29

Kolejny polski sukces na Kickstarterze – dużą sumę zgarnia portfel Woolet

Pisałem wczoraj o sukcesie polskiego startupu Husarion, który w ramach finansowania społecznościowego zebrał ponad 50 tysięcy dolarów na realizację projektu RoboCORE. Tyle chcieli, tyle dostali, teraz czas na produkcję i dostarczenie na rynek gotowego sprzętu. Ekipa z Krakowa wróciła z tarczą z tego boju. Okazuje się, że jeszcze większym sukcesem może się pochwalić inny krajowski […]

Pisałem wczoraj o sukcesie polskiego startupu Husarion, który w ramach finansowania społecznościowego zebrał ponad 50 tysięcy dolarów na realizację projektu RoboCORE. Tyle chcieli, tyle dostali, teraz czas na produkcję i dostarczenie na rynek gotowego sprzętu. Ekipa z Krakowa wróciła z tarczą z tego boju. Okazuje się, że jeszcze większym sukcesem może się pochwalić inny krajowski zespół – twórcy Wooleta zgarnęli na Kickstarterze ponad 150 tysięcy dolarów, a wynik mogą jeszcze poważnie poprawić.

Informację o sukcesie Woolet otrzymałem kilka godzin po publikacji tekstu dotyczącego RoboCORE: nie zapominaj, że inne polskie projekty też mają się czym pochwalić i wykręcają na Kickstarterze naprawdę dobre wyniki. Zajrzałem i okazało się, że faktycznie jest dobrze. Twórcy portfela nowego typu planowali zdobyć minimum 15 tysięcy dolarów, teraz na liczniku widnieje suma dziesięć razy większa. Na tym prawdopodobnie nie koniec – o ile RoboCORE zakończył już swoją przygodę z Kickstarterem, o tyle Woolet ma przed sobą ponad dwa tygodnie zbiórki. W tym czasie można jeszcze zebrać sporo pieniędzy.

https://youtu.be/FqV5P0x4K3k

Zespół przewidział kilka progów w zbiórce a Kickstarterze, ostatni wynosił 125 tysięcy dolarów. Udało się go zatem zrealizować i zastanawiam się, czy teraz pomysłodawcy dorzucą kolejny bonus – to mogłoby jeszcze rozruszać zbiórkę. Takie niespodzianki zazwyczaj spotykają się z odzewem społeczności, zapewniają dodatkowy rozgłos i dodatkowe pieniądze. Nie można zatem bagatelizować tematu. Jednocześnie jednak nie ma sensu wymyślać czegoś na siłę. Na razie produkt nie jest przekombinowany i lepiej, by tak pozostało – może właśnie jego prostota zdecydowała o dużym zainteresowaniu klientów.

woolet_0253_srgb

Niektórzy zastanawiają się pewnie, czym właściwie jest Woolet. To cienki portfel wykonany z naturalnej skóry dobrej jakości (podobno). Posiada m.in. moduł Bluetooth Low Energy, można, a nawet należy go sparować ze smartfonem – w ten sposób obniża się prawdopodobieństwo zgubienia któregoś z gadżetów. Baterii nie trzeba ładować co kilka dni, pojawią się wersje dla trzech głównych mobilnych systemów operacyjnych. Spory nacisk kładziony jest na kwestie bezpieczeństwa. Nie będę opisywał całego projektu, ponieważ zrobił to niedawno Konrad. Odsyłam do jego tekstu i cytuję fragment wpisu streszczający działanie portfela:

… w portfelu znajdzie się moduł Bluetooth, łączący się bezprzewodowo z naszym smartfonem. Całość uzupełni aplikacja mobilna, pozwalająca kontrolować łączność pomiędzy telefonem i portfelem. Jeśli zostanie ona zerwana, zostaniemy o tym błyskawicznie poinformowani w postaci powiadomienia oraz dźwięków wydawanych przez portfel – właśnie tak, w portfelu zmieścił się także głośnik o minimalnych rozmiarach. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to „alarm” możemy wywołać na żądanie, na przykład próbując zlokalizować portfel w mieszkaniu. Wtedy też, z dokładnością do 0,4 metra, informowani jesteśmy o dystansie pomiędzy telefonem i portfelem.

Proste? Proste. I najwyraźniej skuteczne. Woolet nie jest projektem bardzo innowacyjnym, nie wywraca do góry nogami branży nowych technologii, czy chociażby jednego jej segmentu. Niektórzy uznają to za słabą stronę produktu i stwierdzą, że twórcy się nie postarali. Warto jednak spojrzeć ponownie na wynik zbiórki na Kickstarterze i zadać sobie pytanie, czy wszystko musi być innowacyjne i świeże?