43

Potwornie drogie, ale szalenie wygodne – Kindle z LTE to mój ulubiony gadżet ostatnich tygodni

Łączność z siecią komórkową w innych urządzeniach niż smartfon, traktujemy jako dodatek. Tablet, smartwatch lub czytnik ebooków wcale nie będą bez niej bezużyteczne, ale potrafią być znaczniej bardziej przydatne i wygodne w obsłudze.

Gdy porównacie ceny czytników Kindle bez i z wbudowanym modułem sieci komórkowej, szybko zrozumiecie dlaczego najchętniej wybierane są te pierwsze. Różnica w tych kwotach jest na tyle duża, a bezpośrednie korzyści z obecności łączności LTE w czytniku ebooków na tyle niewielkie, że wcale z dnia na dzień nie zmienię swojego zdania i nie będę gotów tyle dołożyć, by móc kupić droższy model. Chcę jedynie zwrócić Waszą uwagę na fakt, że większa – niż mogłoby się wydawać – grupa użytkowników nie tylko czytników Kindle, ale także smartwatchy czy tabletów, powinna wziąć ten wariant pod uwagę.

Bo sam do niedawna tego nie robiłem, a z każdym dniem jestem coraz bliżej zmiany decyzji.

W moje ręce trafił najnowszy czytnik Amazonu: Kindle Paperwhite 4. Najbardziej dopracowany i najlepiej wyposażony Paperwhite, jakikolwiek istniał. Czy generalnie najlepszy? Jestem przekonany, że wielu e-czytelników będzie równie zadowolona z dwóch poprzednich generacji. Tak daleko jak pierwszy model bym nie sięgał, bo jestem jego posiadaczem i wiem, jak potrzebne jest kompletnie nowe oprogramowanie i wyższa rozdzielczość ekranu. Wodoodporność to bardzo mile widziana nowość, ale dla niektórych zbędna. A jak jest z łącznością 3G/LTE, która gości w czytnikach niemal od samego początku?

Nigdy wcześniej nie używałem Kindle’a z modułem sieci komórkowej, a ta zmiana była dość nagła i niespodziewana. Mojego Kindle Voyage zastąpiłem Paperwhite’em w mgnieniu oka i gdy zauważyłem, że do testów pojawił się u mnie model z LTE, postanowiłem od razu sprawdzić jego możliwości. Wiele osób przywykło do kopiowania książek przewodowo po podłączeniu czytnika do komputera – nic w tym zaskakującego. Stawiając jednak na synchronizację ebooków i postępów w czytaniu, dla osób posiadających więcej niż jedno urządzenie, na którym czytają, korzystanie z chmury Amazona jest dość oczywiste. Od czasu do czasu czytam na tablecie czy telefonie, ale gdyby tylko zaszła taka potrzeba, to moje książki i zakładki są w zasięgu jednej synchronizacji.

Ta odbywa się jednak tylko wtedy, gdy Kindle podłączony jest do Wi-Fi. W domu, miejscu pracy czy kawiarni można z takich sieci korzystać bez przeszkód, ale w trakcie podróży, wyjazdów służbowych lub bardzo pracowitego dnia w ruchu jedyną opcją, jaka pozostaje, jest mobilny router w smartfonie lub dedykowane urządzenie.

Z takiej alternatywy korzystałem niejednokrotnie, ale wymaga to od użytkownika dodatkowych czynności i nieco cierpliwości. Lubię przerzucać dłuższe teksty z ekranu smartfonu i komputera na ekran Kindle’a, by komfort z czytania był większy, dlatego regularnie używam wtyczki Send to Kindle. Zdarza się, że jeden rozdział książki przeczytam na smartfonie w niespodzianych okolicznościach, np. dłuższa kolejka na poczcie, a wtedy gdy sięgnę po Kindle’a postęp w czytaniu utknie na serwerze, bo czytnik potrzebuje dostępu do sieci.

Będąc w ruchu i czytając dużo treści z sieci, z dnia na dzień przywykłem do możliwości synchronizacji swojego Kindle’a z chmurą. Stało się to dla mnie wręcz oczywiste, że swego rodzaju most między klasyczną książką a nowoczesnym czytaniem daje te dodatkowe możliwości. W konsekwencji czytam jeszcze więcej, bo natrafienie na ciekawy artykuł podczas przeglądania RSS-ów na telefonie, nie powoduje odkładania jego lektury na późniejszy czas, a każdorazowe łączenie Kindle’a z hot spotem z telefonu, by móc pobrać jeden tekst na czytnik, nie był wart zachodu.

Przypomnę, że przy zakupie czytnika Kindle z łącznością LTE nie zobowiązujemy się do żadnych dodatkowych kosztów w postaci comiesięcznego abonamentu. Jedyna dodatkowa opłata to różnica w cenie, a ta jest naprawdę spora – 60 euro, czyli ponad 260 złotych(!). W zamian dostajemy zasięg sieci komórkowej i dostęp do Internetu niemal na całym świecie. Z jednej strony to absurdalne, że zaczynam brać pod uwagę taki zakup, ale wygoda w użytkowaniu takiego modelu w przypadku mojej codzienności jest na tyle duża, że jestem o krok od zmiany podejścia przy moim następnym zakupie. Czytnika ebooków w końcu nie wymienia się co roku, ani co dwa czy trzy lata. Jeśli ktoś z Was, podobnie jak ja, jest często w ruchu, oprócz książek lubi czytać artykuły z internetu i robi to na wielu urządzeniach, to zakup droższego modelu wcale nie wydaje się już tak niedorzeczny.