24

Koniec pewnej epoki. Blizzard po 10 latach kończy rozwój StarCrafta!

Jedną z pierwszych gier, jaką dostałem na swojego starego Pentiuma 200MMX był StarCraft. Nie chodziło o to, że byłem fanem RTSów. Po prostu moja mama kupiła mi (i mojemu bratu) tę grę nie do końca wiedząc, co bierze do ręki. Takie czasy. Jednak dobrze się stało. Tytuł urzekł mnie od pierwszego kontaktu i został ze mną na długo.

StarCraft zapoczątkował moją przygodę ze strategiami czasu rzeczywistego oraz produktami marki Blizzard. Historia tam przedstawiona pochłonęła mnie w całości i przez lata nie puściła. Jeśli w tym momencie przechodzi Ci przez głowę, chociażby cień myśli, że w związku z tym musiałem być niezłym kozakiem w SC, to od razu wyprowadzę Cię z błędu…byłem i jestem do kitu. Żaden ze mnie e-sportowiec.

StarCraft po prostu ma w sobie to „coś”. Nie musisz być fanem gier czy e-sportu, to po prostu dobrze się ogląda. Weźmy na przykład moją żonę. Nie gra w gry ani nie śledzi sceny e-sportowej. Nie ogląda streamerów, ale kiedy puszczam w salonie turniej StarCrafta rozgrywany na ESL Katowice lub innej edycji, robi popcorn, siada ze mną na kanapie i oglądamy mecz za meczem. Magia!

Pierwszy gwóźdź do trumny StarCraft 2

Niestety nic nie trwa wiecznie. StarCraft 2 to nie jakiś tam świeżak, w końcu ma na karku 10 lat! Wczoraj Blizzard ogłosił, że likwiduje wsparcie związane z dalszym rozwojem gry. Koniec z nowymi elementami, koniec z płatnymi dodatkami rozwijającymi zawartość. Blizzard wciska czerwony guzik stopu.

To, co nie sprawia, że popadam w czarną rozpacz to fakt, że twórcy tego cudownego uniwersum, nie wycofują się w całości. Pierwsza część SC nie schodziła z aren e-sportowych przez lata po zakończeniu rozwoju samej gry. Podobnie będzie i w tym wypadku — tego akurat jestem pewien.

Gra dalej będzie otrzymywała patche i bugfixy. Wszystko wskazuje na to, że StarCraft 2 będzie dalej utrzymywany w zakresie niezbędnym do tego, aby bez problemów dalej mógł dumnie nazywać się królem RTSów na arenie e-sportu. 

Czy szukać tu drugiego dna?

No cóż, na pewno można się go doszukać, ale czy warto? Z tego, co wiadomo, Blizzard pracuje obecnie nad dwoma dużymi tytułami: Overwatch 2 i Diablo 4. Jednak tutaj warto zaznaczyć, że żaden z tych tytułów nie ma nawet przybliżonej daty premiery. To właśnie ten fakt zachęca do tworzenia różnych teorii spiskowych.

Do tego dochodzą kwestie poprawy warunków pracy, których domagają się pracownicy. Blizzard zmaga się z tymi problemami już od jakiegoś czasu, wystarczy wspomnieć o zbliżających się strajkach we Francji z powodu zamknięcia tamtejszego biura. 

Być może zarząd zdecydował o przesunięciu ludzi do ważniejszych projektów. Być może są problemy, o których nie wiemy i ograniczają ryzyka. A może po prostu nie opłaca się rozwijać gry, która ma 10 lat. Nie wiem.

Ja mam tylko nadzieję, że nie będzie to ostatni tytuł z tego uniwersum i za jakiś czas zobaczymy coś nowego, coś świeżego.