6

Kolejne testy ciekawej funkcji Facebooka, której prawdopodobnie nigdy nie dostaniemy

Natłok informacji i rodzaj sytuacji, w których po nie sięgamy zmuszają nas do odkładania zapoznania się z większością z nich w późniejszym czasie. Zapewniają nam to takie usługi jak Pocket, Readability czy Instapaper. Do pewnego momentu tą sąmą funkcję pełnił Spool, lecz został przejęty przez Facebooka w 2012 roku, do tej pory jednak nie doczekaliśmy […]

Natłok informacji i rodzaj sytuacji, w których po nie sięgamy zmuszają nas do odkładania zapoznania się z większością z nich w późniejszym czasie. Zapewniają nam to takie usługi jak Pocket, Readability czy Instapaper. Do pewnego momentu tą sąmą funkcję pełnił Spool, lecz został przejęty przez Facebooka w 2012 roku, do tej pory jednak nie doczekaliśmy się jego integracji z serwisem społecznościowym.

O braku efektów rzekomej pracy Facebooka nad dodaniem funkcjonalności zapisywania treści na później pisałem blisko pół roku temu wspominając, że testy takiej opcji były już przeprowadzane. Od kilku dni znów pojawiają się zgłoszenia o pojawieniu się zakładki „Saved” pośród ulubionych skrótów w mobilnej aplikacji Facebooka. Dla przypomnienia dodam, że funkcja ta miała działać na podobnych zasadch co pozostałe usługi tego typu – po dłuższym przytrzymaniu palca na konkretnej aktywności w strumieniu powoduje zapisanie jej na później. W dowolnej chwili możemy więc powrócić do statusu, zdjęcia czy linka opublikowanego przez znajomego, bądź polubioną stronę.

Niestety, coraz bardziej jestem przekonany o braku zdecydowania i determinacji Facebooka. Po zamieszaniu z nowym News Feedem, który trafił do śladowej liczby użytkowników portalu oraz przemianie interfejsu mobilnych aplikacji śmiem twierdzić, że zespoły pracujące pod kierownictwem Marka Zuckerberga nieco się pogubiły. Wraz z wprowadzeniem nowego strumienia miała nastąpić unifikacja wyglądu portalu w wersji desktopowej, mobilnej oraz aplikacji dla systemów Android oraz iOS. Tymczasem rozwój aplikacji, mniej lub bardziej wymuszony przez zmiany na rynku, nabrał takiego tempa że zmiany dokonywane w „podstawowym” Facebooku nijak mają do tego co dzieje się w odmianie mobilnej.

Clipboard

W wypowiedziach pracowników Facebooka, jak i samego Zuckerberga, w kółko powtarzają się te same słowa – pracujemy nad wieloma usprawnieniami, udostępniamy je kolejnym grupom użytkowników czekając na ich opinie i dopiero wtedy podejmujemy decyzje o ich przyszłości. Wielka szkoda jednak, że tak szumnie zapowiadany News Feed okazał się, nie bójmy się użyć tego określenia, wielkim niewypałem i udowodnił, że Facebook nie potrafi poradzić sobie z tak ogromną bazą użykowników. Odpowiedzialność spoczywajaca nad projektantami oraz programistami pracującymi w Palo Alto jest ogromna, lecz nadal nie mogę pojąć dlaczego oficjalnie zaprezentowany produkt nie trafił po tak długim czasie do większości, bo nawet nie wszystkich, ale nawet większości użytkowników.

Zupełnie odrebną sprawą są natomiast, chyba tylko z nazwy, „listy chętnych” do wypróbowania nowości. Zapisanie się na nią nie skutkuje bowiem szybszą dostępnością do przygotowywanych przez Facebooka nowinek, a nawet przeciwnie – ci, którzy zapisali się z własnej woli na te listy nadal oczekują na otrzymanie dostępu do nowego News Feeda, podczas gdy zwykli, niezainteresowani tym użytkownicy już dawno z tej nowości korzystają.

Obawiam się, że nawet w przypadku oficjalnej zapowiedzi wprowadzenia „Facebooka na później” podczas jednej z konferencji, odsetek użytkowników którzy będą mogli z niego skorzystać będzie znikomy. Na tle konkurencji, na przykład Google+, Facebook wypada szczerze i delikatnie mówiąc bardzo blado we wprowadzaniu nowości. Ale to już chyba wszyscy wiemy, podobnie jak sam Facebook, a stan rzeczy nie ulega zmianie.

Grafiki.