138

Właśnie dlatego ludzkość powinna kolonizować kosmos

Kolonizacja kosmosu to jeden z takich tematów, który pociąga i jednocześnie odrzuca słabo wyobrażalną dla nas wizją życia na innych planetach niż Ziemia. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że żadna planeta będąca w naszym układzie nie nadaje się do zamieszkania, a w naszym zasięgu nie znajduje się żadna taka, która mogłaby potencjalnie posłużyć za […]

Kolonizacja kosmosu to jeden z takich tematów, który pociąga i jednocześnie odrzuca słabo wyobrażalną dla nas wizją życia na innych planetach niż Ziemia. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że żadna planeta będąca w naszym układzie nie nadaje się do zamieszkania, a w naszym zasięgu nie znajduje się żadna taka, która mogłaby potencjalnie posłużyć za dom podobny do tego, którym jest nasz glob.

Naukowcy jednak cały czas pracują nad tym, by człowiek mógł nie tylko postawić stopę na obcych planetach/księżycach, ale również żyć na nich – oczywiście adaptując się do warunków, jakie oferuje tamtejsze środowisko. Mówi się o koloniach na Księżycu, grupę ludzi chce się wysłać na Marsa (o, teraz sobie nucę w głowie: „one way ticket…”). Podróże kosmiczne to nie przelewki, nie żyjemy w realiach ustalonych przez Gwiezdne Wojny, nie oblecimy przestrzeni kosmicznej z pomocą hipernapędu. Nawet do najbliższe nam planety wymagają do nas ogromnej ilości czasu w stosunku do tego, jak szybko możemy się poruszać po naszym globie za pomocą konwencjonalnych środków transportu.

atlantis-space-shuttle-884641_1280

Wielokrotnie zastanawiano się nad tym, po co miałyby nam być podróże kosmiczne. Siedzicie przed komputerem, smartfonem – w domu, w metrze, w pracy, w restauracji. Na Ziemi jest nam całkiem dobrze, prawda? Oddychamy powietrzem, możemy się zagrzać przy kominku, jedzenia jest pod dostatkiem – tylko czasu czasami brak. Ale przyznacie wszyscy, że Ziemia (wykluczając uwarunkowania cywilizacyjne, z przezorności) to dla życia ogólnie przyjazne miejsce. Ostatni nawias przestaje obowiązywać w tym momencie i… pomyślmy o tym, co może się stać, gdy człowiek przeholuje i Ziemia już taka fajna nie będzie.

Stephen Hawking wskazuje na możliwe scenariusze

Jeden z argumentów fanów koncepcji kolonizacji kosmosu zakłada, że Ziemia kiedyś może stać się dla nas ekstremalnie nieprzyjazna. Stać się tak może z wielu powodów – załóżmy, że komuś z wielkich tego świata nagle odbija i decyduje się na wywołanie globalnego konfliktu nuklearnego. Dowódcy sił zbrojnych rzucają atomem jak petardami w Sylwestra, ludzkość ogląda ostatnie fajerwerki naszej cywilizacji… chyba, że zawczasu zdążymy skolonizować Ziemię, albo wybrani zdołają w międzyczasie uciec poza granice Ziemi i stamtąd będą obserwować ważny punkt w naszej historii, zimę atomową, klęskę naturalną i po pewnym czasie ponownie skolonizują glob. Wizja ciekawa, ale za bardzo aż spektakularna.

Hawking w krótkim wywiadzie wspomniał również o „szalonych naukowcach”, którzy mogą nas sprowadzić na skraj naszej historii. Postęp technologiczny, ciągłe badania nad nowymi wirusami mogą spowodować, że niezwykle zjadliwa zaraza (Plague Inc…) rozleje się po Ziemi i jedynym ratunkiem będzie ucieczka w kosmos. To… również wydaje mi się mało prawdopodobne, ale staram się nie polemizować z takim umysłem jak Hawking – myślę o tych sprawach podobnie, ale z dużo, dużo większym dystansem. Być może dlatego, że mój rozum nie jest w stanie ogarnąć powagi niektórych zagrożeń. Legendarny naukowiec zwrócić uwagę również na „losową katastrofę” naszego globu, jaką może być nieoczekiwana, drastyczna zmiana klimatu. Zmiany w tej sferze nie spowodują tylko tego, że zrobi nam się za zimno/za ciepło – z tym damy sobie radę. Ale cały czas musimy jeść, a z pożywieniem w ekstremalnej dla nas sytuacji klimatycznej byłoby raczej krucho. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie hodowania czegokolwiek na Księżycu, czy Marsie, ale… już udowodniono, że rośliny rosną również w kosmosie.

Grafika: 1, 2