65

Kolejny gigant domaga się oddania domeny należącej do polskiej firmy

Żyjemy w czasach, w których wszystko ma swoją cenę, naprawdę trudno dostać coś za darmo. Niektórzy sprzedają już nawet powietrze w puszkach czy w butelkach. Wielkim firmom wydaje się jednak, że im w tym świecie zdominowanym przez kapitalizm niektóre rzeczy należą się bezpłatnie. Chyba wychodzą z założenia, że duży może więcej. Najświeższy przykład dotyczy korporacji […]

Żyjemy w czasach, w których wszystko ma swoją cenę, naprawdę trudno dostać coś za darmo. Niektórzy sprzedają już nawet powietrze w puszkach czy w butelkach. Wielkim firmom wydaje się jednak, że im w tym świecie zdominowanym przez kapitalizm niektóre rzeczy należą się bezpłatnie. Chyba wychodzą z założenia, że duży może więcej. Najświeższy przykład dotyczy korporacji Virgin oraz niewielkiej polskiej firmy działającej w sektorze turystycznym. Znów poszło o domenę…

Napisałem „znowu”, ponieważ kilka miesięcy temu opisywałem podobną sprawę. Chodziło wówczas o domenę ap.pl, po którą „zgłosiło się” Apple. Początkowo kancelaria prawnicza reprezentująca interesy amerykańskiej korporacji domagała się bezpłatnego przekazania domeny firmie Apple. Niedługo później właściciel domeny otrzymał liczący kilkaset stron pozew, w którym wspominano m.in. o bardzo dobrej reputacji korporacji. Ostatecznie na stole pojawiły się pieniądze: za wspomnianą domenę zaproponowano 6 tysięcy dolarów. Nie muszę chyba pisać, że w tym przypadku kwota była śmiesznie niska. Brak porozumienia sprawił, że sprawa trafiła do Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych w Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. Więcej na ten temat przeczytacie w tym wpisie.

Wracam do tematu, ponieważ otrzymaliśmy maila, w którym opisano podobny problem. Oto jego fragment:

Sprawa dotyczy domeny virgintravel.pl której początku jej istnienia tj od 2009 roku właścicielem jest moja żona prowadząca biuro podróży. w marcu 2015 otrzymała pisemna „propozycje” bezpłatnego oddania jej firmie Virgin Enterprises Limited (należącą do sir Richarda Bransona) ze względu na naruszenie praw do znaków towarowych oraz zaniechania czynów nieuczciwej konkurencji. Oczywiście zgody na takie rozwiązanie na to nie było i nie ma.
W dniu dzisiejszym żona otrzymała pozew w postepowaniu arbitrazowym Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji liczacy 134 str. od w/w firmy. Nasza sytuacja jest podobna do historii wlasciciela domeny ap.pl vs apple. Starcie międzynarodowej korporacji z olbrzymim kapitałem z małym polskim przedsiębiorcą przypomina to walkę dawida z goliatem i pokazuje w jaki sposób te wielkie korporacje funkcjonują – wolą rozwiązania siłowe nastawione na przejęcie zamiast przedstawienia oferty i odkupienia.

Virgin logo

Virgin to marka skupiająca pod swoimi skrzydłami naprawdę wiele biznesów. Grupa należąca do brytyjskiego miliardera Richarda Bransona ma w swym składzie m.in. Virgin Holidays, czyli dużego operatora turystycznego. Do tego dochodzą linie lotnicze, a na stronie Virgin znajdziemy zakładkę Travel. Nie dziwi mnie, że korporacji może zależeć na wspomnianej domenie – mnie pewnie też by zależało, żeby ją przejąć. Czym innym jest jednak odkupienie towaru za uczciwe pieniądze, a czym innym domaganie się bezpłatnego przekazania, o którym mowa w mailu.

Rozumiem, że wielkie firmy, ich kancelarie liczą na to, że mniejsze firmy przestraszą się starcia w sądzie, długiej batalii z wyspecjalizowanymi w tej materii prawnikami, zakładają, że część przedsiębiorców szybko się ugnie, a w kieszeni zostaną pieniądze. Rozumiem, ale nie oznacza to, że akceptuję takie zachowanie. Chcesz pozyskać coś, co może ci przynieść korzyści? Wyciągaj książeczkę czekową i płać. Sytuacja, w której gigant domaga się, by firma oddała coś, co stanowi ważny element jej funkcjonowania jest nieetyczna. Choć można w tym przypadku użyć mocniejszego słowa.

Virgin Travel

Patrzę na stronę virgintravel.pl i naprawdę trudno się tam doszukać jakiegoś żerowania na popularnej marce. Szczególnie, że u nas ten gracz nie jest aż tak dobrze znany. Polacy mieszający na Wyspach pewnie go dobrze kojarzą, ale nad Wisłą sprawy mają się trochę inaczej. To nie jest ten sam kaliber, co przywołane wcześniej Apple.

Takie tematy trzeba nagłaśniać, może wtedy firmy i reprezentujące ich kancelarie pójdą po rozum do głowy. Może wreszcie zrozumieją, że takie zagrywki mogą im przynieść więcej szkód niż korzyści. Jeśli ktoś wcześniej nie słyszał o marce Virgin, to teraz ma szansę dowiedzieć się, że nie jest to zbyt sympatyczny podmiot. Owszem, troszczy się o swój interes, ale próbujący załatwić sprawę dużym kosztem drugiej strony. Mam nadzieję, że kolejny raz nie będziemy musieli pisać ani o tej sprawie (chyba, że uda się ją pozytywnie rozwiązać), ani o podobnych „wyczynach” innych wielkich firm. Pisząc krótko: swoją wielkość pokazujcie przez szacunek do słabszych.