43

Śmieję się z Microsoftu i używam Apple Wireless Keyboard w Windows 10. A on śmieje się ze mnie i mi ją ciągle odłącza – historia prawdziwa

Postanowiłem dać ostatnią szansę swojej ulubionej klawiaturze Apple Wireless Keyboard, która po przesiadce na Windows 10 leżała od dwóch lat w szufladzie. A Microsoft ma najwyraźniej świetną zabawę próbując mnie przed tą herezją powstrzymać.

Najlepsza klawiatura do pisania

Dawno, dawno temu stwierdziłem, że mam dość pracy na 13 calach i postanowiłem stworzyć sobie w domu mały kącik z monitorem. Takim zwykłym, bez wodotrysków – najprostszy 27-calowy Samsung. Podłączyłem go kablem HDMI do swojego rMBP 13 i zacząłem rozglądać się za zewnętrzną klawiaturą. Skoro Apple, to Apple – pomyślałem i zainwestowałem niemałe pieniądze w bezprzewodową Apple Wireless Keyboard. Klawiatura jest mała, więc idealnie pasuje do mojego małego biurka. Nie ma też kabla, co zawsze witam z otwartymi ramionami. Dołożyłem do tego myszkę Logitech MX Master (również bezprzewodowo) i zestaw sprawdzał się świetnie przez ponad 2 lata. Nastał jednak czas przesiadki na Windowsa 10 (Adobe Premier Pro+gamingowy laptop) i konieczność przeprowadzki na system Microsoftu. W moim przypadku służbowy laptop to konieczność, pracuję zarówno z domu jak i z redakcji, więc zabieram sprzęt ze sobą. Właśnie dlatego też zastąpił on rMBP 13 jako udawana domowa stacjonarka przy biurku. Razem z tą zmianą klawiatura Apple poszła do szuflady, a że sporo gram – na biurku wylądował windowsowy mechanik.

I o ile już na etapie korzystania z Apple Wireless Keyboard byłem prawie przekonany, że na niczym innym nie będzie mi się pisać lepiej (jestem wielkim fanem starych klawiatur w MacBookach Pro), to utwierdziłem się w tym przekonaniu zaczynając pisać na mechaniku. Odgłos strzelającego karabinu maszynowego to najmniejszy problem. Na takich klawiaturach po prostu pisze mi się źle. Ta od Apple jest natomiast mała, poręczna, lekka, odpowiednio dopasowana do moich dłoni (kwestia przyzwyczajenia, ale jednak bardzo szybko odczuwalna), miękka, niska i dość cicha. No, ale teoretycznie bezużyteczna, bo kiedy przeczytałem, że jej podłączenie do Windowsa 10 nie jest wcale proste, przez kilka tygodni nawet nie próbowałem.

Apple Wireless Keyboard kontra Windows 10 – historia prawdziwa

Gdzie jednak w środku czułem, że szkoda aby niezbyt tani sprzęt leżał i się kurzył, postanowiłem więc spróbować – mniej więcej dwa lata temu. Przez pierwsze 30 minut Windows 10 w ogóle nie widział klawiatury w trybie parowania – dodam, że nie ma slotu na kabel, więc podłączenie przewodem odpada. Złapał, po czym puścił. Po restarcie to samo. Magicznym sposobem jakoś się jednak udało, a ja ze szczęścia prawie wylałem kawę stojącą na biurku. Usiadłem więc wygodnie do pisania tekstu i przecierałem oczy ze zdziwienia. Klawiatura po kilku sekundach zaczynała lagować. Słowa pojawiały się w całości albo nie pojawiały się w ogóle przez kilka sekund by później zapełniać dwie linijki w edytorze. Odpiąłem, przypiąłem, odpiąłem, nie przypiąłem – chwilę działało dobrze, później znów z lagiem. Ostatecznie odpuściłem i schowałem ją do szuflady mając nadzieję, że kiedyś wrócę do poprzedniej konfiguracji na biurku albo zainwestuję w stacjonarnego Maka.

Tak się jednak nie stało. Któregoś dnia Konrad napisał na naszym Slacku, że z powodzeniem używa przewodowej klawiatury Apple na PC i namówił mnie żebym jednak znów spróbował. A może coś zmieniło się w Windowsie 10 i zacznie działać? Nie wiem skąd to wiedział, pewnie strzelał, ale faktycznie coś musiało się zmienić.

Apple Wireless Keyboard bez problemu połączyła się z Windowsem 10 za pierwszym razem. Co ciekawe, problem laga zniknął i więcej się nie pojawił. Bez dodatkowych sterowników, pewnie któraś aktualizacja systemu miała tu znaczenie. No dobrze, uśmiech na twarzy, ale pozostaje jeden problem – remapping klawiszy.

Jestem jedną z tych osób, która mimo regularnego korzystania z MacBooków (najpierw Air, potem rMBP13) nigdy nie zaakceptowała innego ułożenia altów, a najbardziej tego prawego potrzebnego do polskich znaków. Normalnie na windowsowej klawiaturze alt jest pierwszy, zaraz obok spacji – u Appla drugi. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale lata spędzone na pisaniu na Windowsie sprawiły, że wolałem przemapować klawisz niż uczyć się czegoś na nowo. Na MacOS robi się to prosto i przyjemnie, na PC teoretycznie też – na przykład programem KeyTweak. Teoretycznie, bo nie udało mi się przemapować klawisza. Jakby program nie chciał współpracować z moją klawiaturą bez kabla i go nie widział, co uniemożliwiło zmianę. Ale na wszystko jest sposób – Konrad zrobił to u siebie na przewodowej, podesłał plik. Działa. Znów uśmiech na ustach i pierwszy tydzień testów.

Powrót do pisania na tej klawiaturze to naprawdę świetna sprawa – mam wrażenie, że idzie mi szybciej i dokładniej, a przede wszystkim przyjemniej. O ile oczywiście Microsoft nie śmieje mi się w twarz mówiąc…

Nie popiszesz, heretyku

Raczej nie wymagam od Windowsa idealnej obsługi konkurencyjnych urządzeń bluetooth, ale jako osoba, która zasadniczo nie używa kabli, mam masę dziwnych przeżyć z BT na Windowsie 10. Dlatego kompletnie mnie nie dziwi, że przy klawiaturze Apple bywa jeszcze gorzej. Pierwszą zabawną, ale i trochę żenującą opcją jest konflikt z myszą Logitech MX Master podłączoną przez logitechowego dongla. Kiedy spinam z systemem klawiaturę Apple i właśnie ten sprzęt, mysz po kilku sekundach bezczynności gubi połączenie z systemem i łapie je dopiero po chwili. Co dziwne i zabawne, nie dzieję się to z bezprzewodową klawiaturą Corsair K63 Wireless. Co jeszcze bardziej zabawne, podłączona w ten sam sposób myszka Razera działa z klawiaturą applowską bez problemu i reaguje na ruch od razu po zakończeniu pisania.

Klawiatura Apple bardzo lubi też odłączać się od systemu bez żadnego powodu. Czasem po ponownym uruchomieniu komputera, czasem w losowo wybranych momentach. Proces ponownego parowania jest jednak prosty – szukam urządzenia na nowo, wpisuję na klawiaturze kod wyświetlający się na ekranie i tyle. To znaczy przez pierwszy tydzień testów tego rozwiązania tak właśnie było – aż do dzisiejszego poranka.

Włączyłem komputer, klawiatura nie działa. Robię więc to samo co ostatnio – ale zamiast klasycznego ekranu łączenia wita mnie takie coś:Wpisałem standardowe kody, 1234, 0000, 1111 – nic. Restart, wyciąganie baterii (tak, ta klawiatura działa na paluszki!). Zero reakcji. Na pomoc przyszedł reddit i najpierw przetarłem oczy ze zdziwienia raz:

1. Dodaj urządzenie Bluetooth lub inne
2. Znajdź swoją klawiaturę bezprzewodową i kliknij na nią dwa razy
3. Kiedy zostaniesz poproszony o pin, wpisz cokolwiek, ja użyłem 123123. Nie wiem czy coś innego działa
4. I TERAZ NAJWAŻNIEJSZA CZĘŚĆ
5. Naciśnij połącz na ekranie i później NATYCHMIAST wpisz 123123 i naciśnij Enter/return na klawiaturze Apple. Powinna się sparować
6. Jeśli masz problemy, wyłącz Bluetooth i zrestartuj klawiaturę, w razie potrzeby powtórz proces

Zadziałało za pierwszym razem, ale w wątku pojawiło się jeszcze kilka sposobów na poradzenie sobie z nagłą zmianą klasycznego sposobu parowania urządzenia z Windowsem 10. Przetarłem więc oczy ze zdziwienia drugi raz, bo sam pewnie bym na taki sposób nie wpadł.

Mamy 2020 rok, dawno odeszliśmy od kabli. Klawiatura Apple nie jest jakimś wymyślnym urządzeniem z chin, w dodatku występującym w milionie konfiguracji. Naprawdę można byłoby zrobić jej pełną, prostą obsługę w Windowsie 10, wraz z prostym narzędziem do remapowania przycisków by lepiej pasowały do systemu od Microsoftu. Obstawiam, że nie są to jakieś specjalnie skomplikowane działania. Z drugiej strony takich osób jak ja jest pewnie garstka, a szkoda – bo to świetna klawiatura, która działając dobrze i bezproblemowo z Windowsem byłaby dodatkową opcją dla tych, którzy szukają najlepszej klawiatury do pisania. Niestety widząc jak MS lubi psuć to, co działa dobrze, pewnie nacieszę się nią jeszcze z 2 tygodnie, a potem stanie się nieużywalna i znów wyląduje w szufladzie. Taka na przykład myszka Logitech MX Master przez dwa lata świetnie działała na zwykłym połączeniu BT – później przestała i zaczęła łapać lagi – w takim układzie dołączony do zestawu przekaźnik okazał się jednak niezbędny. Nie tylko u mnie, więc problem jest poważniejszy.

Czy polecam tę klawiaturę? Jeśli korzystacie z komputera Apple, będziecie zachwyceni. A na Windowsie 10? Jeśli tak jak ja, macie ją gdzieś w szufladzie – spróbujcie. Jeśli zamierzacie jednak kupić celem używania z systemem Microsoft, nie ma co kombinować. Lepszym wyborem będzie Logitech MX Keys albo Microsoft Surface Keyboard – no chyba, że są dla Was za szerokie, wtedy macie ten sam problem co ja.

Problemy pierwszego świata