Szybko przyzwyczajamy się do wygody

Może i ostro powiedziane, ale taka jest prawda. Lubimy dostać zakupy pod dom, lubimy posadzić tyłek na kanapie i zaoszczędzić trochę czasu, podoba nam się kiedy dostajemy coś bez wysiłku…to takie przyjemne. Szkoda tylko, że w większości przypadków nic pozytywnego z tego nie wynika.

Mało kto umie sensownie wykorzystać ten zaoszczędzony czas. Tutaj fejsik, tam fotki na Insta no i filmik z TikToka. Nie idziemy do przodu, my się cofamy. W strachu wywołanym przez koronawirusa, przed jego skutkami i nieudolnością władz stawiamy jeszcze wyższe mury, kopiemy głębsze okopy i budujemy solidniejsze bunkry. Chcemy chronić siebie i swoich bliskich…czas się opamiętać. Czas przypomnieć sobie, że nie z takimi rzeczami dawaliśmy sobie radę, a przeniesienie naszego życia całkowicie w świat cyfrowy nie jest dla nas ani zdrowe, ani dobre w dłuższej perspektywie. 

Na zakończenie tego przydługawego wyrzutu myśli. Zachowujmy umiar, nie traćmy zdrowego rozsądku, wszystko jest dla ludzi, kwestia podejścia do tematu z głową.

 

grafika, grafika, grafika