57

Kinect kolejnym narzędziem NSA? Orwellowski teleekran w wydaniu Microsoftu

Microsoft nie ma ostatnio łatwego życia. Xbox One został na tyle chłodno przyjęty przez media i fanów, że pojawiły się już pierwsze analizy głoszące, że One może być zarazem „last” dla dywizji Xboxa. W sumie błaha sprawa („konsol Ci u nas dostatek”) zdominowała w ostatnim czasie inną, ważniejszą moim zdaniem wtopę Microsoftu, czyli PRISM. Gigant […]

Microsoft nie ma ostatnio łatwego życia. Xbox One został na tyle chłodno przyjęty przez media i fanów, że pojawiły się już pierwsze analizy głoszące, że One może być zarazem „last” dla dywizji Xboxa. W sumie błaha sprawa („konsol Ci u nas dostatek”) zdominowała w ostatnim czasie inną, ważniejszą moim zdaniem wtopę Microsoftu, czyli PRISM. Gigant z Redmond jest bowiem jedną z wielkich korporacji, które przekazywały Wujkowi Samowi dane użytkowników. Nikt jeszcze jednak nie łączył tych dwóch spraw pod kątem szerszej strategii firmy. A co jeśli „always on, always listen” Kinect miał być kolejnym narzędziem w rękach NSA?

Jeszcze w maju, czyli przed wybuchem afery PRISM, niemiecki komisarz federalny Peter Schaar, zgłaszał swoje  zaniepokojenie poziomem informacji gromadzonych przez Kinecta. Jeszcze ostrzej za to wypowiedziała się o nowym sensorze Australijska dyrektor Civil Liberties  (odpowiednik polskiego GIODO), która nazwała go m.in. „urządzeniem służącym do nadzoru”.

Microsoft oczywiście odpierał wtedy wszystkie zarzuty, tłumacząc się, że „kiedy Xbox One jest włączony, a w salonie trwa rozmowa, to nie jest ona nagrywana”. Jak jednak w takim razie Kinect, odróżni zwykłą konwersację, od wydania komendy uruchomienia konsoli, jeśli nie właśnie przez to, że przeanalizuje dochodzące do niego dźwięki?

Spójrzmy teraz na sprawę pod kątem PRISMa. Na początku korporacje zamieszane w aferę, wyraźnie się od niej odcięły, aby potem w miarę ujawniania kolejnych faktów przez Edwarda Snowdena, przyznawać się do zarzucanych im czynów.Microsoft nadal jednak idzie w zaparte i utrzymuje, że do dobrowolnej współpracy z NSA nie doszło, mimo że ta oficjalnie przyznała się już, że może inwigilować obywateli nie posiadając nawet odpowiedniego nakazu.

1984-was-not-supposed-to-be-an-instruction-manual

Podsumujmy, więc. Po pierwsze, Microsoft obiecuje, że nie będzie szpiegował posiadaczy Xboxów, mimo posiadania świetnego do tego narzędzia. Po drugie Microsoft zapewnia, że nigdy nie przekazywał prywatnych danych użytkowników, mimo że wg udostępnionych dokumentów, jako pierwszy przyłączył się PRISM, jeszcze w 2007 roku.

Nie wiem jak Wam, ale ja mam dość duże wątpliwości co do prawdomówności Mikro-miękkiego…

Na koniec pozwolę sobie jeszcze odrobinkę na pofolgowanie wodzom fantazji: co jeśli Kinect powstawał we współpracy z NSA, a ujawnienie PRISM stało się bardzo niewygodnym wypadkiem przy pracy, krzyżujący plany Wujka Sama? Kinect jako teleekran przeniesiony jako żywo ze świata orwellowskiego, byłby przecież świetnym narzędziem do jeszcze bardziej permanentnej inwigilacji.

Foto 1, 2