13

Do walkmana nie wsadzisz, ale i tak brzmi ciekawie. O kasetowej konkurencji twardych dysków

Niedawno pisałem o tekście opublikowanym w NYT, w którym znęcano się nad korporacją RIM, a właściwie nad smartfonami BlackBerry. Przedruki z tego art. pojawiły się w wielu innych serwisach i niejednokrotnie do dziwnego toku rozumowania i masy błędów dodawano kolejne. Ostatecznie interweniować musiał CEO kanadyjskiej korporacji, zapewniając, że ze smartfonami jego firmy nie jest tak […]

Niedawno pisałem o tekście opublikowanym w NYT, w którym znęcano się nad korporacją RIM, a właściwie nad smartfonami BlackBerry. Przedruki z tego art. pojawiły się w wielu innych serwisach i niejednokrotnie do dziwnego toku rozumowania i masy błędów dodawano kolejne. Ostatecznie interweniować musiał CEO kanadyjskiej korporacji, zapewniając, że ze smartfonami jego firmy nie jest tak źle. Teraz proces „przeklejania” zastosowano w przypadku projektu IBM i Fuji Film. Tylko, czy jest się o co spinać?

Wspomniany projekt, dotyczy nowego nośnika informacji, który pod wieloma względami ma przewyższać twarde dyski. I tu pojawia się pierwsza zagwozdka – to nowy pomysł, czy może gdzieś już o tym słyszeliśmy? W kilku miejscach w polskiej Sieci napisano, iż w wielkim stylu powracają kasety magnetofonowe, których możliwości można skwitować głośnym „wow”. Sęk w tym, że to nie do końca tak, jak brzmi. Owe błędy wytykano już pod tym adresem, ale pojawiło się tam sporo agresji – niepotrzebnie. Wszak technologia nie musi być zrozumiała dla każdego, a warto o niej wspomnieć, ponieważ brzmi dość ciekawie. Sam zamierzam to zrobić i pewnie popełnię kilka błędów, gdyż nie było mi dane pracować w laboratoriach IBM czy Fuji Film i trudno stwierdzić dokładnie, „z czym się je ich pomysł”.

Zacznijmy od samej nazwy – chyba nie ma większego znaczenia czy będziemy używać słowa kartridż czy kaseta – to mało istotne szczegóły (przynajmniej tak mi się wydaje). Faktycznie trudno porównywać to do znanych nam kaset magnetofonowych, ponieważ wymiary nośnika wynoszą 100x100x20 mm. Jakoś nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wkładał coś podobnego do walkmana. Ów kartridż to doskonały przykład słynnego twierdzenia, że rozmiar nie ma znaczenia. Dlaczego? Ponieważ może pomieścić 35 terabajtów danych (pojawiają się już liczby, które zawsze przerażały mnie swoim bezmiarem, a to dopiero początek).

Sekret nowego produktu tkwi w taśmie magnetycznej, którą powleka się ferrytem baru (jeżeli się mylę, to proszę o sprostowanie). Cel całego przedsięwzięcia jest oczywisty – gromadzimy coraz więcej danych, a rozwój twardych dysków nie postępuje tak szybko i pojawia się spory problem z przechowywaniem informacji. Być może jednak wspomniane firmy nie zabrałyby się do prac nad nowym nośnikiem, gdyby nie projekt Square Kilometre Array, który należy uznać za swoisty impuls do działania.

Jedna z wizualizacji Square Kilometre Array

Przyznam szczerze, iż usłyszałem o SKA po raz pierwszy i nadal jestem pod sporym wrażeniem. Mowa o sieci radioteleskopów, które rozpoczną pracę (na pełnych obrotach) za 12 lat. Nim do tego dojdzie potrzebny jest nowy nośnik informacji, który zaspokoi potrzeby SKA. Radioteleskop ma dostarczać dziennie 1 petabajt danych (jak już wspominałem, te liczby przerażają). Przyjmuje się, że w roku 2024 twarde dyski będą przechowywały większe ilości danych, niż dziś, ale nadal może to stanowić kroplę w morzu potrzeb. Dlatego zabrano się za wspomniane kartridże – w momencie uruchomienia SKA prawdopodobnie będą one mogły przechowywać 100 terabajtów danych. Różnica jest spora i podejrzewam, iż nikogo nie zdziwi kierunek podjętych prac.

Zapewne domyślacie się, że opracowywane właśnie rozwiązanie poważnie (!) różni się od dysków twardych pod względem energochłonności. Minus kaset jest taki, iż praca z nimi (czyt. poszukiwanie informacji) trwa dłużej, niż w przypadku dysków. Ten mankament ma być ponoć z czasem wyeliminowany, co ostateczne przeważy na ich korzyść. Należy jednak mieć na uwadze, że kartridże zostaną zapewne wykorzystane tylko w przemyśle i nauce – indywidualny użytkownik raczej nie będzie miał z nimi wiele wspólnego. Tego nie można jednak wykluczać – trudno stwierdzić, co będzie się działo za 12 lat. Równie dobrze możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której wspomniane kasety okażą się przeżytkiem, ponieważ na rynku wydarzy się jakaś rewolucja i pojawi się technologia wbijająca konkurencję w podłoże.

Dlatego nie ma się co spinać. Rzetelne podejście do tematu (każdego) jest niezwykle istotną kwestią i trzeba się tego trzymać, ale z nerwami też nie należy przesadzać – wszystko w odpowiednich proporcjach.

Źródła zdjęć: gadgetmaven.co.za, manifo.com