17

Świat się kończy: chcą umożliwić korzystanie ze smartfonów w kinach

Kino i smartfon to czasem mieszanka wybuchowa - byłem już świadkiem awantury, gdy jednemu z widzów nie podobało się to, że sąsiad korzysta z telefonu podczas seansu (nie dzwonił, ale ekran ciągle świecił). Czy to zachowanie powinno dziwić? Raczej nie - pewnie spora część z Was irytuje się w sali kinowej, w teatrze czy filharmonii, gdy ktoś wyciąga smartfon i tym samym przestaje szanować innych uczestników wydarzenia. To zjawisko jest zwalczane, ale pojawiają się też propozycje, by wyjść mu naprzeciw. I to już może niepokoić.

Smartfonom mówimy zdecydowane „nie”

Kilka godzin temu Konrad opisywał projekt Screening Room, dzięki któremu kino ma trafić pod nasze strzechy. Chodzi o możliwość oglądania najnowszych filmów w domowym zaciszu: zamiast wybierać się do sali kinowej, siadasz na swojej kanapie i odpalasz premierę na swoim telewizorze. Nie wróżę sukcesu, ale przywołam komentarz, jaki pojawił się pod wpisem:

„próby poważne zagrażają atmosferze dostępnej tylko na sali kinowej”
Noo… rozmowy przez telefon, świecące ekrany przy pisaniu sms’ów, mlaskające dzieciaki i smród popcornu. Fakt, takiej atmosfery nie da się odtworzyć w domu.

Sporo osób widzi pewnie sprawę podobnie – obok dobrze znanego popcornu pojawił się problem sprzętu mobilnego, ludzie coraz śmielej poczynają sobie z nim i w kinach i w salach koncertowych. Niedawno pisałem o laserze hańby, który stosuje się w Chinach: jeżeli jakiś delikwent wyciąga smartfon np. w operze, to obsługa wskazuje go laserem. Wstyd wywołany takim „naznaczeniem” ma sprawić, że człowiek na dobre schowa urządzenie w kieszeni czy torebce. Zamiast lasera może być stosowane słowne upomnienie, widzowie/słuchacze są też przed koncertem, przestawieniem albo projekcją informowani, że smartfonów nie należy wyciągać. Szczególnie z myślą o nagrywaniu.

Póki co osoby przeszkadzające w ten sposób znajdują się w mniejszości, więc łatwiej utrzymać je w ryzach. Ale co się stanie, gdy takich jednostek będzie przybywać, a ludzie zaczną się przyzwyczajać do takiej formy zakłócania widowiska? Co się stanie, gdy ta grupa zacznie być tłumaczona i chroniona, np. przez kino?

Kino wyciąga rękę do młodych

Pytania zadawane nie tylko ze względu na tekst Konrada. Trafiłem dzisiaj na rozmowę z szefem sieci kin AMC. Niebawem może to być największy multipleksowy biznes na świecie, więc temat ma znaczenie – nie mówimy o jakiejś małej salce, kameralnym kinie, lecz o sieci, która jest w stanie wyznaczać trendy w biznesie. Szef AMC stwierdził, że korporacja rozważa wyciągnięcie ręki do młodszego pokolenia i pozwoli mu korzystać ze smartfonów podczas seansów. Na razie mowa o pisaniu, ale przecież to może się rozszerzać na gry, słuchanie muzyki, a nawet… oglądanie filmów na małym ekranie.

You can’t tell a 22-year-old to turn off their cellphone. That’s not how they live their life.

Podkreślam: taki ruch jest rozważany, to nic pewnego. Ale jeżeli toś już teraz mówi o tym, że chce zrobić przyjemność młodszym widzom, to prawdopodobnie pójdzie w tym kierunku. Jak miałyby wyglądać te seanse nowego typu? Rozważa się dwie opcje: w pierwszej kino wydziela specjalną strefę w sali i tam siadają miłośnicy smartfonów. W drugiej, cała sala może korzystać z telefonu podczas seansu – to pokaz przygotowany właśnie z myślą o nich. Tym samym przy kasie określi się, czy ma być np. 3D, dubbing i możliwość korzystania z telefonu.

Ktoś spyta: jaki w tym problem, skoro mowa o wydzielonych seansach czy częściach sal? Chcą, to niech się tak bawią – ich czas, ich kasa, ich zdrowie. Sporo w tym racji. Ale jednocześnie muszę napisać, że irytuje mnie sytuacja, w której stwierdza się, że dzisiaj bez smartfona trudno wytrzymać, że to przedłużenie ręki, że młodsze pokolenie po prostu tak już ma. Dlaczego takie zachowania mają być utrwalane? Po co upewniać ludzi w przekonaniu, że to nie jest nic złego, że bez smartfona naprawdę nie można wytrzymać nawet godziny? Efekt jest taki, że potem pojawiają się w Sieci teksty, w których ktoś odkrywa świat, bo na kilka dni odstawił smartfon.

Przywołane kino pcha ten wózek w niewłaściwym kierunku, obawiam się, że zacznie przybywać firm czy instytucji, które pójdą jego śladem. I to mnie trochę martwi…