14

Youtuber Kiszak przeprasza uderzonego mężczyznę

Zdarzenie z "mojego podwórka" - youtuber zdecydował się zrobić coś bezgranicznie głupiego przed kamerą, która prowadziła transmisję bezpośrednio do internetu. Jak podaje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, youtuber Kiszak uderzył pijanego człowieka w trakcie prowadzenia transmisji na żywo. Poinformowany o tym fakcie sponsor Kiszaka - G2A, zerwał z nim współpracę.

Kiszak nagrywał z rzeszowskich bulwarów nad Wisłokiem, gdzie dosiadł się do pijanego mężczyzny. Ten w pewnym momencie strącił czapkę z głowy Kiszaka, za co został potraktowany pięścią i rzucony na chodnik. Krótko po tym materiał się kończy – jak podają różne media prowadzący transmisję mógł zdecydować się na zaprzestanie nagrywania po to, by kanał nie otrzymał bana w serwisie YouTube.

Zobacz również: G2A ma sprzymierzeńca w walce z oszustami

OMZRiK poinformował o zdarzeniu także rzeszowską policję. G2A, sponsor zdecydował się zerwać z nim współpracę po tym incydencie.

Kiszak publikuje oświadczenie

Youtuber Kiszak przyznaje się do tego, że uderzył człowieka przed kamerą oraz że był w tym momencie pod wpływem alkoholu. Według niego właśnie to spowodowało, że „nie porozumiał się” z pijanym człowiekiem przedstawionym na filmie (jak czytamy z oświadczenia – Panem Arturem). Co więcej, twórca przeprosił za swoje zachowanie, a także deklaruje, że pojednał się z poszkodowaną osobą.

Dowodem na fakt pojednania się z Arturem ma być zdjęcie, na którym Kiszak oraz wcześniej wspomniany człowiek pozują razem:

Tak jak wcześniej wspomniałem spotkałem się osobiście z Arturem. Szukałem go od minionej soboty i gdy w końcu udało mi się go spotkać raz jeszcze (tym razem już nie pod wpływem alkoholu), zbiliśmy pionę, uścisnęliśmy sobie dłoń oraz szczerze przeprosiłem za przemoc skierowaną w jego stronę. W przeciwieństwie do artykułów pisanych przez pseudodziennikarzy, Artur nie jest osobą bezdomną a już tym bardziej nie starszą i schorowaną. Po wpływem alkoholu nie mogliśmy się porozumieć, jednak na trzeźwo znaleźliśmy wspólny język. Jestem z nim w kontakcie, spotykam się z nim dzisiaj, a o naszych dalszych poczynaniach przeczytacie w kolejnych postach.

Muszę przyznać, że do momentu publikacji tego oświadczenia miałem pisać ten tekst w innym tonie. Jednak biorąc pod uwagę jego treść oraz podjęte przez Kiszaka kroki – cóż. Zdarza się popełnić błąd. Ja również święty nie byłem, również piłem piwo na rzeszowskich bulwarach i widziałem różne rzeczy. Ba, zdarzyło mi się nawet nie dogadać z kimś po jednym, dwóch głębszych. Zresztą, zainteresowałem się samym Kiszakiem i choć publikuje on czasami nieco ostrzejsze materiały w serwisie YouTube, wydaje się być twórcą z grona tych „normalniejszych”. Cóż, mimo tego incydentu nie miałbym problemu z tym, aby zbić z Kiszakiem pionę – jak gdzieś spotkam go w Rzeszowie, na pewno będę chciał to zrobić. Szacun za umiejętność przyznania się do błędu.