15

Czytnik idealny – takie pierwsze wrażenie sprawia Kindle Oasis

“To będą bardzo przyjemne testy” - właśnie taka myśl pojawiła się w mojej głowie po kilku minutach spędzonych z Kindle Oasis. Rozpoczęcie przygody z nowym czytnikiem Amazonu nie było łatwe, o czym później, lecz kilka minut czytania z Oasis w dłoni utwierdziło mnie w przekonaniu, że firma z Seattle doskonale wie, co robi.

Czytnik idealny – takie pierwsze wrażenie sprawia Kindle Oasis

Zacznę od wyjaśnień, które jestem Wam winien. Podczas pierwszej konfiguracji czytnika okazało się, że niemożliwe jest jego zarejestrowanie. Nie znalazłem się w takiej sytuacji po raz pierwszy, dlatego od razu wiedziałem, co należy zrobić. Błyskawicznie zainicjowałem czat z centrum wsparcia Amazonu, wyjaśniłem swoją sytuację i poprosiłem o zarejestrowanie Kindle – wystarczyło kilka minut i “Oaza” była gotowa. Każdy z Was może to zrobić w dowolnej chwili, wystarczy udać się na tę stronę.

Nie będzie w tym ani odrobiny przesady, jeśli napiszę, że Amazon wykonał niesamowity krok naprzód w drodze ku swojemu celowi, czyli stworzeniu urządzenia idealnego, godnego porównania z papierem. Nietypowa (jak na Kindle) bryła i konstrukcja mogą budzić niemałe wątpliwości, gdy spogląda się na Oasis, lecz wystarczy go wziąć do ręki, by zrozumieć, że (niemal) każda jego cecha została dopracowana z największą uwagą.

Asymetryczna budowa powoduje, że Oasis fantastyczne leży w dłoni. Zdecydowana większość jego masy przeniesiona została na jedną ze stron, co w konsekwencji przenosi środek ciężkości dokładnie w to miejsce, gdzie trzymamy czytnik. Na Kindle Oasis czytam zaledwie od dwóch dni, ale już teraz wiem, że żaden inny Kindle nie sprawia takiej frajdy, jednocześnie kompletnie zanikając w swojej roli pośrednika pomiędzy nami a książką.

Jednym z trzech najważniejszych powodów mojej decyzji o zmianie Paperwhite (I) na Voyage były przyciski. Te, jak już zdążyłem się z Wami podzielić w jednym z poprzednich tekstów, nie do końca spełniają moje oczekiwania. Amazon również zdawał sobie z tego sprawę i postanowił nie umieszczać w nowym Kindle technologii PagePress, lecz postawił na tradycyjne, fizyczne, całkiem spore przyciski. To był strzał w dziesiątkę! Ich lokalizacja jest na tyle wygodna, że nie zdarzyło mi się ani razu, bym musiał zmieniać uchwyt urządzenia w celu wciśnięcia klawisza “następna strona”.

Niestety nie idealny, a prawie idealny

Wszyscy jesteśmy świadomi tego, że produkty idealne nie istnieją. Po zaledwie dwóch dniach wiem, że słowo “paradoks” jest pierwszym wyrazem, który przychodzi mi do głowy na myśl o Kindle Oasis. Fenomenalna i niezwykle lekka konstrukcja czytnika musiała pociągnąć za sobą pewne konsekwencje, a jedną z nich jest (oczywiście) czas pracy na baterii. Nie bez przyczyny, po raz pierwszy w historii Kindle, w jednym pudełku z czytnikiem otrzymujemy etui i to z wbudowaną baterią. To ona ma nam zapewnić tygodnie pracy urządzenia i miesiące w trybie czuwania. Bez niej poziom naładowania Kindle maleje niczym w przyspieszonym tempie. Skąd moje skojarzenie z paradoksem?

Ponieważ budowa Kindle Oasis sprawia, że czytanie jest czystą przyjmnością tylko wtedy, gdy nie korzystamy z podłączanego etui. Akumulator będący integralnym elementem okładki “uzupełnia” brakującą przestrzeń w tylnym panelu czytnika, co sprawia, że całość staje się równo wyważona i mniej komfortowa w trzymaniu. Niby nic wielkiego, bo przecież do takiego stanu rzeczy zdążyliśmy już przywyknąć, lecz gdy Oasis zatraca swoje cechy charakterystyczne przestaje być tak wyjątkowym urządzeniem. Zabieranie ze sobą etui jest czynnością naturalną, lecz każdorazowe odłączanie go i odkładanie obok na czas czytania to zupełnie niepotrzebna komplikacja. Kindle Oasis 2 ze znacznie lepszą baterią? Biorę w ciemno.

To tylko pierwsze wrażenia

Pierwsze spotkanie z Kindle Oasis wywołuje wiele emocji, o czym świadczy powyższy tekst. Swój test Kindle Oasis przygotował Tomasz, lecz przede mną dokładniejsze obserwacje, jak najdroższy Kindle sprawdza się w zwykłej codzienności, jak sprawuje się na tle innego czytnika premium Amazonu – Voyage – oraz czy wart jest niesłychanie dużej inwestycji przy przesiadce z tańszego, starszego modelu, jak chociażby Paperwhite 1. generacji.