4

Stara, ale wspaniała gra. Oto Kick Master

Była to chyba pierwsza gra, w jaką grałem, która zawierała w sobie elementy RPG. Kick Master, co ciekawe słabo znana gra dla platformy NES to naprawdę świetny kawałek kodu - począwszy od grafiki (przed którą NES stawiał mnóstwo ograniczeń), a skończywszy na grywalności i soundtracku, który nawet do dzisiaj wywołuje i graczy ciary. Tak po prawdzie, była to jedyna gra z rodziny "magii i miecza", która mnie kiedykolwiek porwała.

Bo już takie „Wiedźminy”, „Gothiki” i reszta w ogóle mnie nie porywają. Tłuczenie smoków, machanie mieczem (no, chyba, że świetlnym…) i rzucanie czarów mnie nie interesuje. W Kick Master nastrój „magii i miecza” jest bardzo nienachalny, a główny nacisk kładzie się na kopanie wrogów po zadach. Zresztą jak sama nazwa wskazuje – kopniaki w przypadku tej gry są naprawdę istotne, w główny bohater w trakcie rozwoju całej akcji uczy się zupełnie nowych ciosów.

Fabuła? Bardzo typowa dla tego typu gier. Zamek Lowrel został zaatakowany i spalony przez potwory potężnej czarownicy Belzed (co ciekawe, zachodnie źródła takie jak Moc Nintendo opisały Belzed jako mężczyznę). W trakcie ataku król i królowa giną, a ich jedyne dziecko, księżniczka Silphee, zostaje porwana. Nieszczególnie innowacyjnie wygląda więc wprowadzenie do gry, jednak przerywniki opisujące historię (w formie „dynamicznego komiksu”), które dodatkowo charakteryzują się ciekawym soundtrackiem… miło wciągają gracza w akcję. Sterowanie głównym bohaterem trudne nie jest, po otrzymaniu nowego rodzaju ciosu otrzymujemy „instrukcję” jak go wykonać (do wywołania zresztą z poziomu „menu bohatera”). Rozgrywka jest dynamiczna, a poziom trudności rośnie wprost proporcjonalnie do postępów gracza – czym dalej w las, tym więcej drzew. Poziomy pod względem zaangażowania w prace graficzne oraz logiczne są między sobą bardzo równe, a bossowie angażujący – czasami nawet „aż za bardzo”. Każdy z nich jednak ma swoje słabe strony i dosyć szybko można wymyśleć taktyki, które pozwolą nam samodzielnie rozprawić się z ostatecznymi przeciwnikami.

Czytaj więcej: MediaTek ostatnią deską ratunku dla smartfonów Huawei?

Ilość przeciwników również jest odpowiednia: od powolnych „kostuch” z mieczami, aż po klony głównego bohatera oraz „latające śmierci z kosami”. Mnóstwo jest również elementów typowo platformowych, czyli przepaści oraz przeszkód. Główny bohater może (ale wcale nie musi) znaleźć również magiczne przedmioty, które mogą znacząco ułatwić mu wędrówkę przez 8 poziomów, które można ograć w trzech różnych poziomach trudności. Czym charakteryzują się różne stopnie skomplikowania wędrówki głównego bohatera? Przede wszystkim ilością przyjmowanych obrażeń, jednak to dosyć istotnie podnosi poprzeczkę w trakcie rozgrywki.

Nieznani szerzej: producent i wydawca Kick Master

Kick Master został stworzony przez zespół KID i wydany przez Taito Corporation. Taka konfiguracja powoduje, że nie jest to szczególnie dobrze znana produkcja na platformę NES i niektórzy są zdziwieni, że umknęła im tak dobra gra akcji z elementami RPG na „Pegazusach”. Gra pojawiła się w 1992 roku i według krytyków, między innymi ten fakt przesądził o tym, że Kick Master prezentuje pewną przewagę graficzną i dźwiękową nad innymi grami z tej platformy. Jednak trzeba oddać KID, że mocno postarano się o to, by soundtrack pasował do bardzo przyjemnej, satysfakcjonującej rozgrywki. Kick Mastera nie trzeba polubić, wszystko dzieje się niemal automatycznie. Obstawiam, że żaden gracz nie będzie mieć problemów z tym, aby cieszyć się z ogrywania kolejnych poziomów.

Istnienie elementów RPG to nie tylko przedmioty oraz nowe ciosy, ale również poziomy doświadczenia – po nich główny bohater (zwany Thonolan) dysponuje trochę większą ilością HP oraz „uczy się” nowych ruchów. Wszystko to przydaje się w walce z ostatecznym przeciwnikiem (czarownicą Belzed), która jest bardzo trudna do pokonania – tym bardziej, że potyczka jest dwupoziomowa. W momencie, gdy wydaje nam się, że wygraliśmy… czeka nas jeszcze trudniejsza batalia do rozegrania.

Czytaj więcej: Masten Mission One – SpaceX z kolejnym księżycowym kontraktem

Czy jest coś, co może odrzucić od gry Kick Master?

Sądziłem, że nie ma niczego takiego. Osobiście nie boję się gier, które charakteryzują się wysokim poziomem trudności i nie mam problemów z przechodzeniem ich – nawet, jeżeli to wymaga wielogodzinnych prób, obmyślania strategii. Kick Master na pewno nie jest na poziomie Contry (która i tak przecież jest trudna) – akurat ten tytuł jestem w stanie bez problemu ograć bez utraty ani jednego życia. Może kiedyś nagram dla Was taki longplay? Mogę się pochwalić, że kiedyś dzięki zakładowi, że uda mi się przejść wszystkie osiem poziomów Contry bez utraty ani jednego życia, wygrałem piwo na studiach. Oj, smakowało mi wtedy, naprawdę.

Kick Master

Z Kick Master bym tak „nie kozaczył”. Poziom trudności jest wywindowany znacznie wyżej – a potyczka z wiedźmą Belzed jest cholernie trudna. Niektórzy z Was mogą nie dźwignąć tego wyzwania na konsolach, pomocne mogą okazać się emulatory z opcją zapisu. I właśnie ten fakt powoduje, że czasami ludzie zrażają się do Kick Master. Ale na pewno nie chodzi tutaj o jakość gry, grywalność, możliwości, grafikę czy soundtrack. Twórcy stworzyli po prostu dosyć skomplikowany tytuł RPG, który jest dla niektórych istotnym wyzwaniem. Ale… może to i dobrze, że Kick Master nie jest łatwy?

Zapraszam Was do oceny!