9

Kindlebox to bardzo fajny sposób na przesyłanie plików na Kindle’a przez Dropboksa

Istnieje wiele sposobów na przesyłanie plików na Kindle’a. Amazon uprościł to maksymalnie wprowadzając dedykowane aplikacje, a nawet adres e-mail, na który przesyłane pliki trafiają od razu do naszego czytnika. Znalazłem jeszcze jedną, bardzo fajną metodę, którą z pewnością docenią posiadacze kont na Dropboksie. Kindlebox to niewielka, aczkolwiek bardzo sprytna aplikacja, która integruje się z naszym […]

Istnieje wiele sposobów na przesyłanie plików na Kindle’a. Amazon uprościł to maksymalnie wprowadzając dedykowane aplikacje, a nawet adres e-mail, na który przesyłane pliki trafiają od razu do naszego czytnika. Znalazłem jeszcze jedną, bardzo fajną metodę, którą z pewnością docenią posiadacze kont na Dropboksie.

Kindlebox to niewielka, aczkolwiek bardzo sprytna aplikacja, która integruje się z naszym kontem na Dropboksie oraz Amazon. Gdy już przejdziemy przez prostą rejestrację, gdzie musimy jej przyznać stosowne uprawnienia, na naszym dysku w chmurze utworzony zostanie specjalny folder. Wykorzystujemy go jako swoisty pas startowy dla naszych ebooków. Wszystkie pliki, które tutaj umieścimy, lecą na Kindle’a. Co najważniejsze, są one w locie konwertowane przez algorytmy Amazona na format MOBI, który jest obsługiwany przez czytniki tej marki. Oznacza to, że właściwie możemy się nie przejmować niczym, tylko przeciągać pliki do katalogu jak leci. Wspieranych formatów jest stosunkowo wiele: .epub, .mobi, .pdf, .azw, .txt, .rtf, .doc, .docx, .htm, .html, .gif, .png, .bmp, .jpg, .jpeg.

Kindle-5-2012-main

Stwarza to oczywiście dość duże możliwości, bo możemy bezpośrednio w Windowsie, bez instalowania dodatkowego oprogramowania (a jest takie i działa równie dobrze) przesyłać ebooki na czytnik. Co więcej, istnieje możliwość podpięcia różnych kont Dropboksa pod jeden czytnik, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, by korzystali z tego rozwiązania wszyscy domownicy, albo by wykorzystać je do wzajemnego pożyczania sobie e-książek przez znajomych.

Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie i ma kilka wad. Przede wszystkim algorytm nie wie, jakie książki już mamy na czytniku, więc jeżeli je zdublujemy i wrzucimy do folderu na Dropbox, zostaną drugi raz przesłane do pamięci czytnika. Nie ma też możliwości usuwania w ten sposób książek z Kindle’a. Amazon nie udostępnia żadnego rozbudowanego API dla czytników, które by pozwalało deweloperom na napisanie tak zawiłych algorytmów.

Aplikacja nie powinna budzić niczyich wątpliwości, bo jej kod jest otwarty oraz dostępny do przejrzenia w serwisie Github. Chorobliwie dbający i prywatność użytkownicy mogą zatem spać spokojnie. Więcej informacji oraz dane kontaktowe znajdziecie na oficjalnej stronie projektu.