48

W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny? Odpowiedź nie jest wcale prosta

Gwiezdne Wojny to fenomen, który towarzyszy nam od kilkudziesięciu lat. I nawet osoby, które nigdy nie widziały żadnego z filmów doskonale znają tę nazwę. Odpowiedź na pytanie jak oglądać Gwiezdne Wojny jest tylko z pozoru prosta, zaraz Wam wszystko wytłumaczę.

Gwiezdne Wojny zadebiutowały na ekranach kinowych w 1977 roku. Pierwszą odsłoną był Epizod IV: Nowa Nadzieja. I tu nasuwa się pytanie – ale jak to, pierwszy film, a czwarty epizod? No tu sprawa jest trochę zagmatwana, bo film faktycznie trafił do kin, ale bez numeru epizodu i bez podtytuły – te zostały dodane dopiero w kwietniu 1981 roku. Jest to opowieść o młodym Luke’u Skywalkerze, który chce zostać rycerzem Jedi, podobnie jak jego ojciec. Kolejne odsłony nazywano już normalnie – Epizod V: Imperium Kontratakuje, Epizod VI: Powrót Jedi (przyjmijmy „epizod”, nie „część” jak tłumaczono w Polsce). To trylogia, którą oczywiście można obejrzeć oddzielnie, natomiast spina ona jedną wielką klamrą historię wspomnianego Luke’a Skywalkera, poruszając ważny dla całej opowieści temat jego ojca. Teoretycznie coś tu jednak nie gra – IV, V, VI, a gdzie I, II, III?

W 1999 roku nakręcono Epizod I z podtytułem Mroczne widno. To ten film, o którym wszyscy chcą zapomnieć, choć jeśli chodzi o opowieść, jego obecność jest jak najbardziej uzasadniona. Opowiada o młodym Anakinie Skywalkerze (ojciec Luke’a) i tym, jak chłopak staje się uczniem Rycerzy Jedi. W 2002 roku w kinach pojawił się Epizod II: Atak klonów, w 2005 natomiast Epizod III – Zemsta Sithów. Trylogia opowiada o Anakinie Skywalkerze, jego szkoleniu, przygodach, wewnętrznych sprzecznościach i tym, jak całkowicie zmienił swoje podejście do dobra/zła oraz jasnej i ciemnej strony Mocy.

Gwiezdne Wojny powróciły na ekrany kinowe po 10 latach. W 2015 roku otrzymaliśmy Epizod VII – Przebudzenie Mocy, w 2017 Epizod VIII: Ostatni Jedi, niedługo natomiast powinniśmy móc obejrzeć Epizod IX, który ostatecznie zakończy opowieść o rodzie Skywalkerów.

Zgodnie z opowieścią

Teoretycznie najlepszym sposobem oglądania filmów z uniwersum Gwiezdnych Wojen jest podporządkowanie się chronologii fabularnej. I tu nie ma wątpliwości co do ustawienia – I, II, III, IV, V, VI, VII i VIII, a na końcu IX kiedy już trafi do kin. Plusem takiej kolejności jest bez wątpienia ciągłość fabularna, dzięki czemu szybko i bez problemu zrozumiemy kto jest kim, kto z kim walczy i dlaczego. Poszczególne trylogie dobrze się ze sobą spinają i prezentują spójną, sensowną opowieść. Są też oczywiście minusy – przede wszystkim zaczniemy od fatalnego Mrocznego Widma, o którym wszyscy fani chcą zapomnieć. Dla osoby, która będzie oglądać Gwiezdne Wojny po raz pierwszy ten film może okazać się nie do strawienia i rzuci bardzo złe światło na pozostałe, w wielu przypadkach fantastyczne obrazy.

Zgodnie z chronologią powstawania

Można też podejść do tematu klasycznie i obejrzeć Gwiezdne Wojny w takiej kolejności, w jakiej pojawiały się w kinach. Ja nie do końca miałem wybór, bo pierwsze seanse Star Wars odbyłem pod koniec lat 80. ubiegłego wieku i po prostu obejrzałem epizody od IV do VII w normalnej kolejności. Oczywiście podstawowym minusem będzie brak chronologii wydarzeń, przez co może pojawić się w głowie pewien mętlik, jednak skoro miliony osób tak właśnie oglądały te filmy i pokochały serię, nie nastawiał bym się do tego sposobu pesymistycznie. Pokaże on jednocześnie jak zmieniał się świat filmu i jak rozwijały efekty specjalne. Oglądamy więc Gwiezdne Wojny w takiej kolejności: IV, V, VI, I, II, III, VII, VIII, a potem IX.

Zobacz też: Nowa gra Star Wars — wszystko co musisz wiedzieć o Star Wars: Jedi Fallen Order

Ale to nie jedyne sposoby na oglądanie Gwiezdnych Wojen

Swoje sposoby na oglądanie Gwiezdnych Wojen zaproponowali również fani na forach internetowych. Jednym z nich jest sposób Ernsa Ristera, który polega na rozpoczęciu przygody od Epizodu IV i V (tu poznamy głównych bohaterów) – kiedy już dowiemy się kim jest Darth Vader, uderzamy w pierwsze trzy epizody, a kończymy VI, VII i VIII. Czyli po kolei: IV, V, I, II, III, VI, VII, VIII a na końcu IX jak już się pojawi w kinach.

Jest jeszcze sposób Roba Hltona z bloga No Machete Juggling, zwany też sposobem „Machete Order”. Kolejność jest ta sama jak u Ristera, pomijamy jednak koszmarek o nazwie Mroczne Widmo. Kolejność wygląda więc następująco: IV, V, II, III, VI, VII, VIII i potem IX. I choć ominiemy jeden film, to wciąż zachowamy zarówno sens fabularny, jak i to, co charakteryzuje sposób Ristera, czyli bazowanie na emocjach związanych z poznanymi bohaterami i ujawnieniu tożsamości Vadera. Czy dużo stracimy? Coś na pewno, ale wciąż będziemy się świetnie bawić.

A co z Łotrem 1 i Hanem Solo? Osobiście starałbym się obejrzeć je oddzielnie i nie podpinać pod główną sagę – choć oczywiście można to zrobić zarówno chronologicznie fabularnie jak i chronologicznie biorąc pod uwagę czas powstawania. Trzeba jednak pamiętać, że to na dobrą sprawę oddzielne filmy, choć niegłupim pomysłem będzie wplecenie Hana Solo przed Epizod IV.

A w jakiej kolejności Wy oglądaliście Gwiezdne Wojny lub jaką kolejność polecilibyście osobom, które nigdy nie oglądały tej serii, a chciałyby spróbować?

grafika