24

Kindle Fire HD to jedyne tablety z Androidem, które mają szansę konkurować z iPadem

Jeff Bezos twierdzi, że Kindle Fire HD jest najlepszym tabletem na świecie, bez względu na cenę. Ciężko, żeby prezes, dyrektor generalny i przewodniczący zarządu Amazon.com twierdził inaczej, w końcu to jego produkt i swojego rodzaju marketing. Co jednak ciekawe, uważam, że można się z nim zgodzić, pod warunkiem, że pod pojęciem tablet rozumiemy nie tyle […]

Jeff Bezos twierdzi, że Kindle Fire HD jest najlepszym tabletem na świecie, bez względu na cenę. Ciężko, żeby prezes, dyrektor generalny i przewodniczący zarządu Amazon.com twierdził inaczej, w końcu to jego produkt i swojego rodzaju marketing. Co jednak ciekawe, uważam, że można się z nim zgodzić, pod warunkiem, że pod pojęciem tablet rozumiemy nie tyle kawałek sprzętu elektronicznego, lecz doświadczenie jakie ma oferować tablet swoim użytkownikom. A jeśli nie jest najlepszy, to na pewno jedyny produkt wyposażony w Androida, który może na chwilę obecną konkurować z produktem Apple.

Jak niedawno wspomniałem, na sukces iPada składa się kilka czynników, żaden z nich nie był decydujący, przeważyła ich suma, która daje wartość większą niż poszczególne składowe. Dedykowany, mobilny system operacyjny, małe wymiary i waga, satysfakcjonujący czas działania na baterii, tysiące aplikacji w App Store, wszystko razem sprawiło, że iPad jest bez wątpienia najpopularniejszym tabletem na świecie. Produkt jednej firmy odpowiada za około 70% rynku, dominacja nad produktami innych firm jest miażdżąca. Mimo wysiłków, żaden z producentów nie zdołał zaproponować tabletu z systemem Android, który mógłby konkurować z nagryzionym jabłkiem.

Rzecz w tym, że inni producenci próbowali konkurować z iPadem jedynie sprzętowo. Głównym powodem mającym przyciągnąć do produktu, miała być specyfikacja: rozdzielczość ekranu, moc obliczeniowa i tym podobne parametry. Tyle, że nie każdy zwraca na nie uwagę. Nie od dziś wiadomo, że oprócz fascynatów technologii, ludzie nie kupują komputera, bo ma procesor o określonym taktowaniu, tylko dlatego, że działają na nim ulubione gry i programy. Chodzi o ogólną wrażenie jakie daje korzystanie z danego produktu. Specyfikacja ma tutaj coraz mniejsze znaczenie. Ile osób kupiło iPada, bo ma procesor A5? Dlatego walczenie samą specyfikacją jest na większą skalę skazane na porażkę, chyba, że przewaga przy zachowaniu niewysokiej ceny byłaby tak duża, że przekładałaby się na funkcjonowanie tabletu w każdym jego aspekcie. To jak widać się nie udało, bądź z powodu na cenę, bądź na inne koszty, np. większe rozmiary i wagę.

Amazon w odróżnieniu od Asusa i innych producentów ma całkowicie inne podejście. Nie sprzedaje urządzenia jako takiego. Sprzedaje wygodny dostęp do swoich cyfrowych towarów i usług. W przypadku czytnika Kindle takie podejście sprawdziło się idealnie. Jest jednym z najpopularniejszych czytników, ale osiągnął to nie tylko specyfikacją i niską ceną, ale połączeniem z infrastrukturą Amazonu, bezprzewodowym dostarczaniem książek na czytnik, wysyłaniem własnych dokumentów za pomocą maila. Oczywiście specyfikacja jest przyzwoita a ekran e-ink jest jednym z lepszych na rynku, ale to wciąż byłoby za mało. Pomógł też ciekawy sposób na obniżenie ceny za pomocą reklam.

Tablety Amazonu podążają tą samą, sprawdzoną drogą. Są one narzędziem do konsumpcji cyfrowych dóbr kupionych na Amazonie. Sam tablet to średnia rozrywka, ale tablet oferujący dostęp do tysięcy filmów, empetójek, kolorowych magazynów i książek to zupełnie inna historia. Podobnie jak w przypadku czytnika, pomaga niewygórowana cena, którą Amazon rekompensuje sobie właśnie sprzedając filmy i muzykę. Z tego samego powodu nie wystarczy aby Amazon przekonał do zakupu samego tabletu, liczy się zadowolenie użytkownika z korzystania z tabletu. Bez konsumpcji Amazon nie ma zysku, a więc w jego najlepszym interesie leży, aby użytkownik jak najchętniej sięgał po tablet każdego dnia, a nie tylko na półkę sklepową. Nie ma znaczenia czy urządzenia pracuje pod kontrolą Androida, bo nie jest to celem samym w sobie, lecz jedynie sposobem na osiągnięcie innego, nadrzędnego celu.

Obecnie większy wybór modeli tabletów z rodziny Fire, oraz zdecydowanie lepszy hardware spowodowały, że oferowane przez Amazon urządzenia nie mają się czego wstydzić. Fire HD na pewno nie jest lepszy od nowego iPada. Nie posiada tylnego aparatu, rozdzielczość ekranu jest mimo wszystko niższa, a posiadanie dwóch głośników stereo to wątpliwa przewaga Amazonu. Dla dobrej jakości dźwięku najlepiej posłużyć się słuchawkami, albo głośnikami zewnętrznymi i przesyłaniem dźwięku za pomocą Bluetooth. Za to Amazon wykorzystuje najmocniejszą cechę tabletu – łatwość konsumpcji. Urządzenie bez klawiatury i myszki nadaje się najlepiej właśnie do konsumpcji treści, a Amazon zapewnia, że jest co konsumować, w sposób wygodny. Nie bez powodu nie powstały wcześniej laptopy z logiem Amazonu, ciężko byłoby je nazwać komputerami dedykowanymi do oglądania filmów czy przeglądania magazynów.

Wciąż pozostaje jednak jeden problem. Dostępność usług Amazonu na świcie – iPad jest dobrym sprzętem samym w sobie. Kupując go w Polsce nie tracimy wiele. Brakuje sprawdzania pisowni, nie wszystkie filmy i książki są w iTunes dostępne, ale jednak to raczej szczegóły. Za to tablet Amazonu w Polsce traci bardzo wiele. W zasadzie nie ma sensu. Przypisany do zamkniętego ekosystemu, do którego nie ma dostępu. Spodziewam się jednak, że w momencie gdy usługi Amazonu będą dostępne w wielu krajach, a restrykcje dotyczące regionów będą mniejsze, tablety Amazonu będą sprzedawać się równie dobrze co w Stanach. Jest jasne, że gdy przemnożymy popularność Kindle Fire w USA przez większą liczbę krajów (uwzględniając ich wielkość) dodamy do tego zdecydowanie lepsze wyposażenie tabletu w stosunku do pierwszego modelu Fire, czyli przede wszystkim ekran pozwalający cieszyć się filmami FullHD, okaże się, że iPad ma godnego konkurenta. Nie w sensie sprzętowym i skierowanego do innej grupy docelowej, ale ze strategią, która naprawdę działa, w przeciwieństwie do tego, co pokazali inni producenci typowo sprzętowi.

Podobną strategię przyjmuje powoli Sony, który jest przecież właścicielem dużej ilości contentu, w postaci filmów oraz muzyki i również chce oferować go na swoich urządzeniach, tabletach i telefonach. Jednak na razie to dopiero początek i ciężko powiedzieć czy ostatecznie przyniesie to oczekiwany wynik. Amazon jest tutaj zdecydowanie bardziej dynamiczny i zdecydowany. Jenak kierunek obrany przez Sony ma jak najbardziej sens.

Oczywiście pozostaje jeszcze pewna niewiadoma, jaką niosą za sobą tablety z Windowsem. Mogą, choć nie muszą, stać się trzecim silnym graczem, który podejmuje jeszcze inną i dość ryzykowną strategię, polegającą na tablecie pozwalającym na produktywność laptopa. Może z tego wyniknąć zarówno spektakularna porażka jak i wielki sukces, po raz pierwszy czyniąc realną obietnicę post-PC.

Mimo to, nie ulga dla mnie wątpliwości, że na chwilę obecną po Apple, to właśnie Amazon ma najlepszą strategię wprowadzenia tabletów na rynek. Pozostaje poczekać, aż usługi Amazonu wejdą również do naszego kraju. Wtedy może okazać się, że nawet Nexus 7, który oferuje przyzwoitą jakość za bardzo niską cenę może mieć poważne problemy.

Zdjęcia tabletu pochodzą ze strony Amazonu, do powstania artykułu zainspirował mnie TechCrunch.