16

Komisja Europejska ma dowody: Spotify zmniejsza piractwo, ale to nie oznacza, że artyści zarabiają

Wpływ Spotify na rynek muzyczny nie podlega wątpliwości. Pytanie, komu dostaje się bardziej? Czy dzięki streamingowi bardziej tracą na popularności pirackie treści, czy może mocniej odbija się to jednak na sprzedaży pojedynczych utworów i płyt? KE zleciła przygotowanie raportu dotyczącego wpływu Spotify na rynek muzyczny dwóm badaczom: Joelowi Waldfogelowi z Uniwersytetu w Minnesocie oraz Luisowi Aguiarowi z […]

Wpływ Spotify na rynek muzyczny nie podlega wątpliwości. Pytanie, komu dostaje się bardziej? Czy dzięki streamingowi bardziej tracą na popularności pirackie treści, czy może mocniej odbija się to jednak na sprzedaży pojedynczych utworów i płyt?

KE zleciła przygotowanie raportu dotyczącego wpływu Spotify na rynek muzyczny dwóm badaczom: Joelowi Waldfogelowi z Uniwersytetu w Minnesocie oraz Luisowi Aguiarowi z Institute for Perspective Technological Studies. Ich praca polegała na poddaniu analizie łącznie 8 tys. artystów i ich twórczości w latach 2012-2013. Sprawdzono ich popularność w streamingu, a także w serwisach torrentowych i sklepach z cyfrową muzyką.

Ich wnioski sugerują, że Spotify ma faktycznie wpływ na to, jak bardzo twórczość danego artysty jest piracona. Każde 47 odtworzeń przekłada się na jedno mniej pobranie danego utworu z nielegalnych źródeł. Pokrywa się z tym, co od dawna już komunikuje CEO serwisu Daniel Ek: Spotify przekształca piratów w płacących klientów. Jeżeli przełożymy te proporcje 47 do 1 na popularność niektórych wykonawców, otrzymamy bardzo znaczące rezultaty.

Daniel Ek

To jedna strona medalu. Druga jest już mniej optymistyczna i dość jednoznacznie sugeruje, że Spotify to taki miecz obosieczny. Z jednej strony obniża piractwo, ale z drugiej negatywnie wpływa też na sprzedaż muzyki w takich sklepach jak iTunes czy Amazon. Każde 137 odsłuchań przekłada się na jeden mniej sprzedany utwór.

Liczby przemawiają na korzyść Spotify, ale jak widać, zarzuty artystów wobec tego modelu dystrybucji muzyki nie są do końca bezpodstawne. Z jednej strony serwis oznacza dodatkowy dochód, ale z drugiej przyczynia się bezpośrednio do spadku sprzedaży muzyki. Autorzy raportu sugerują dość jednoznacznie, że Spotify nie ma większego wpływu na to, ile zarabiają artyści. W raporcie czytamy:

Given the current industry’s revenue from track sales ($0.82 per sale) and the average payment received per stream ($0.007 per stream), our sales displacement estimates show that the losses from displaced sales are roughly outweighed by the gains in streaming revenue.

Oczywiście mowa tutaj tylko o jednym raporcie i jednym badaniu, którego metodologia nie jest jakoś szczególnie klarowna (pełną treść znajdziecie na stronie Komisji Europejskiej). Można zatem poddawać ją w wątpliwość. Z drugiej jednak strony wniosku autorów są dość sensowne i logiczne. Nie wiemy jednak w jakim stopniu korzystanie Spotify wpływa na internautów piracących dotąd muzykę. Może się bowiem okazać, że osoba przekonana do streamingu chętnie korzysta też z innych jego form i w miarę upływu czasu przekonuje się do serwisów VOD oraz usług typu Netflix (ta osoba jest spoza Polski… ;) ). To zjawisko już zdecydowanie trudniej zbadać w sposób ilościowy, więc możemy jedynie domniemywać.

Ja wiem jedno. Odkąd opłacam abonament na Spotify (będą już chyba z dobre 2 lata albo i dłużej) nie mam na dysku żadnej nielegalnej „empetrójki”. Płyt i cyfrowej muzyki jak nie kupowałem, tak nie kupuję dalej. Jeśli zatem chodzi o mnie bilans jest dodatni.