42

Druga największa sieć na świecie zamyka swoje kina. Czyżby koniec tej formy oglądania filmów?

Zastanawiałem się ostatnio która branża rozrywki najbardziej ucierpiała na epidemii koronawirusa. Naprawdę trudno wskazać tę jedną, ale kina ledwo przędą, a ich przyszłość stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Cineworld to druga największa sieć kin na świecie i niestety bardzo mocno oberwała przez ostatnie miesiące. Londyński The Sunday Times poinformował właśnie, że w przyszłym tygodniu zamyka ona wszystkie swoje kina w Wielkiej Brytanii i Irlandii. I nie chodzi wcale o obostrzenia nałożone przez rządy, ale o fatalne wręcz prognozy na najbliższe miesiące.

Premier UK otrzymał od właściciela sieci kin jasną informację, że aktualnie ta gałąź biznesu jest nieopłacalna, a wszystko przez decyzje studiów produkujących kasowe filmy. Jak zapewne wielokrotnie czytaliście i słyszeliście, poprzenosiły one premiery swoich największych produkcji. Ostatnio głośno było o przeniesieniu nowego Bonda – „Nie czas umierać„, który zadebiutuje na ekranach kinowych dopiero w przyszłym roku. O ile w ogóle tam trafi, bo to wszystko cały czas stoi pod jednym wielkim znakiem zapytania.

Zamknięcie wszystkich kin w UK i Irlandii jest dość zaskakujące, bowiem dopiero co w lipcu rozpoczęło się ich otwieranie po przymusowym zamknięciu. Z decyzją wiążą się też oczywiście konsekwencje dla pracowników, posady może stracić aż 5500 osób.

Gdyby rządy zaostrzyły ograniczenia dotyczące spotkań towarzyskich, co może zmusić nas do ponownego zamknięcia naszych placówek lub dalszego wstrzymania emisji filmów, miałoby to negatywny wpływ na nasze wyniki finansowe i prawdopodobnie wymagałoby zwiększenia dodatkowej płynności finansowej.

– mówiła firma jeszcze w ubiegłym miesiącu. Wygląda jednak na to, że wszystko przeliczono i decyzja o zamknięciu gin była dla firmy najbardziej korzystna.

Nie jest tajemnicą, że stopniowe otwieranie kin było dla ich właścicieli rozczarowujące. Nie dość, że nie udało się szybko przywrócić do działania o wszystkich placówek, to sale potrafiły świecić pustkami nawet przy dużych, wyczekiwanych hitach. Przyznaję – sam dokładam do tego swoją cegiełkę – nie byłem w kinie w ostatnich miesiącach i raczej się tam nie wybieram. Uważam też, że to indywidualna decyzja każdego z nas i doskonale rozumiem, że wybiera swoje własne bezpieczeństwo rezygnując z obejrzenia nowej produkcji. A te przecież zdecydowanie szybciej pojawiają się teraz (legalnie) w internecie. Jestem też bardzo ciekawy jak w kolejnych latach wyglądać będą premiery – bo jest więcej niż pewne, że czas pandemii zmieni branżę filmową i może się okazać, że widz dostanie większe pole manewru i nie będzie musiał już chodzić do kina by obejrzeć premierowe hity.

źródło