1

Zimny, mroczny, klimatyczny. KLANGOR pokazuje, jak dobry może być polski serial

Popularność dramatów i kryminałów pokazuje, że uwielbiamy takie historie. "Klangor" znakomicie tworzy gęstą atmosferę wokół rodzinnego dramatu, a to nie jedyny atut tej produkcji. Oceniamy nowy serial CANAL+.

Odnoszę wrażenie, że sympatyków zimnych, skandynawskich kryminałów nie będę musiał zbyt długo namawiać do obejrzenia „Klangora”, bo już zwiastun i zdjęcia z nowego serialu CANAL+ znakomicie oddają to, jakiego typu zawartość będzie czekać na widzów. Wybór Świnoujścia na miejsce akcji tej produkcji był strzałem w dziesiątkę. Przemyślany i konsekwentny dobór lokalizacji i kolorystyka serialu sprawiają, że zanurzenie się w tę historię jest bardzo łatwe. Spójny obraz przedstawianego świata działa jak magnes i od samego początku wiemy, że uśmiech zniknie dość szybko z ust każdego bohatera.

Netflix idzie w sci-fi. „Pasażer nr 4” pokaże lot na Marsa

O czym opowiada KLANGOR?

Choć już pierwsze sceny zwiastują dramat, który rozegra się w rodzinie Wejmanów, to kontynuując seans można mieć nadzieję, że to była jakaś alternatywna rzeczywistość i finał będzie zupełnie inny. Wiele może na to wskazywać, bo mimo, że codzienne życie Rafała Wejmana (Arkadiusz Jakubik) nie jest sielanką, to praca na dwa etaty (jako psycholog w zakładzie karnym oraz samodzielny ojciec z dwoma nastoletnimi córkami) daje mu się we znaki.

Disney wznawia ulubioną markę, ale będziecie rozczarowani. Wraca Skarb Narodów

Samotność i rozłąka z żoną (Maja Ostaszewska), która znalazła zatrudnienie w Niemczech, są dla niego coraz bardziej odczuwalne, dlatego zbiera siły, by z nią o tym porozmawiać. W międzyczasie w więzieniu dochodzi do tragedii i pomimo zaangażowania odpowiednich służb w tę sprawę, Rafał będzie starał się rozwiązać ją na własną rękę. Nie spodziewa się jednak, że jednocześnie będzie zmuszony walczyć o własną rodzinę, bo ginie jedna z jego córek.

Pierwsza i druga linia aktorów nie zawodzi

Odcinek wprowadzający nas w ten świat i przedstawiający bohater utrzymany jest w odpowiednim tempie. Nie jesteśmy zasypywani informacjami na temat postaci, ale jednocześnie nie czujemy niedosytu. Ten balans udało się zachować na właściwym poziomie dzięki niektórym niedopowiedzeniom, które aktorzy tworzą mimiką i gestami nie odpowiadając wprost na zadawane im pytania. To pozwala zbudować pewne wyobrażenie tego, kim jest i jak czuje się dany bohater, ale bądźcie gotowi, że niektóre z nich dość szybko runą.

Netflix podbija Polskę! Zapowiedziano 5 nowych filmów i 4 nowe seriale

Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że postać Arkadiusza Jakubika ma drugą, ciemniejszą stronę i w następnych odcinkach podejmie ona decyzje i kroki, których byśmy się po nim nie spodziewali. Obraz zatroskanego ojca i oddanego pracownika skrywa człowieka, który w decydującej chwili nie będzie mieć skrupułów ani wątpliwości co do tego, co jest właściwe. Nie wiem, czy po ostatnim odcinku będziemy go darzyć taką samą sympatią, ale w każdym z nas na pewno będzie sporo zrozumienia.

Istotnym elementem całości są młodsze postacie – Hania i Gabi Wejman, w które wcielają się Katarzyna Gałązka i Matylda Giegżno oraz Ariel, którego gra Maciej Musiał. Nie będzie dla nikogo niespodzianką, że wyzwaniami, z którymi przyjdzie zmierzyć się nastolatkom będą miłosne rozterki, ale nie obawiajcie się typowej teen dramy, bo serialowi daleko do tego. Wynika to głównie ze stopnia skomplikowania postaci i tego, jak zostały sportretowane – jestem naprawdę zaskoczony udanym występem obydwu aktorek, które sprawiły, że choć z ich decyzjami nie zawsze się zgadzamy, to będziemy starać się zrozumieć ich punkt widzenia.

Oprawa sprawia, że czujemy to zimno i niepokój

Warstwa realizacyjna „Klangora” przypomina mi „Kruka”, czyli pierwszy serial premium CANAL+ nakręcony w 4K. Za reżyserię odpowiadał Łukasz Kośmicki i tym razem również można nacieszyć oczy znakomitymi kadrami oraz ujęciami. Żółta kurtka, którą przywdziewa główny bohater jest chyba jedynym jasnym, kolorowym elementem w tym serialu na tle pozbawionego barw świata, co doskonale współgra z warstwą fabularną, gdzie to właśnie Rafał Wejman będzie głównym zainteresowanym w dążeniu do prawdy w obydwu sprawach. Dźwiękowo też jest jak należy. Co najważniejsze, nie zauważyłem, by podczas seansu dosłyszenie dialogów sprawiało mi jakąkolwiek trudność. Poza tym obecność muzyki jest dobrze uzasadniona – pojawia się tylko tam, gdzie jest faktycznie potrzebna.

Te 3 filmy mogą zdefiniować Netfliksa na lata. Najbardziej wyczekiwane produkcje

Czy warto obejrzeć KLANGOR?

Serial znakomicie radzi sobie z ukazaniem ciężaru, jaki pojawia się na barkach bohaterów w obliczu tragedii. To cecha, której brakuje sporej liczbie polskich produkcji, dlatego niezwykle doceniam efekty w „Klangorze”, które udało się osiągnąć wieloma zabiegami – od castingu, przez aktorstwo i montaż, a na przedstawionym w konkretny i metodyczny sposób świecie kończąc. Otwarcie historii pozostawia mnóstwo pytań, na które wraz Rafałem Wejmanem będziemy szukać odpowiedzi i jeśli na przestrzeni kolejnych odcinków poziom scenariusza został zachowany, to ta mini-seria będzie w pełni zasługiwać na uznanie i zachwyty, które wywołują dwa pierwsze odcinki.

„Klangor” już dziś debiutuje na CANAL+ (telewizja oraz online). Kolejne odcinki będą pojawiać się co tydzień.