0

Konkurent Ubera podejmuje współpracę z gigantem motoryzacyjnym. Co przyniesie mariaż Lyft i GM?

General Motors to firma z wielką historią, jeden z gigantów świata motoryzacji, który odcisnął na branży swoje piętno. Poprzednia dekada przyniosła co prawda wstrząs dla amerykańskich producentów samochodów, ale firmy wyszły już chyba z tego kryzysu. Co ciekawe, zrozumiały, że ta branża się zmienia i nie wygląda już tak, jak w złotych czasach amerykańskiego przemysłu […]

General Motors to firma z wielką historią, jeden z gigantów świata motoryzacji, który odcisnął na branży swoje piętno. Poprzednia dekada przyniosła co prawda wstrząs dla amerykańskich producentów samochodów, ale firmy wyszły już chyba z tego kryzysu. Co ciekawe, zrozumiały, że ta branża się zmienia i nie wygląda już tak, jak w złotych czasach amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego. Media obiegła właśnie wieść, że GM inwestuje pół miliarda dolarów w firmę Lyft. Na pierwszy rzut oka to obcinanie gałęzi, na której się siedzi, ale… to tylko pierwszy rzut oka.

Część z Was kojarzy pewnie firmę Lyft – to konkurent Ubera. Mniejszy konkurent, znacznie słabiej dofinansowany, ze słabszą wyceną, o znacznie mniejszym zasięgu. Ten gracz potrzebuje mocnego wsparcia, jeśli poważnie myśli o walce z Uberem. Najwyraźniej udało się takowe znaleźć: GM wyłoży na stół kilkaset milionów dolarów, a przy tym (może to ważniejsze) będzie wspierał Lyft technologicznie. Cel? System zamawiania przez aplikację autonomicznych samochodów. Pisałem już o czymś takim, wówczas temat dotyczył Google (Alphabet). Gigant z Mountain View prawdopodobnie pracuje nad takim rozwiązaniem (ciekawe, kto będzie ich partnerem motoryzacyjnym), podobną usługę tworzy zapewne Uber.

Uber zaoferował niższe ceny, Google zjedzie jeszcze niżej – przecież eliminują kosztowną część tego interesu: kierowcę. Warto mieć na uwadze, że korporacja z Mountain View może oferować korzystne ceny z jeszcze jednego powodu. Pisałem kiedyś, że im więcej ekranów w naszej przestrzeni, tym większe szanse na pokazanie nam reklam, sprzedanie treści czy towarów. A co będzie robił człowiek w samochodzie, jeśli nie musi prowadzić? Google może mu zaoferować film, grę, książkę, zaaplikować pakiet reklam. Trzymają się biznesu, w którym działają od lat. Tu nie chodzi o sam przewóz, to nie jest stary typ usługi – istotnym elementem będzie wyświetlacz ulokowany w pojeździe. I to, co na nim.

Jeżeli ten biznes ma rozwijać się we wspomnianym kierunku, to Lyft nie może tego bagatelizować. Ale podobnie jest z producentami samochodów – gdyby przespali tę zmianę, w dłuższej perspektywie mogliby upaść. GM najwyraźniej to dostrzega, szef korporacji mówi wprost, że przez ostatnie 5 lat biznes zmienił się bardziej niż przez wcześniejsze 50 – sporo w tym racji. Chcą trzymać rękę na pulsie, być blisko zmian. Jeżeli rewolucja nie nastąpi, to będą mieli za partnera firmę, którą i tak można jakoś wykorzystać w rozwoju swojego przedsiębiorstwa. Jeżeli jednak zmiany nastąpią…

Jeżeli zmiany nastąpią i to na skalę, o której już dzisiaj mowa, to od GM będą odpływać tradycyjni klienci, zacznie się kurczyć sprzedaż samochodów. Wtedy potrzebny będzie duży odbiorca wpisujący się w realia zmian. Takim odbiorcą może być Lyft. GM nadal będzie produkował samochody. Tyle, że będą to pojazdy autonomiczne, pracujące dla firmy świadczącej usługę transportową nowego typu. Ta współpraca może się opłacić obu stronom. Co więcej, za jakiś czas może się okazać, że bez takich umów/inwestycji trudno będzie przetrwać…