9

Koreańczycy mistrzami Europy i Ameryki (PS. to prawda)

W jakim świecie Koreańczyk może zostać mistrzem Europy albo Ameryki Północnej? W świecie StarCrafta oczywiście. Zawodnicy pochodzący z Korei Południowej zwyciężyli w każdym z regionów, niemalże dominując nadchodzące mistrzostwa świata. Czy aby na pewno Blizzard dobrze zrobił pozwalając rywalizować im z nie-Koreańczykami? Mowa oczywiście o World Championship Series – lidze organizowanej bezpośrednio przez dewelopera, który […]

W jakim świecie Koreańczyk może zostać mistrzem Europy albo Ameryki Północnej? W świecie StarCrafta oczywiście. Zawodnicy pochodzący z Korei Południowej zwyciężyli w każdym z regionów, niemalże dominując nadchodzące mistrzostwa świata. Czy aby na pewno Blizzard dobrze zrobił pozwalając rywalizować im z nie-Koreańczykami?

Mowa oczywiście o World Championship Series – lidze organizowanej bezpośrednio przez dewelopera, który odpowiada za stworzenie StarCrafta II. Wzorem konkurencji Blizzard wziął sprawy we własne ręce i podzielił świat na regiony i stworzył „ligę ostateczną”, z największymi nagrodami i największym prestiżem. Zakończyły się już walki na szczeblu regionalnym, za parę dni rozpocznie się wielki finał, który wyłoni mistrza pierwszego sezonu w 2013 roku.

Sęk w tym, że przed rozpoczęciem zmagań firma pozwoliła graczom z całego świata deklarować się, w jakim regionie chcą walczyć. Napłynęły zgłoszenia od Koreańczyków, którzy chcieli przenieść się do Ameryki i Europy, wiedząc że tam będą mieli większe szanse powodzenia. Części z nim na to pozwolono, efektem czego gracze z Dalekiego Wschodu niemalże zupełnie zdominowali listę biorących udział w nadchodzących mistrzostwach świata.

Łącznie w wielkich finałach weźmie udział trzynastu Koreańczyków i tylko trzech „foreignerów”, czyli nie-Koreańczyków. Wśród graczy, którzy dali opór Azjatom są: Stephano (Francja), który niedługo kończy karierę, TLO (Niemcy), ostatnio będący u szczytu formy oraz DIMAGA (Ukraina), który z racji dosyć zaawansowanego jak na pro-gamera wieku, najprawdopodobniej również niedługo przejdzie na emeryturę.

Natomiast tragicznie sytuacja wygląda w Ameryce Północnej. Z tego regionu do kolejnego etapu przeszli wyłącznie Koreańczycy. Zgadza się – Nowy Świat nie ma swojego reprezentanta w finałach WCS.

Oczywiście jestem za tym, żeby poziom na zawodach był jak największy, ale zdaję sobie sprawę z tego, że „świeżych” widzów przyciągają zazwyczaj rodzime nazwiska. Wieczne starcia Koreańczyków mogą zaspokoić starych wyjadaczy, kojarzących ich ksywki z lig azjatyckich, ale większość kibiców może zwyczajnie stracić zainteresowanie. Być może Blizzard liczy na to, że aby nie wypaść z obiegu, zawodnicy spoza Korei bardziej przyłożą się do treningów. W końcu Koreańczycy to tacy sami ludzie jak my.