109

Klient nakrył taksówkarza na oszustwie, co usłyszał od niego?

Napiszę od razu, bo nadal w to nie wierzę… Klient, który wszedł do taksówki z kamerką, nagrał oszustwo w postaci naliczenia kurs w drugiej taryfie nocnej. Kiedy to stwierdził i zapytał, czy wzywamy policję usłyszał: „Ile oszukałem, złotówkę?”

Tak naprawdę już nie wiem, co o tym myśleć, czy naprawdę ten zawód jest tak naznaczony zepsuciem, że za każdym razem, kiedy wsiadamy do taksówki musimy się liczyć z tym, że zostaniemy oszukani?

Ostatnio dzieliłem się Wami swoimi przemyśleniami w związku z moimi doświadczeniami z taksówkarzami, a którzy to regularnie pytają mnie, którą trasą mają jechać. Robią to osoby, które powinny znać miasto jak własną kieszeń, wiedzieć gdzie i kiedy są korki czy utrudnienia na drodze i dowieźć klienta możliwie najszybszą i najkrótszą drogą do celu.

Ale takie jawne oszustwa to tylko zasłyszane historie, w które ciężko mi było uwierzyć, jak można tak z czystym sumieniem naciągać ludzi? Do dzisiaj. Jeden z mieszkańców Szczecina postanowił to nagrać i chwała mu za to, może jakbyśmy wszyscy zaczęli wchodzić z kamerkami do taksówek ukróciłoby to takie nieuczciwe działania.

Zacznijmy od pierwszego filmiku, który nagrał 4 miesiące temu. Po zakończonym kursie w dzień, poprosił taksówkarza o paragon, a tam zauważył, że ten nabił kilka jednostek w taryfie drugiej i trzeciej. Kiedy powiedział o tym taksówkarzowi ten jeszcze zaproponował, by zapłacił „dyszkę” i zapomniał o sprawie.

Drugi z filmików opublikowany wczoraj, przedstawia sytuację ze wstępu do tego tekstu, czyli podobna akcja, kurs w dzień, na koniec na paragonie okazuje się, że jechaliśmy według drugiej taryfy. Tutaj taksówkarz jawnie przyznaje się, że oszukał, ale tylko o złotówkę, przeprasza, przystaje na darmowy kurs i prosi o zwrot paragonu.

Klient paragonu nie zwraca, a w obu przypadkach rzeczywiście nie musi uiszczać opłaty za przejazd z uwagi na niezgodność wykonanej usługi z ich wykazem na wydrukowanym paragonie.

Ważna tu też była znajomość taryf. Musicie o tym pamiętać wsiadając do taksówki w swoim czy obcym mieście – każda gmina ustala maksymalne ceny i taryfy, których taksówkarze nie mogą przekroczyć. I tak na przykład dla miasta stołecznego Warszawy znajdziecie je pod tym linkiem.

Mamy tu wyszczególnioną maksymalną opłatę początkową oraz taryfy dzienne, nocne i świąteczne oraz poza granicę miasta w dzień oraz w nocy i święta.

Czy takie nagrywanie taksówkarzy coś zmieni? W tych konkretnych przypadkach być może na jakiś czas, będą się zastanawiać po kilka razy za nim się na to zdecydują, ewentualnie będą bardziej ostrożni oraz baczniej będą się przyglądać pasażerom i szacować czy się nadadzą na „strzyżenie”.

Jednak najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że w ogóle to rozpatrujemy, że musimy się liczyć z tym, że zostaniemy oszukani i za każdym razem musimy być na baczności, by się nie dać oszukać. Niemniej może jednak warto, by kilka osób w każdym mieście, przy okazji takich kursów nagrało kilku takich delikwentów z ich numerami bocznymi, by i oni czuli się nieustannie zagrożeni. Wtedy może w końcu się coś zmieni w tym temacie.