40

Klient zapłacił, klienta można olać!

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski Zadowolony klient to nie do końca mit. Istnieje, ale tylko pod warunkiem, że jest świadomym konsumentem nie poddającym się prawom promocji i sugestii sprzedawcy. Takich ludzi niestety jest niewielu. Kto z nas, gadżeciarzy nie chciałby mieć najnowszego smartfona, nielimitowanego internetu, pierdyliarda kanałów w telewizorze i do tego jeszcze na końcu […]

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski

Zadowolony klient to nie do końca mit. Istnieje, ale tylko pod warunkiem, że jest świadomym konsumentem nie poddającym się prawom promocji i sugestii sprzedawcy. Takich ludzi niestety jest niewielu. Kto z nas, gadżeciarzy nie chciałby mieć najnowszego smartfona, nielimitowanego internetu, pierdyliarda kanałów w telewizorze i do tego jeszcze na końcu mieć świadomość, że zrobiło się deal życia? Na tym właśnie żerują wszyscy. Ale po kolei.

Telefon za złotówkę

Mój pierwszy telefon (N5110) chyba nie był za złotówkę, ale był kupiony w promocji u operatora. Prawie jak za złotówkę. I tak naprawdę mimo wielu zmian na rynku operatorzy dalej jako główne narzędzie czy też argument sprzedażowy wykorzystują przysłowiowy „telefon za złotówkę” choć tak naprawdę to już nie telefon, a smarfon jest słowem kluczem. Każdy, niezależnie od tego czy go potrzebuje, czy nie, czy go będzie umiał obsługiwać, czy nie na to słowo klucz się łapie. Sytuacja jednak na przestrzeni lat uległa drastycznej zmianie – kiedyś aparat był dosłownie subsydiowany przez operatora.

Dziś, choć pewnie mało kto na to zwraca uwagę, operator tak naprawdę sprzedaje nam telefon w ratach zero procent – zerknijcie do umowy albo na ostatnią fakturę. Co to oznacza? Trzy rzeczy: Po pierwsze, absolutnie niczego nie zyskujemy decydując się na telefon od operatora. Z reguły kwota całkowita jest równa cenie rynkowej, wybór mamy prawie żaden, a tak naprawdę w większości przypadków decydujemy się na to co „podszepnie” nam sprzedawca.

Po drugie, mimo tego, że rynek rozwija się bardzo dynamicznie to wiążemy się umową na 2, a ostatnio nawet na 3 lata i płacimy często co miesiąc kwotę nieadekwatną do naszych potrzeb. A po trzecie, równie ważne, silne relacje operator-producent ograniczają wejście na rynek innych, wcale nie gorszych producentów. Mało? Jeśli jesteście związani umową, to przypomnijcie sobie ile razy w trakcie jej trwania operator się z Wami skontaktował i w jakiś sposób docenił to, że korzystacie z jego usług?

Jako przeciwwagę weźcie mnogość promocji w pre-paidach. Tam o klienta dba się jak należy, bo skoro nie ma smyczy (umowy) to trzeba budować i utrzymywać relację z nim i dbać o jego lojalność.

Android Jelly Bean już dostępny na Twojego smartfona!

Póki co jeszcze za pomocą Readera Google przeglądam moje RSSy i nie ma dnia, kiedy nie zobaczyłbym kolejnego niusa o tym, że najnowszy system w wersji 4.1-4.2 jest dostępny jako aktualizacja dla telefonu – premiera była dopiero co, bo w czerwcu 2012 ;) To kolejny dowód na to, że z producentami telefonów jest tak samo jak z operatorami komórkowymi. Jak już kupisz u nich telefon, to choćby to był najnowszy, najszybszy model, to na aktualizacje trzeba czekać miesiącami, o ile w ogóle się ją kiedyś dostanie.

Liczy się klient, którego można zdobyć a nie ten, którego już się ma. Ten problem moim zdaniem nie dotyczy tylko dwóch producentów – Apple z aktualizacjami dla iPhona oraz Google z aktualizacjami urządzeń przez nich firmowanych czyli linię NEXUS.

Internet mobilny czyli kultowe LTE za 14,90 PLN!

Większość chyba widziała reklamę prezentującą możliwości sieci LTE, gdzie muzykę czy film ściąga się w mgnieniu oka. W tym samym czasie dwaj dostawcy wprowadzili najniższy abonament na rynku czyli właśnie wspomniane 14,90 PLN za 1 GB transferu, który przy dobrych wiatrach można wykorzystać na LTE w kilka minut. A potem tradycyjny lejek albo dokupywanie transferu za sporą kasę.

Nieważne, liczy się, że klient złapany na umowę na 12 miesięcy albo dłużej. Pamiętajmy, że Internet mobilny jest w większości(!!!) przypadków potrzebny nam tylko doraźnie. W skali powiedzmy roku dużo taniej wyjdzie nam on w wersji pre-paid. Tym bardziej, że w zależności od lokalizacji możemy sobie dowolnie dobierać operatora – startery są w każdym kiosku :)

Recepta?

Rozsądek i spokój. Z komórki czy internetu nie korzystamy od wczoraj, każdy wie jakie są jego potrzeby. Internet mobilny to cały czas raczej łącze zapasowe. A telefon? Najlepszy jest ten na kartę albo bardzo krótką umowę, bo stawki i rynek zmieniają się cały czas bardzo. Już słyszę głosy „ale wtedy nie będę miał telefonu za złotówkę?”. I dobrze, bo telefony się kupuje w sklepie. Ja od lat migruję między operatorami, a telefon biorę w sklepie na raty 0% na 24 miesiące, bo mniej więcej co tyle chcę go zmieniać. Koniec końców wychodzi na to, że płacimy tylko za te usługi, których potrzebujemy (czy to głos czy transmisja danych), a suma nakładów finansowych na telefon i usługi w okresie powiedzmy dwóch lat jest niższa od tej w wersji „telefonu za złotówkę”.

NC+ na minus

A’propos płacenia za to, z czego się korzysta. Wczoraj pojawiła się długo oczekiwana „rewolucja” na rynku telewizji satelitarnej, czyli oferta połączonych sił cyfry plus i platformy n. Na wielkie zmiany chyba nikt nie liczył, choć jak to się mówi nadzieja umiera ostatnia. Sam jestem abonentem n’ki i podobnie jak w przypadku w/w telekomów poczułem jak mało ważny jest klient na umowie. Tendencja jest chyba wszędzie taka, że telewizji się ogląda coraz mniej, a jeśli już to dokonuje się bardzo świadomego wyboru – PPV czy VOD. Dlatego też chciałem zmigrować do najniższego możliwego abonamentu, co oczywiście nie było możliwe – wybrana przeze mnie oferta była tylko dla nowych klientów. W zamian za to zaproponowano mi to samo(!!!), ale w wyższej cenie.

O korzyściach z tego wynikających się nie dowiedziałem. Skończyło się na wypowiedzeniu, które dopiero pomogło i nadal jestem ich klientem. Teraz czekam na ofertę nie do odrzucenia od nc+, choć coś czuję, że zostanę przy tym, co już wybrałem. Wczoraj zaprezentowana oferta to nic innego, jak to, co robią sprzedawcy sieci komórkowych, oferując pakiety all inclusive za spore pieniądze. Oczywiście jest grupa telemaniaków, którzy chcą mieć dostęp do setek kanałów, tak samo, jak użytkownicy telefonów, którzy nie chcą się ograniczać w ich korzystaniu. Natomiast Ci ludzie są w mniejszości, znakomitej mniejszości. Większość poszukuje oferty skrojonej na miarę.

Wolność i swoboda

Większość poszukuje i potrzebuje swobody w podejmowaniu decyzji, co nie jest w interesie dostawców usług, którzy chcą małym trudem sprzedawać hurtowo. Jesteśmy pokoleniem wychowanym na Internecie, i nie bójmy się tego stwierdzenia, na piractwie. Od lat w sieci wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. My chcemy w Polsce Netflixa, lokalni sprzedawcy chcą działać po staremu, a zwycięzcą w tym wszystkim są takie serwisy jak chomik czy kinomaniak.tv, czyli swoiste PPV/VOD.